Menu
/ MARCA

Ceballos: Dostanę szansę na powrót do Realu, jeśli będę robić dobre rzeczy

Foto: Ceballos: Dostanę szansę na powrót do Realu, jeśli będę robić dobre rzeczy
Fot. Getty Images

Dani Ceballos, który wrócił do treningów w Arsenalu, udzielił wywiadu dziennikowi MARCA. Przedstawiamy tłumaczenie rozmowy z wypożyczonym zawodnikiem Realu Madryt.

Dla kogoś, kto nie śledzi Premier League, jak wygląda twój obecny moment w sezonie?
Teraz mamy małą przerwę. Pozostaje 13 kolejek do końca i pozostajemy żywi. Premier to takie rozgrywki, w których trzy zwycięstwa z rzędu katapultują cię do góry. Tracimy 10 punktów do Ligi Mistrzów i to dobry moment, by cała drużyna ruszyła w jednym kierunku i osiągnęła założone na sezon cele. Pod względem osobistym wróciłem po bardzo poważnej kontuzji, pierwszej takiej w mojej karierze. Uraz naruszył ścięgno i lekarze powiedzieli, że to nic normalnego i że muszę być ostrożny. Szedłem do przodu bardzo powoli, bo bałem się odnowienia kontuzji. Już praktycznie od 2-3 tygodni czuję się ogólnie dobrze, a teraz muszę złapać rytm, rywalizować i wrócić na swój najlepszy poziom.

Jak doszło do kontuzji?
Doszło do niej w Guimarães w Portugalii. Myślę, że z powodu nakładu meczów. Miałem rozegranych 17 spotkań w ciągu 2 miesięcy i byłem jedynym zawodnikiem, który wystąpił we wszystkich meczach. Wtedy rozmawiałem z Unaiem Emerym i powiedziałem, że dopóki będę mógł i ciało mi na to pozwoli, chcę grać wszystko we wszystkich rozgrywkach. Czasami musisz uczyć się na swoich błędach. To kosztowało mnie kontuzję, ale ze wszystkiego wyciągasz wnioski.

Dlaczego rehabilitowałeś się w Valdebebas?
Ze sztabami medycznymi Arsenalu i Realu zgodziliśmy się, że rehabilitacja w Madrycie będzie dla mnie najlepsza ze względu na język oraz znajomość z lekarzami i fizjoterapeutami. Na dzisiaj jestem z tego bardzo zadowolony, bo to była najlepsza decyzja. Przez 1,5 miesiąca byłem w Madrycie i wróciłem do Londynu na testy, które wykazały, że wszystko jest w porządku.

Mogłeś widywać się z kolegami lub Zidane'em?
Wszystko było ustalone z prezesem i trenerem. Muszę być im bardzo wdzięczny, bo powiedzieli, że jestem zawodnikiem Realu Madryt i że jeśli muszę wrócić tu na rehabilitację, to nie ma żadnego problemu. Wiedziałem, że nie mogę robić tego w godzinach przeznaczonych dla pierwszej drużyny, ale nawet jeśli na nich trafiałem, nie robiono żadnego problemu. Mogłem porozmawiać z kilkoma kolegami. Wszyscy, także fizjoterapeuci i pracownicy klubu, mówili, że za mną tęsknią, bo jestem bardzo towarzyską i przyjazną osobą. Wszystko z powodu mojego sposobu bycia, ale to powód do dumy, że tak o tobie mówią. Widziałem się też z trenerem, który powiedział, że ogląda mecze Arsenalu. To też był powód do dumy.

Czego uczysz się w Arsenalu?
Wszystkiego. Każdy zawodnik na świecie chciałby zagrać kiedyś w Premier League przed zakończeniem kariery. Ja mogę to przeżywać w bardzo młodym wieku. Jestem miłośnikiem futbolu, a kto lubi piłkę, musi lubić Premier. To liga, gdzie wymagania fizyczne są trochę większe niż w Hiszpanii, a taktycznie i technicznie stawia się tu gigantyczne kroki do przodu. Tutaj każdy może postawić się ekipie z TOP6. To bardzo konurencyjne rozgrywki.

