Wiele hiszpańskich mediów i kibiców widziało Hiszpana przeciwko ekipie z Pampeluny nawet w pierwszym składzie, ale nie znalazł się on nawet w kadrze meczowej, co, rzecz jasna, obudziło alarmy. Wszyscy przecież pamiętają, że wychowanek Málagi był jednym z niewielu pozytywów podczas końcówki ubiegłego sezonu pod batutą Zidane'a. W nowym sezonie miał odgrywać ważniejszą rolę, walcząc o miejsce w drużynie, ale kontuzja odniesiona podczas przygotowań w USA mu w tym przeszkodziła. Gdy już wydawało się, że Hiszpan ma ją za sobą i może wrócić do gry tuż przed spotkaniem z Vigo, nastąpił nawrót urazu i dopiero niedawno młody piłkarz wrócił do treningów z zespołem.
Wiadomości napływające z Valdebebas są jasne – Brahim wrócił do treningów, ale wciąż nie jest gotowy na 100% po dwóch kontuzjach mięśniowych, a zarówno on, jak i trener bardzo chcą uniknąć kolejnego urazu, który ponownie ograniczyłby Zidane'owi pole manewru. Mecz z Osasuną z pewnością mógł być dobrą okazją, by Hiszpan wrócił do gry, ale nikt nie chce przyspieszać biegu wydarzeń. Wszyscy spokojnie czekają na powrót Brahima, a i sam zainteresowany nie może się już doczekać debiutu w tym sezonie. Nie ma jednak powodu, by zanadto się z tym spieszyć, choć w nadchodzących tygodniach z pewnością znów zobaczymy go na boisku.
Brahim wciąż czeka na swoją kolej
Włączając w to Garetha Bale'a, Brahim i Mariano uzupełniają trójkę zawodników, których Zidane wysłał na trybuny przed meczem z Osasuną. Walijczyk oczywiście odpoczywał, a kwestia napastnika jest jasna – już podczas pretemporady dostał jasne sygnały, czy to poprzez wystawiany skład, czy to podczas rozmowy z trenerem, że nie będzie miał zbyt wielu okazji do gry, chyba że ktoś z dwójki podstawowych napastników dozna kontuzji. Brahim to jednak zupełnie inny przypadek.
REKLAMA
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się