Kylian Mbappé wciąż nie potrafi zrozumieć Thomasa Tuchela i jego decyzji. Niemiecki szkoleniowiec chce za wszelką cenę pokazać, że to on rządzi w zespole PSG, a francuski gwiazdor po prostu chce grać wszystko – zawsze i wszędzie. W tle tego kolejnego już konfilktu ponownie pojawia się Real Madryt. Działacze Królewskich i sam Zinédine Zidane nigdy nie ukrywali swojej słabości wobec 21-letniego cracka, w którym widzą naturalnego następcę Leo Messiego i Cristiano Ronaldo. W biurach na Santiago Bernabéu bacznie obserwują i śledzą to wszystko, co dzieje się w Paryżu, ale w tym momencie nie zamierzają jeszcze podejmować żadnych konkretnych kroków.
Realacje pomiędzy Florentino Pérezem a Nasserem Al-Khelaïfim są wręcz perfekcyjne. Nikt w Realu Madryt nie zamierza zatem wykonać nieprzemyślanego ruchu, który mógłby mieć nawet najmniejszy negatywny wpływ na obecnie panujące stosunki na linii Madryt – Paryż. Królewscy chcą się jawić jako rozwiązanie, a nie strona konfliktu z Mbappé w roli głównej. Dlatego jakiekolwiek formalne ruchy zostaną podjęte tylko wtedy, gdy to PSG jako pierwsze nawiąże kontakt w celu poszukiwania potencjalnego chętnego na zakup francuskiego atakującego.
Czas gra na korzyść Mbappé – jego obecny kontrakt z klubem z Parc des Princes wygasa 30 czerwca 2022 roku. Sam zawodnik ma świadomość tego, że jeśli naprawdę myśli o zmianie klubu, to po prostu nie może tej umowy przedłużyć. PSG z kolei wielokrotnie udowadniało, że nigdy nie poddaje się presji swoich piłkarzy i jeśli nie chce kogoś sprzedać, to po prostu tego nie robi – przekonali się już o tym Marco Verratti, Neymar czy ostatnio Edinson Cavani. Mając to wszystko na uwadze, zarówno Mbappé, jak i Real Madryt mają świadomość tego, że mają do czynienia z tykającą bombą – jeden fałszywy ruch może wszystko przekreślić.
Komentarze (36)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się