Nie nudzisz się w Londynie? Jak idzie ci z angielskim?
W ogóle nie. W Madrycie, Utrerze czy Londynie, zawsze byłem domatorem, lubiłem przebywać z rodzicami i rodziną, siostrami, dziewczyną... Do tego ten sezon potraktowałem jako szansę na naukę angielskiego i nie mam czasu na wiele więcej. Czasami wychodzę na spacery. Zabrałem ze sobą PlayStation, ale praktycznie nie włączyłem jej ani razu. Nastawiłem się na naukę angielskiego, bo to tylko rok wypożyczenia, a mogę tu nauczyć się języka, co jest kluczem do wielu drzwi. Mam nauczycielkę od klubu i tygodniowo mam cztery 2-godzinne lekcje. Dzisiaj rozumiem 80% rzeczy i dosyć dużo mówię. Moim celem, jeśli Bóg na to pozwoli, jest wyjazd na EURO i udzielanie tam wywiadów po angielsku, radząc sobie w nich dobrze.

Unai Emery w ostatnim wywiadzie dla dziennika MARCA powiedział o tobie: „To chłopak z wysokim poziomem i bardzo dobrą mentalnością. Sam ustawi sobie granicę”. Jakie były twoje doświadczenia z tym trenerem?
Unai był kluczowy w tym, że znalazłem się w Arsenalu. Wyjechałem do tego klubu, bo poza tym, że to jeden z gigantów, Unai praktycznie przyjechał do mojego domu, by przekazać mi, że uwielbia mnie pod względem piłkarskim i jest we mnie zakochany od czasów gry w Betisie... Zaufanie trenera to klucz do najlepszej postawy. Unai powiedział, że u niego będę ważny i nie miałem najmniejszej wątpliwości, by tam wyjechać.

Mocno wpłynęła na ciebie zmiana trenera z Emery'ego na Artetę?
Jestem wkurzony, bo nigdy nie miałem kontuzji, a tu niestety doznałem urazu w sytuacji, w której ekipa zaczęła się trochę sypać. Wypadłem, gdy byliśmy na 5-6. miejscu z 3-4 punktami straty do Ligi Mistrzów. Oglądałem mecze Arsenalu i wiedziałem, ile wszystko nas kosztuje i że weszliśmy w dynamikę, w której ciężko było o punkty. Czułem bezradność i byłem wściekły, że nie pomagam trenerowi poprzez odwdzięczenie się za to, co on zrobił dla mnie.

Arteta powiedział kilka tygodni temu, że najpierw musisz wrócić do formy, a dopiero wtedy wrócisz do gry. Co przekazał ci nowy trener?
Mikel będzie wielkim szkoleniowcem. Uczył się od Pepa i ma filozofię gry, do której moim zdaniem doskonale pasuję. To prawda, że przyszedł tu w trudnej sytuacji dla klubu, ale uważam, że mentalnie to trener, którego obecnie Arsenal potrzebuje. Po powrocie ledwo przepracowałem z nim dwa tygodnie i dopiero teraz muszę pokazać, że jestem gotowy, by grać w Arsenalu. Po przerwie będę ważny.

Byłeś jednym z nazwisk wymienianych w zimowym okienku. Informowano, że próbujesz anulować wypożyczenie do Arsenalu i że chce ciebie Valencia. Co działo się w tych dniach?
Nigdy nie miałem spokojnego okienka, ani latem, ani zimą. W pierwszym roku w Betisie już interesowały się mną Real i Barcelona. Potem podpisałem umowę z Realem, a już w styczniu Betis chciał mnie z powrotem. Po EURO był Arsenal, teraz znowu wyszły różne ekipy... To sygnał, że radzisz sobie nieźle, jeśli interesują się tobą drużyny. Prawda jest też jednak taka, że chcę stabilizacji w jednym klubie i zdecydowałem się zostać w Arsenalu, bo on na mnie postawił i ja chcę się za to odwdzięczyć. To moment, by zrobić krok do przodu.

Ale planowałeś wtedy odejście?
Nie, bo kiedy myślisz o czymś na spokojnie... To może wydawać się zwykłym głupstwem, ale kibice Arsenalu mają o mnie piosenkę, a w składzie piosenki o sobie ma 3-4 zawodników, a akurat oni są tu od wielu lat. Czuję się bardzo kochany, a za każdym razem, gdy gram na Emirates [wypuszcza powietrze] czy wychodzę na rozgrzewkę, fani cały czas mnie wspierają.

