Okazuje się, że skarżącym się klubem jest Valencia, która już w kwietniu złożyła formalny sprzeciw wobec nowego Superpucharu Hiszpanii, twierdząc, że nielegalnie zmieniono zasady kwalifikacji do niego w trakcie sezonu. „Nie zgadzamy się z podziałem finansowym, bo na końcu w turnieju zagrają cztery wielkie ekipy i nie ma powodu, by kwoty były różne. Są cztery wielkie kluby, a dodatkowo to my jesteśmy mistrzem Pucharu Króla. To nie jest sprawiedliwe. Na starcie każdy powinien dostać tyle samo, a jedyna różnica powinna wynikać z osiągnięć w turnieju. Zaakceptowaliśmy propozycję arbitrażu wystosowaną przez prezesa Rubialesa. Będziemy walczyć o nasze prawa”, przekazał wczoraj prezes Anil Murthy.
Federacja nie ujawnia publicznie liczb z kontraktów z władzami Arabii Saudyjskiej, ale prezes Rubiales ujawnił, że kluby zostaną wynagrodzone na podstawie trzech filarów: pierwsza stała kwota dla wszystkich za udział; druga kwota zależna od osiągnięć w turnieju; trzecia wyliczona na podstawie czynnika historycznego. Media podają, że Valencia na dzisiaj może liczyć na pewne niecałe 3 miliony euro, a Barcelona i Real na prawie 9 milionów euro. Do tych pieniędzy dojdą środki za dojście finału lub wygranie go.
Zdaniem Nietoperzy nie jest to sprawiedliwy podział i klub zaakceptował arbitraż jako formę osiągnięcia jego zdaniem sprawiedliwszej decyzji w tej sprawie. Orzeczenie bezstronnego specjalisty ma być ostateczne, co pokazuje pewność RFEF co do swoich racji. Federacja twierdzi, że Królewscy i Blaugrana dostaną najwięcej pieniędzy, bo także dzięki ich obecności można było podpisać 3-letnie porozumienie na 120 milionów euro. Valencia odpowiada, że taki podział tylko zwiększa różnice między gigantami i resztą, a do tego nie jest sprawiedliwy ze względów sportowych, bo to Nietoperze są zdobywcami Pucharu Króla, którzy do lutego tego roku mieli pewne miejsce w finale starego Superpucharu Hiszpanii.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się