Zinédine Zidane podziela to spojrzenie na sytuację kadrową Realu Madryt, a najlepszym dowodem na to są jego słowa z pomeczowej konferencji prasowej po spotkaniu z Athletikiem, gdy wobec nacisków dziennikarzy na konieczność dokupienia napastnika, odpowiedział klarownie: „Absolutnie nie”. Królewscy na czele ze szkoleniowcem są zdania, że trzy ostatnie wyniki to bardziej efekt określonych sytuacji piłkarskich niż braków zespołu, szczególnie w ataku.
W klubie dominuje przesłanie, że gole przyjdą, chociaż nikt nie ukrywa, że nie może strzelać ich sam Karim Benzema. Oczekuje się na pewno więcej od reszty, szczególnie Garetha Bale'a, którego statystyki są bardzo słabe (dotychczas 2 gole w 13 występach w tym sezonie). Z drugiej strony, Królewscy pokładają ogromne nadzieję w powrocie Edena Hazarda, którego forma w momencie odniesienia kontuzji wyraźnie szła w górę.
Na dzisiaj w Realu Madryt nikt nie myśli o transferach i chociaż w futbolu sytuacja zmienia się z dnia na dzień, to musiałoby dojść do jakiejś radykalnej sytuacji, by Królewscy weszli na rynek. Dotyczy to także wzmocnienia drugiej linii, gdzie zrezygnowano z zimowej walki o Paula Pogbę, a Christian Eriksen czy Donny Van de Beek wciąż wywołuję wewnątrz spory podział co do oceny ich umiejętności czy przydatności dla ekipy. W styczniu na końcu oczekuje się najwyżej jakiegoś odejścia i wypożyczenia Brahima czy Mariano.
Dla Zizou będzie to czwarte zimowe okienko w roli trenera Los Blancos. W trzech poprzednich nie dokonano z nim ani jednego ruchu: ani nie sprowadzono żadnego gracza, ani nikt nie odszedł. Wydaje się, że ta statystyka, przynajmniej pod względem transferów do klubu, zostanie utrzymana także tym razem.
Remis z Athletikiem zabolał, ale na pewno mniej niż ten w Klasyku. W Realu Madryt mają być jednak przekonani, że są na dobrej drodze do walki o wszystkie tytuły.
Komentarze (28)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się