W środowym meczu z Valencią Mariano w końcu otrzymał swoją pierwszą szansę w tym sezonie. W drugiej połowie spotkania i przy bezpiecznym wyniku 3:0 dla Realu Madryt Zinédine Zidane przypomniał sobie o swoim dawno zapomnianym już napastniku i wpuścił go w miejsce grającego od początku Luki Jovicia. I mimo to, że były zawodnik Olympique'u Lyon już dawno mógł się pogodzić z tym, że jego przygoda na Santiago Bernabéu jednak nie wypali, w ciągu 12 minut spędzonych na boisku udowodnił, że walki i zaangażowania na murawie nikt mu nigdy nie odmówi.
Mariano nie stworzył sobie żadnej bramkowej sytuacji, ale do samego końca walczył o każdą piłkę ewidentnie chcąc udowodnić Zizou, że w sytuacjach krytycznych wciąż może na niego liczyć. Zwłaszcza teraz, gdy przed finałem Superpucharu Hiszpanii francuski trener nie może liczyć ani na Karima Benzemę, ani na Garetha Bale'a.
26-letni atakujący wrócił do gry w oficjalnym meczu po 244 dniach. Wcześniej po raz ostatni miał okazję wybiec na murawę 9 maja 2019 roku w 36. kolejce La Ligi poprzedniego sezonu. Nie da się ukryć, że swoją szansę wówczas wykorzystał, gdyż wbił Villarrealowi dwie bramki. Od tamtej pory jednak słuch o nim zaginął... aż do teraz.
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się