– Miałem olbrzymie szczęście, że mogłem grać w Realu Madryt. Nigdy nie sądziłem, że będzie mi dane przywdziewać te barwy. Futbol to rozrywka. Życie to marzenia, powinniśmy wiedzieć, że jesteśmy szczęściarzami i być maksymalnie zmotywowani. Nauczono mnie, że zawsze trzeba dawać z siebie 100%. Jeśli nie czujesz się komfortowo, nie będziesz szczęśliwy.
– Nie czuliśmy presji z racji na to, że stanowiliśmy złote pokolenie. Podchodziliśmy do tego naturalnie i z dumą. Mieliśmy wsparcie wszystkich. Zwłaszcza Alfredo Di Stéfano. Wszyscy pozostawiliśmy po sobie ślad i cieszyliśmy się z tego, czego udawało nam się dokonać.
– Jestem bardzo wdzięczny Amancio, ponieważ dał mi możliwość częstej gry w pierwszej drużynie.
– Mój ojciec jest socio od 1943 roku, zabierał mnie na stadion odkąd byłem dzieckiem. Zadebiutowałem w meczu z Cádiz, to nie była prosta sprawa. Wyjątkowe uczucie. Potem działo się to, co już wiecie.
– Ojciec zawsze opowiadał mi o Alfredo Di Stéfano. Dla mnie Don Alfredo był kimś wyjątkowym. Dał mi szansę i wzbudził we mnie jeszcze większy szacunek.
– Benzema uratował nas trzy sezony temu w meczu z Atlético w krytycznym momencie. To było niebywałe zagranie, kluczowe dla naszych losów. Ja także kiedyś przeprowadziłem bardzo ładną akcję w derbach, ale nie miała ona aż takiej wagi.
– Mieszkałem bardzo blisko Sanchísa, razem chodziliśmy na treningi. Łączy mnie z nim trwała przyjaźń.
– Przybycie Florentino było punktem zwrotnym dla klubu. To biznesmen z olbrzymim doświadczeniem, który dorzucił swoje do rozwoju klubu.
Komentarze (10)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.