Oczywistym jest, że losy ekipy z Amsterdamu znacznie różnią się od tych z zeszłego sezonu. W lutym 2019 roku Ajax przygotowywał się do pasjonujących bojów z Realem Madryt. Zespół z De Ligtem, De Jongiem i właśnie Van de Beekiem był pierwszym od 2015 roku, który zdołał wyrzucić Real Madryt z Ligi Mistrzów. Po tamtym dwumeczu Donny trafił bezpośrednio na listę potencjalnych wzmocnień Królewskich.
Real cały czas ma pierwszeństwo w wyścigu po zawodnika. 22-latek to prototyp środkowego pomocnika wywodzącego się ze szkółki Ajaksu. Jest wszechstronny, świetnie operuje piłką, wie co zrobić z futbolówką w obu polach karnych i ma nienaganną wiedzę taktyczną. Do tego dysponuje niebywałą wytrzymałością, która pozwala mu utrzymywać stałe tempo przez 90 minut. Nim środek pola odzyskał w tym sezonie pełnię sił witalnych, działacze widzieli w Van de Beeku idealnego kandydata do wprawienia w ruch zastanych trybów. Tym bardziej po tym jak United jednoznacznie dało do zrozumienia, że Paul Pogba jest nie na sprzedaż.
55 milionów wydawało się dygnitarzom rozsądną ceną za Holendra. Z pewnością o wiele bardziej rozsądną niż 200 milionów, na które wyceniły Pogbę władze Czerwonych Diabłów. Powodzenie operacji zależało więc od Zidane’a. Poprzedniego lata do konkretu ostatecznie nie doszło, ale niewykluczone, że już w lipcu znów wrócimy do tej samej sagi z Van de Beekiem i Pogbą w rolach głównych. Tym razem jednak na znaczeniu nabierze fakt, że kontrakt Francuza wygasa w 2021 roku.
W czwartek Van de Beek wróci do Madrytu, choć tym razem nie dane mu będzie grać w Lidze Mistrzów. Rozgrywki międzynarodowe zawsze jednak stawiają wysokie wymagania. Donny będzie miał doskonałe okno wystawowe, by przypomnieć o sobie działaczom Realu Madryt.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się