Dobrze, ale jedna rzecz to sympatia, a druga to lato z reprezentacją. Do tego potrzeba jednak grania.
Tak, w grze jest EURO. Kiedy zaczynasz rozmyślać, bo nie grasz w 5-6 meczach, stajesz się nerwowy, ale gdy dobrze to przemyślisz, wiesz, że wracasz po ponad 2 miesiącach bycia kontuzjowanym i że ty możesz uważać, że jesteś gotowy na 100%, ale tak nie jest... Ustawiasz to wszystko na wadze, myślisz o wszystkim od początku do końca, zdajesz sobie sprawę, że to Arsenal na ciebie postawił i dochodzisz do wniosku, że musisz się za to odwdzięczyć i odwrócić całą tę sytuację. Jeśli mi się uda, będzie mieć to większą wartość, bo wrócę po kontuzji i pomogę zespołowi osiągnąć cele. To będzie lepsze uczucie niż tchórzliwa decyzja o odejściu i wystawieniu drużyny. Arsenal na mnie postawił i nie mogę ich zawieść.

Chciał ciebie też Klopp... Dlaczego nie wybrałeś Liverpoolu?
To, że chciałby sprowadzić ciebie taki klub jak Liverpool, to powód do dumy, ale wybrałem Arsenal, bo Emery złapał mnie za rękę i powiedział, byśmy szli razem. Klopp to wielki trener, ale musisz spojrzeć na filozofię gry każdej ekipy. Obecnie piłkarze o mojej filozofii gry nienajlepiej wpasowują się w taką ekipę jak Liverpool. Jednak łączenie twojej osoby z wielkimi to dowód, że robisz coś dobrze.

Czujesz, że obecnie tacy zawodnicy jak ty czy Isco są na cenzurowanym? Że premiuje się siłę fizyczną i wertykalność ponad graniem piłką?
To zależy od filozofii każdego trenera. Teraz trzeba być kompletnym, trzeba mieć jakość i siłę fizyczną. Jednak w piłce najtrudniejsze jest posiadanie jakości, bo formę fizyczną możesz poprawić pracą i zaangażowaniem każdego dnia. Uważam, że Premier doda mi wiele rzeczy, których nie miałem.

Niedawno wychwalałeś na Twitterze Toniego Kroosa: „Nikt na świecie nie rozumie lepiej futbolu drużynowego”. Czujesz wobec niego wyjątkowy podziw?
Przez dwa lata gry w Realu Madryt słyszałem w szatni, że wszyscy chcą z nim grać. Piłkarz zimny, któremu w ważnych momentach nie drży noga i który rozumie futbol jak nikt inny, nie tylko granie z piłką. Jest bardzo inteligenty pod względem pressingu i odbiorów. Pamiętam finał Ligi Mistrzów w Kijowie. W pierwszej połowie Liverpool narzucił bardzo wysoki rytm i pojawiły się nerwy u takich graczy jak Modrić, Ramos czy Cristiano... Jednak patrzyłem na Toniego czy także Karima [Benzemę] i to byli zawodnicy robiący różnicę. Oni byli spokojni i chcieli, by dogrywać im piłkę... Zawsze chciałbyś mieć ich obok siebie.

Jak z zewnątrz widzisz odrodzenie Realu?
Zmiana Realu z sezonu na sezonu jest brutalna. To bardzo zwarta ekipa, może lepsza defensywnie niż ofensywnie, ale to nie ma nic wspólnego tylko z pracą obrońców, a pracą wszystkich. Wszyscy są zaangażowani. Real wie, że zawsze strzeli gola czy dwa, więc zachowywanie czystego konta to dynamika, którą moim zdaniem muszą utrzymać, by zdobyć mistrzostwo. Idą w górę i oby było tak dalej.

Czujesz, że mógłbyś grac w tej ekipie?
Real to mój klub i do niego należę. Odszedłem z jasnym zamysłem, by grać i poczuć się pierwszoplanową postacią zespołu. Uważam, że w tym sezonie w Realu pewnie nie miałbym wszystkich minut, jakie chciałbym rozgrywać. Dlatego postawiłem na granie i czerpanie radości z futbolu. Sezon zaczął się dosyć dobrze, ale po kontuzji wszystko opadło. Teraz trzeba odwrocić tę sytuację.

