Bez Benzemy, najlepszego strzelca Realu Madyrt w tym sezonie, to właśnie Jović powinien być pierwszym wyborem Zidane'a, choć Serb póki co jest daleki od swojej najlepszej wersji. Strzelił tylko jednego gola w ciągu 432 minut, które spędził na murawie, a przeszkadzało mu w powiększaniu dorobku niemal wszystko, co tylko mogło. Od problemów z aklimatyzacją w szatni, przez słupki i poprzeczki po VAR, który z powodu minimalnych spalonych anulował mu dwa strzelone gole. Również i sytuacja z reprezentacją Serbii nie pomaga, szczególnie po ostatnich krytycznych komentarzach selekcjonera, które wskazują, że między oboma panami istnieje jakiś konflikt.
Jović do Dżuddy pojechał jako jedyna poważna opcja w ataku Królewskich. Jego rywalami praktycznie są tylko Rodrygo, który już w Santosie grywał czasem jako fałszywa dziewiątka, James i Mariano. Pierwszy z nich dopiero wraca do gry po kontuzji, a wychowanek Królewskich nie pojawił się w tym sezonie na murawie ani na sekundę. Jedynie problemy Benzemy i Bale'a pozwoliły mu dostać powołanie na Superpuchar Hiszpanii, bo, jak pokazuje doświadczenie, znajdywał się poza kadrą w 24 z 25 rozegranych w tym sezonie spotkań. Bez dwóch zawodników, którzy w Arabii Saudyjskiej mieli prowadzić ofensywę Królewskich, odpowiedzialność z całą pewnością spoczywa na barkach Jovicia. Przychodzi jego moment i tylko od jego samego (oraz oczywiście decyzji Zidane'a) zależy, jak będzie wyglądała druga połowa sezonu w jego wykonaniu.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się