Nadszedł dzień, na który wszyscy czekali. W Realu Madryt nikt nie ma wątpliwości, że stabilna sytuacja ekipy do końca sezonu oprze się przede wszystkim właśnie na tym wyniku. Dzisiejszy rewanż z Barceloną pozwoli skalibrować sytuację drużyny i określić jej rzeczywistość. Mecz z Gironą był wielkim ciosem dla całego klubu i dotknął także zawodników, co można było dostrzec nawet w starciu z Levante.
Wyeliminowanie Barcelony daje dzisiaj podwójną nagrodę. Katalończycy to bezpośredni rywal w walce o każdy tytuł i wygrana z zespołem Messiego zawsze znaczy bardzo dużo. Po drugie, awans do finału będzie oznaczał przerwanie 5-letniej dominacji Blaugrany w Pucharze Króla, która od porażki w finale w 2014 roku z Realem Ancelottiego zgarnęła wszystkie kolejne edycje tego turnieju. Wywalczenie awansu do finału, który odbędzie się 25 maja, pozwoliłoby z dodatkową motywacją i energią skupić się już na pozostałych rozgrywkach, głównie na Lidze Mistrzów, gdzie Królewscy zależą w pełni od siebie.
Jeśli chodzi o samych zawodników, od poniedziałku czuć atmosferę związaną z największymi spotkaniami. To samo będzie odczuwane na trybunach, a nawet w loży honorowej, gdzie chce znaleźć się każda z ważniejszych osób związana z tym meczem. Królewscy zaczynają dzisiaj 6 dni z „jazdą bez trzymanki”, a każdy z trzech wyników bezpośrednio określi przyszłość drużyny w trzech rozgrywkach.
Puchar Króla zawsze pozostaje najmniejszym trofeum do zdobycia z trzech głównych, o które walczy się w każdym sezonie, ale w obecnych okolicznościach staje się wręcz kluczowy dla przebiegu sezonu. Działacze wskazują na ostatnie dwa Puchary Króla zdobywane w 2014 i 2011 roku, które w czasie pełnej dominacji Barcelony na krajowym podwórku, oznaczały zwiększenie pewności siebie i pchały drużynę do kolejnych sukcesów. Dzisiaj Real ma poszukać czegoś podobnego, a w klubie wszyscy zgodnie powtarzają jedno: „To jest nasz finał”.
„To jest nasz finał”
Klub i drużyna o znaczeniu rewanżu z Barceloną
REKLAMA
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się