Myślisz o powrocie?
Obecnie tego nie planuję, jestem skupiony na Arsenalu. Dostanę szansę na powrót do Realu Madryt, jeśli będę robić dobre rzeczy.

Uważasz, że twój główny problem to znalezienie miejsca, gdzie faktycznie możesz błyszczeć? Takiej drużyny, gdzie rozegrasz 40-50 meczów?
Niewielu jest hiszpańskich zawodników, którzy w wieku 20 lat przechodzą do Realu. Wiesz, że to klub z maksymalnymi wymaganiami, w którym na twojej pozycji grają najlepsi na świecie, ale to krok, którego nie pożałujesz nigdy w życiu. Jeśli chce ciebie Real, który jest najlepszym klubem na świecie, musisz tam iść. Teraz będąc na zewnątrz, uważam, że podjąłem dobrą decyzję. Te dwa lata może nie posłużyły mi rozegraniu tylu meczów, ile chciałem, ale mocno rozwinąłem się na poziomie piłkarskim i osobistym. Wiem, że w tym sezonie mam większe zalety dzięki dwóm sezonom spędzonym w Realu.

Więc gdzie zobaczymy Ceballosa w kolejnym sezonie?
Futbol zmienia się z dnia na dzień. Mam nadzieję, że osiągnę cele z Arsenalem, a następnie spełnię marzenie mojego życia, czyli zagram w reprezentacji na turnieju finałowym.

Jakie masz plany na lato? EURO i Igrzyska?
Tak, to mój cel, oba turnieje. Z powodu kontuzji nie grałem dwa miesiące i to może pomóc być mi w lepszej formie, jeśli Bóg zechce, a mój poziom pozwoli na bycie powołanym. Nie rozmawiałem z selekcjonerami o grze na obu turniejach, ale mam świetne stosunki z Luisem De la Fuente i on wie, że marzę o wyjeździe na Igrzyska. Gdy jechaliśmy na EURO U-21, mieliśmy jasny cel zdobycia mistrzostwa, ale także wywalczenia awansu na Igrzyska Olimpijskie. Gdy skończył się finał, do szatni zeszliśmy w euforii, ale on nas zatrzymał i powiedział: „Chłopcy, wiecie, że jesteśmy mistrzami Europy i jestem z was bardzo dumny, że przeżywacie to marzenie. Jednak do zamknięcia cyklu zostaje jedna rzecz: Igrzyska”. Już wtedy nas na to nastawił. Od dawna Hiszpania nie grała na Igrzyskach, a tym bardziej ich nie wygrała, a wszyscy, Federacja, trener i zawodnicy, którzy wywalczyli ten tytuł, bardzo chcemy wynieść Hiszpanię najwyżej jak się da.

U Luisa Enrique byłeś podstawowym piłkarzem od samego początku.
Miałem jego zaufanie od pierwszego dnia. Pamiętam, że z Chorwacją nagle zagrałem w podstawowym składzie... Mam nagrane jego słowa po meczu o tym, że jestem innym zawodnikiem, że robiłem to, co pokazywałem w kadrze U-21, że oglądał mnie nieskończenie wiele razy w Betisie i kategoriach juniorskich... Puszczałem to sobie, gdy nie przechodziłem przez najlepsze chwile.

Ja uważam, że twoją najlepszą wersję widzieliśmy tylko w reprezentacjach.
Myślę o tym i odpowiadam, że tak. Gdy gram w kadrze, czuję się ważny. Ta filozofia mi podchodzi, to bycie wokół zawodników, którzy oddychają futbolem. Motywuje mnie też gra dla mojego kraju, to jest najpiękniejsze, co istnieje w futbolu. Mogę powiedzieć, że tak, że najlepszy poziom prezentowałem w reprezentacji. Byłem mistrzem Europy U-19, wicemistrzem i mistrzem Europy U-21, do tego zostałem najlepszym zawodnikiem turnieju... Dlaczego nie powtórzyć tego z seniorską kadrą?

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!