Menu
Leszczu

Argentyna gra dalej

<I>Albicelestes</i> lepsi od Nigerii

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

W grupie D do ostatnich minut ważyły się losy awansu do 1/8 finału Mistrzostw Świata. Islandia, Nigeria i Argentyna potrzebowały naprawdę niewiele, by zostawić resztę w tyle. Ostatecznie decydujące uderzenie wykonali Albicelestes, którzy dzięki trafieniu Marcosa Rojo zapewnili sobie drugie miejsce w grupie. Styl nikogo nie przekonał, cztery punkty po trzech meczach i bilans bramkowy 3:5 wystarczył, by drużyna Sampaolego wyszła z grupy.

Islandia musiała dziś wygrać, jeżeli chciała myśleć o awansie. Miała nieco ułatwione zadanie, ponieważ selekcjoner Chorwacji, Zlatko Dalić, dokonał aż dziewięciu zmian w wyjściowej jedenastce. Miejsce w składzie zachowali tylko Luka Modrić i Ivan Perišić, a od początku zagrał także między innymi Mateo Kovačić. W pierwszej części meczu nie oglądaliśmy wielkiego widowiska. Vatreni nie mogli oddać inicjatywy rywalowi tak jak w spotkaniu z Argentyną i częstsza gra z piłką przy nodze niekoniecznie sprzyjała faworytowi.

Waleczni Islandczycy wreszcie mogli natomiast grać tak, jak lubią. Cofnęli się, grali w większości za linią piłki i czyhali na kontry. Mimo ogromnej przewagi Chorwacji w posiadaniu piłki, to oni stworzyli więcej okazji podbramkowych przed przerwą. U rywala było za to widać dużą liczbę zmian, co rzecz jasna musiało przełożyć się na efektywność w ofensywie. Po przerwie wystarczyło nieco szczęścia i jeden przebłysk, by Modrić i spółka wyszli na prowadzenie. Do bezpańskiej piłki podbiegł Milan Badelj, uderzył bez zastanowienia, a piłka znalazła się w siatce.

Mniej więcej kwadrans przed końcem spotkania źle w swoim polu karnym zachował się Dejan Lovren. Obrońca Liverpoolu wyraźnie ręką zablokował dośrodkowanie przeciwnika, a arbiter musiał podyktować rzut karny, który na bramkę zamienił Gylfi Sigurðsson. Emocji było sporo do samego końca – przy wyniku 1:1 w Petersburgu wygrana dawała Islandii awans. Dziś była jednak na to po prostu za słaba. Jej słabość po raz kolejny wskazał Ivan Perišić. W 90. minucie skrzydłowy Interu Mediolan pokonał Halldórssona po dograniu Badelja, a Chorwacja z dziewięcioma punktami na koncie bez problemu zajęła pierwsze miejsce w grupie.

Luka Modrić i Mateo Kovačić bardzo długo rządzili w środku pola Chorwacji. To młodszy pomocnik częściej szukał gry i to przez niego przechodziła niemal każda akcja zespołu. Modrić znalazł się nieco w cieniu i zszedł po 65. minutach, jednak nie zagrał złego meczu. Kova wykonał za to 79 podań i wszystkie z nich były celne. Do tego dorzucił dwa podania kluczowe. Lukita podawał mniej celnie (50/54), ale zanotował aż trzy zagrania, po których Chorwaci oddali strzał.

Islandia – Chorwacja 1:2 (0:0)
0:1 Badelj 53'
1:1 G. Sigurðsson 76' (rzut karny)
1:2 Perišić 90' (asysta: Badelj)

Islandia: Halldórsson; Sćvarsson, Ingason, R. Sigurðsson (70' Sigurðarson), Magnússon; Gunnarsson, Hallfreðsson; Guðmundsson, G. Sigurðsson, Bjarnason (90'+4' Traustason); Finnbogason (85' Guðmundsson).
Chorwacja: Kalinić; Jedvaj, Ćaleta-Car, Ćorluka, Pivarić; Kovačić (81' Rakitić), Badelj, Modrić (65' Bradarić); Perišić, Pjaca (70' Lovren); Kramarić.


Oczekiwania wobec Argentyny po dwóch słabych meczach nie były zbyt wygórowane, jednak ekipa z Ameryki Południowej liczyła na przebudzenie. W jej grze nie było jednak widać drużyny. Pojawił się natomiast Lionel Messi, który wykorzystał doskonałe podanie Évera Banegi. Pomocnik posłał kapitalną piłkę do zawodnika Barcelony, a ten po opanowaniu piłki zdobył swoją pierwszą bramkę na rosyjskim turnieju. Ze strony Nigerii nie było mowy o odważniejszej grze. Dalej skupiała się przede wszystkim na bronieniu, a Argentyna grała swoje – czyli nikomu się nie podobała.

Po wznowieniu gry jak amator we własnym polu karnym zachował się Javier Mascherano. W swoim stylu próbował wytrącić rywala z równowagi, a Cüneyt Çakır uznał, że to obok takiego zachowania nie może przejść obojętnie i podyktował rzut karny. Decyzja Turka była kontrowersyjna, ale Victor Moses mimo protestów Albicelestes wytrzymał ciśnienie i zamienił jedenastkę na gola. Argentyńczycy ruszyli do ataku i to się opłaciło. Marcos Rojo był w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie i w 86. minucie po wrzutce Gabriela Mercado zdobył najważniejszą bramkę swojej drużyny na mundialu.

Nigeria – Argentyna 1:2 (0:1)
0:1 Messi 14' (asysta: Banega)
1:1 Moses 49' (rzut karny)
1:2 Rojo 86' (asysta: Mercado)

Nigeria: Uzoho; Balogun, Troost-Ekong, Omeruo (90' Iwobi); Moses, Ndidi, Obi Mikel, Etebo, Idowu; Ihenacho (46' Ighalo), Musa (90'+2' Simy).
Argentyna: Armani; Mercado, Otamendi, Rojo, Tagliafico (80' Agüero); Enzo Pérez (61' Pavón), Mascherano, Banega, Di María (72' Meza); Messi, Higuaín.

Mecze 1/8 finału Mistrzostw Świata:
30 czerwca, 16:00 – Francja vs Argentyna
30 czerwca, 20:00 – Urugwaj vs Portugalia
1 lipca, 16:00 – Hiszpania vs Rosja
1 lipca, 20:00 – Chorwacja vs Dania

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!