Odkąd Real Madryt sięgnął dna na Majorce, piłkarze Zidane'a zanotowali serię pięciu spotkań, w którym nie stracili ani jednej bramki, a strzelili ich aż szesnaście. Trenerowi udało się usunąć większość wątpliwości, jakie narastały wokół zespoły, który wkroczył na odpowiednią ścieżkę dzięki swojej grze i golom. Zasługi należy rozdzielić na wielu, ale nawet Hazard, który wciąż jest daleki od swojej najlepszej formy, pokazał w meczu z Eibarem, że z każdym dniem wygląda coraz lepiej i powoli zaczyna przypominać zawodnika z angielskich boisk.
Przeciwko Eibarowi drużyna rozegrała najbardziej kompletne spotkanie od początku sezonu, ze spektakularnymi momentami gry, ale przede wszystkim wykazując koncentrację od pierwszej do ostatniej minuty. Już na początku Królewscy strzelili pierwsze gole i rozstrzygnęli mecz, a następnie przedłużyli passę minut bez straconej bramki do 533, dzięki czemu Courotis od dawna nie musiał już zginąć się w poszukiwaniu piłki znajdującej się w siatce.
Ta zmiana krajobrazu miała wiele wspólnego z pojawieniem się Fede Valverde w wyjściowej jedenastce. Gdy Urugwajczyka zabrakło z Betisem, zespół jedynie bezbramkowo zremisował. Pomocnikowi udaje się zapewniać bezpieczeństwo w środkowej strefie boiska, a koledzy czują się lepiej, gdy mają go u swojego boku. Brakowało mu tylko gola, aby przypieczętować swoje ostatnie występy, ale w końcu i on trafił do siatki.
Wyzywanie, przed jakim staje teraz Real Madryt, to najbliższe dni i kolejne reprezentacyjna przerwa. To najgorsza wiadomość, jaką w tym momencie mógł otrzymać Zizou, ponieważ może to wybić z rytmu dobrze grający zespół. Trener pokazał jednak, że wie już, jak tchnąć życie w swoich zawodników, co było widać w ostatnich spotkaniach i radykalnej zmianie obrazu gry. Od meczu w Stambule, gdzie Real grał o życie, do spotkań, które znowu pozwalają marzyć o czymś więcej.
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się