Jego relacja zarówno z działaczami, jak i kibicami niemal od początku do końca stanowiła sinusoidę miłości i nienawiści. Chwytanie się za genitalia podczas zmiany sprawiło, że przez część fanów Di María był potem wygwizdywany. Tak czy inaczej zdołał odwrócić swoją sytuację dzięki poświęceniu oraz umiejętnościom czysto piłkarskim.
Stosunki z działaczami stawały się mimo wszystko z dnia na dzień coraz gorsze. Transfer Bale’a Di María odebrał jako próbę wypchnięcia go z klubu. Jego forma sportowa zawsze była wysoka, ale wydarzenia z lata 2014 ostatecznie zerwały nić porozumienia na linii zawodnik-klub.
Już wcześniej pojawiały się natomiast plotki mówiące o zainteresowaniu Florentino Jamesem, który został następnie królem strzelców mundialu w Brazylii. Di María natomiast odniósł na tym turnieju kontuzję w meczu ćwierćfinałowym z Belgią. Argentyna doszła do finału, gdzie mierzyła się z Niemcami, a Ángel mógł przy podjęciu nadzwyczajnych środków wyjść w tym meczu na murawę. Lekarz reprezentacji otrzymał jednak list z Realu Madryt, w którym proszono, by Di María nie grał kontuzjowany.
Niewiele później piłkarz publicznie atakował klub i przedstawił swój punkt widzenia. – Od razu zrozumiałem, co się dzieje. Wszyscy znali plotki dotyczące Jamesa. Ja natomiast wiedziałem, że żeby kupić jego, chciano sprzedać mnie. Real nie chciał sprzedawać gracza z kontuzją. To proste. Tak wyglądają interesy w futbolu, ludzie nie zawsze to widzą. Poprosiłem lekarza kadry o wręczenie mi listu. Nawet go nie otworzyłem. Podarłem go na kawałki i powiedziałem, że jedyną osobą podejmującą decyzję jestem ja – wyznał.
Niedługo po mistrzostwach Królewscy sprzedali Di Maríę do Manchesteru United. Po roku Argentyńczyk wylądował zaś w PSG. Poprzedniego lata zawodnik był bliski przejścia do Barcelony i podkreślał, że jego relacja z Realem Madryt jest zakończona. Pierwsza próba rewanżu na byłym klubie nie wyszła po myśli Ángela. Real wyeliminował jego zespół w 1/8 finału. Tym razem oba zespoły spotkają się w fazie grupowej.
Komentarze (23)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się