Gra Los Blancos wygląda w ostatnich dniach bardzo kiepsko, a w szczególności niepokojące są same rezultaty meczów. Madrytczycy przegrali pięć z ostatnich siedmiu spotkań w Europie i Hiszpanii. Królewscy miewają tylko przebłyski, jak wygrana z Maccabi, ale polegli też w starciach z CSKA, Chimki, Baskonią, Efesem czy Joventutem. Real nie potrafi odnaleźć odpowiedniego rytmu gry, często gubi piłki, ma problemy z rozgrywaniem akcji, ale największy zarzut dotyczy obrony, która prezentuje się znacznie poniżej oczekiwań.
Rudy mówił ostatnio o „rozłączeniach”, takich jak te, które doprowadziły w niedzielę do porażki z Juventutem, po której Laso stwierdził, że jego zawodnikom zabrakło szacunku do rywali. Trener tłumaczył jednak wcześniej, że ostatnie występy mogą być spowodowane kontuzjami i tym, że niektórzy dopiero wracają do gry. W niedzielę dawał odpocząć Campazzo, Taylorowi i Thompkinsowi, a rzadko posyłał też na parkiet Rudy'ego i Tavaresa. Tak w łatwy sposób wyjaśnić oczywiście ostatnie wyniki. Warto jednak zadać inne pytanie. Czy drużyna, która została stworzona po to, aby wygrywać Euroligę i dominować na hiszpańskich parkietach, może być tak bardzo uzależniona od Facu i Tavaresa? Zespołowi brakuje innych postaci, które byłaby zdolne kreować grę i dominować pod koszem.
Królewscy muszą się dziś w końcu przebudzić, ponieważ w tabeli Euroligi spadli już na czwarte miejsce, a w lidze hiszpańskiej samodzielnym liderem jest już Barcelona. Spotkanie z Baskonią na pewno nie będzie jednak należało do najłatwiejszych, ponieważ do gry gotowi są już Henry, Vildoza i Granger, a zespół wzmocnili jeszcze Christon i Zoran Dragić. Dwa tygodnie temu Real przegrał już z nimi na ligowych boiskach, ale teraz najwyższa pora się obudzić i wziąć rewanż w Europie, aby przybliżyć się do awansu do kolejnej fazy Euroligi.
Początek spotkania o 21:00. Żadna polska telewizja nie przeprowadzi transmisji z tego meczu.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się