Koszykarze Realu Madryt przedłużyli znakomitą passę i mają już za sobą trzynaście kolejnych zwycięstw w Eurolidze. Žalgiris w stolicy Hiszpanii zaprezentował się z bardzo dobrej strony i Królewscy nie mieli łatwej przeprawy. Potrafili sobie jednak poradzić, dzięki świetnej postawie wielu zawodników. Statystycznie najlepiej wyglądał Thompkins, ale Campazzo, Mickey, Rudy czy Tavares również mieli bardzo duży wkład w wygraną. Blancos wrócili na pierwsze miejsce w tabeli i ze spokojem będą mogli oglądać jutro starcie Efesu z Barceloną, czyli bezpośrednich rywali w walce o pozycję lidera.
Pierwsze minuty spotkania pozostawiały sporo do życzenia. Królewscy dosyć długo nie potrafili wyregulować celowników i Žalgiris wyszedł na prowadzenie 8:2. Jednak błyskawicznie udało się to odrobić, a później oba zespoły wymieniały ciosy. Dobrze w zespole madrytczyków spisywał się Mickey, ale Walkup po drugiej stronie dotrzymywał mu kroku. W ostatnich sekundach oba zespoły spudłowały rzuty za trzy punkty i po dziesięciu minutach Real Madryt prowadził 20:18.
Druga część spotkania rozpoczęła się od dwóch celnych rzutów Tavaresa, które zawodnik z Republiki Zielonego Przylądka przedzielił blokiem na LeDayu. Później Rudy zabłysnął czterema trafionymi „trójkami” z rzędu. Žalgiris utrzymywał się w grze dzięki Lekavičiusowi, który sprawiał madryckiej obronie dużo problemów. Ale jeden zawodnik to za mało. Litwini wyraźnie zostawali w tyle, a Rudy w tym fragmencie był nie do zatrzymania. Końcówka kwarty należała jednak do Lekavičiusa i w połowie meczu Królewscy co prawda prowadzili 47:41, lecz nie mogli być w pełni zadowoleni.
Po zmianie stron Real Madryt znów starał się odskoczyć, żeby móc jak najszybiej zamknąć mecz. Campazzo w krótkim czasie zdobył dziewięć punktów i Królewscy mieli dwanaście oczek przewagi. To jednak nie wystarczyło, żeby pozbawić Žalgiris chęci do walki. Tym razem to Walkup motywował drużynę do odrabiania strat i faktycznie przewaga topniała. Blancos zdołali wygrać tę kwartę i prowadzili 68:59 po 30 minutach, ale wszystko się miało rozstrzygnąć w czwartej części spotkania.
Każdy moment spotkania miał innego bohatera po stronie Realu Madryt. Początek czwartej kwarty należał do Jordana Mickeya i Królewscy cały czas utrzymywali prowadzenie. Szanse Litwinów malały z każdą chwilą. Co prawda byli w stanie konstruować skuteczne ataki, ale w obronie nie mieli sposobu na madrytczyków. Kiedy na zegarze pozostało jeszcze pięć minut, można było śmiało stwierdzić, że nic się w tym spotkaniu nie zmieni. Real Madryt przypieczętował kolejne zwycięstwo w Eurolidze i, przynajmniej do jutra, awansował na pozycję lidera.
88 – Real Madryt (20+27+21+20): Causeur (8), Campazzo (12), Tavares (10), Mickey (13), Thompkins (20), Rudy (17), Laprovíttola (2), Garuba (0), Carroll (0), Taylor (6), Mejri (0).
82 – Žalgiris (18+23+18+23): Walkup (19), KC Rivers (12), Hayes (6), Landale (11), Ulanovas (3), Lekavičius (21), Jankūnas (3), Milaknis (7), LeDay (0).
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się