– W pierwszej połowie nie byliśmy odpowiednio intensywni i agresywni w strefie, gdzie oni czują się najbardziej komfortowo i gdzie łączy się ich talent. Gdy oni mają tam miejsce i czują inspirację, to tworzą wielkie zagrożenie, a jeśli do tego są skuteczni... My nie potrafiliśmy utrzymać się przy piłce i byliśmy statyczni. Drugi gol to po prostu zabójcza strata piłki, po której Real jest zabójczy. W przerwie zareagowaliśmy i chcę docenić wartość naszej dzisiejszej pracy. Zazwyczaj przy takim wyniku drużyna upada i poddaje się. Powiedziałem, żeby zapomnieli o wyniku i zagrali z wiarą. Tak się stało, strzeliliśmy szybkiego gola i doprowadziliśmy do tego, że Real kończył grając na czas.
– Pierwsza połowa to zasługa Realu czy wina Levante? Powiedziałbym, że obie rzeczy. Oni byli bardzo dokładni w rozegraniu i intensywni w odbiorze. My popełnialiśmy przy tym błędu, a kiedy to wszystko się łączy, to dzieje się to, co widzieliśmy. W drugiej połowie zagraliśmy odważniej i to było widać. W tej części przypominaliśmy siebie i to daje nam nadzieję, że mamy bardzo dobry zespół i że będziemy iść do góry.
– Prawda jest taka, że czuć było ten remis w powietrzu. Ja w niego wierzyłem i widziałem go przy strzale głową Vezo czy ostatniej akcji Moralesa. Widziałem wiarę u zawodników i to pozwalało mi być przekonanym, że się nam uda.
– Pewnie, że gdzieś masz to odczucie, że wynik mógł być zupełnie inny... Trudno jednak to analizować. Uważam, że zrobiliśmy mnóstwo dobrych rzeczy, jeśli doprowadziliśmy do takiej końcówki. Na poziomie mentalnym nie poddaliśmy się, a pod względem piłkarskim dokonaliśmy dobrych zmian, dzięki którym drużyna poczuła pewność siebie.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się