Zinédine Zidane znów zaskoczył wszystkich, gdy ogłosił pierwszy skład Realu Madryt na wczorajszy mecz z Deportivo Alavés. Tym razem największą niespodzianką był Alphonse Areola, który wrócił do jedenastki Królewskich po 56 dniach od październikowego spotkania z Granadą. I to wszystko w momencie, w którym coraz lepszą formę zaczął prezentować Thibaut Courtois. Intuicja Zizou jednak nie zawiodła i francuski golkiper pokazał się wczoraj w Vitorii z naprawdę dobrej strony, a ustąpił tylko raz, gdy gospodarze wykorzystali rzut karny.
– Bardzo ciężko się gra przy takiej ulewie. Najważniejsza jest ta pierwsza piłka, którą musisz złapać i nabrać pewności siebie. Jesteśmy zadowoleni, ponieważ wygraliśmy w bardzo trudnych warunkach. Wszyscy jesteśmy zjednoczeni, aby osiągać nasze cele – nie tracić bramek i wygrywać. Zidane rozmawia ze wszystkimi i ciągle powtarza, że każdy z nas musi być gotowy w każdej chwili – stwierdził po meczu sam Areola.
Wypożyczony z PSG golkiper ponownie udowodnił, że gdy sytuacja tego wymaga, trener może na nim polegać. Tym razem wystrzegł się także większego błędu, jaki przytrafił mu się w październiku w starciu z Granadą. Courtois ma godnego zastępcę, a Zidane może oddychać spokojnie, jeśli chodzi o obsadę między słupkami.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się