REKLAMA
REKLAMA

Bale z końcem roku straci status gracza z paszportem Unii

Brexit, czyli opuszczenie przez Wielką Brytanię struktur Unii Europejskiej, do czego doszło ostatecznie 31 stycznia tego roku, odbija się także na futbolu. W Realu Madryt bezpośrednio wpływa na sytuację Garetha Bale'a.
REKLAMA
REKLAMA
Bale z końcem roku straci status gracza z paszportem Unii
Fot. Getty Images

Ciągle nikt nie jest w stanie obliczyć ani przedstawić skutków decyzji Wielkiej Brytanii dla futbolu i ogólnie sportu. Na dzisiaj piłkarze z Wysp grający w Europie oraz odwrotne przypadki czekają z wielką niepewnością na wiążące decyzje polityków. W Hiszpanii wyróżnia się oczywiście sprawę Bale'a.

REKLAMA
REKLAMA

MARCA informuje, że teoretycznie w związku z Brexitem już dzisiaj Walijczyk powinien stracić w La Lidze i ogólnie wszystkich hiszpańskich rozgrywkach status gracza z paszportem unijnym. Federacja wysłała jednak do klubów specjalny dokument, w którym informuje, że odgórną decyzją utrzymuje dotychczasowe statusy brytyjskich piłkarzy do końca grudnia 2020 roku. Pokrywa się to z okresem przejściowym, jakie obie strony tej politycznej sytuacji dały sobie na wypracowanie ostatecznego porozumienia o współpracy.

Co to oznacza? Po prostu jeśli do tego czasu nie zostanie zawarte porozumienie między Unią a rządem Wielkiej Brytanii dotyczące między innymi praw jej obywateli na terenie Wspólnoty, z dniem 1 stycznia 2021 roku Bale zacznie być traktowany jak gracz bez paszportu Unii Europejskiej.

Hiszpański klub może mieć trzech takich piłkarzy w kadrze profesjonalnego zespołu. Na dzisiaj u Los Blancos są to Vinícius, Militão i Rodrygo, a do Castilli za kilka dni dołączy potencjalny czwarty taki gracz, czyli Reinier. Jeśli do stycznia 2021 roku nie dojdzie do politycznego porozumienia, a Bale będzie chciał dalej grać w Realu Madryt, to któryś z trzech wymienionych wyżej zawodników musiałby zwolnić mu swoje miejsce. Przypomnijmy, że sam Walijczyk i jego agent są nastawieni na pozostanie w stolicy Hiszpanii do czerwca 2022 roku.

REKLAMA
REKLAMA

Królewscy już przyglądają się tej sytuacji i szukają rozwiązania tego realnego problemu. Próba obchodzenia przepisów poprzez zapisy o rezydentach nie ma zastosowania w futbolu, bo Federacja licencje zatwierdza prostym sposobem sprawdzenia czy wykazany paszport należy do członka Unii lub kraju z nią współpracującego na zasadzie Umowy z Kotonu.

Na dzisiaj nie wiadomo czy i kiedy dojdzie do takiego porozumienia. Umowa z Kotonu, którą w 2000 roku podpisano w Berlinie między Unią Europejską a państwami Afryki, Karaibów i Pacyfiku, sprawia, że gracze z tych krajów są uznawani za graczy pozostających w ramach Wspólnoty. MARCA podkreśla jednak, że wtedy rozmowy rozpoczęto w 1998 roku, umowę podpisano w 2000 roku, a ostatecznie ratyfikowano ją w lutym 2003 roku. Jest ona ważna na 20 lat i wygaśnie z końcem lutego tego roku, ale na razie tymczasowo wydłużono ją do grudnia, gdyż trwają formalne negocjacje dotyczące jej przedłużenia. Cały proces pokazuje jednak, jak skomplikowane są to negocjacje.

Jeszcze w gorszej sytuacji są kluby brytyjskie, bo nikt tak naprawdę nie wie, jak działać w letnim okienku transferowym, gdy po pół roku status graczy z Unii może się zmienić. Do tego dojdą przypadki zawodników, którzy wcześniej zostali zarejestrowani jako członkowie Wspólnoty. Dotychczas piłkarze Unii Europejskiej musieli wystąpić o pozwolenie na pracę na Wyspach, które wydawano między innymi na podstawie osiągnięć zawodnika w reprezentacji czy jego doświadczenia i ogólnej wartości.

Ostatnie aktualności

Dzisiejsze okładki

Co na pierwszych stronach głównych hiszpańskich dzienników sportowych?

29
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (27)

REKLAMA