Menu
Banan / beIN Sports

Garitano: Od początku wierzyliśmy, że przejdziemy

Wywiad trenera gości dla telewizji <i>beIN Sports</i>

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Asier Garitano udzielił wywiadu telewizji beIN Sports po historycznym awansie Leganés do półfinału Pucharu Króla. Zapis tej rozmowy przeczytać możecie poniżej.

Już pan uwierzył w to, co się wydarzyło?
Oczywiście, równo z gwizdkiem kończącym spotkanie.

Przed meczem rzeczywiście uważaliście, że awans po porażce u siebie jest możliwy?
Zawsze wychodzimy na murawę z nastawieniem, by walczyć i osiągnąć jak najlepszy rezultat. Przyjeżdżaliśmy tu po porażce na Butarque, to normalne, że w takiej sytuacji Real Madryt może cię wyeliminować. Tak czy inaczej, rozmawiałem z zawodnikami po pierwszym meczu o tym, że naszym obowiązkiem jest bić się o awans do ostatniej sekundy. W moim odczuciu rozegraliśmy wspaniały mecz, dwukrotnie wychodziliśmy na prowadzenie. To daje dużo siły. Musieliśmy jednak również wiele wycierpieć. Tym niemniej, od początku wierzyliśmy, że przejdziemy.

Awans Leganés jest sprawiedliwy?
W piłce nie istnieje pojęcie takie jak sprawiedliwość. Wiele rzeczy sprowadza się do właściwych wyborów i umiejętności wykorzystania swojego momentu. Myślę, że mój zespół ma za sobą równy, dobry dwumecz. U siebie straciliśmy gola w ostatnich sekundach i również pytano mnie, czy to sprawiedliwe. Cóż, po prostu udało im się trafić do siatki, w tym okazali się wówczas lepsi. Dziś natomiast stało się na odwrót – zdobyliśmy przepięknego gola na 1:0, przy remisie zaś wciąż staraliśmy się dopiąć swego, co udało się za sprawą Gabriela. Później cierpieliśmy, ale drużyna wierzyła w sukces niezależnie od wyniku. To się u nas nie zmienia.

Jak znosił pan ostatnie minuty, gdy Real starał się was stłamsić?
Cierpiałem, ale to normalne. Walczysz o coś do ostatnich sekund i wiesz, że w każdej chwili może ci to uciec. W zeszły czwartek straciliśmy przecież bramkę w samej końcówce. Podobne rzeczy się zdarzają – w poprzedniej ligowej kolejce wyrównaliśmy w 90. minucie na 2:2 z Alavés, ale na przykład jeszcze wcześniej przegraliśmy po trafieniu pod koniec spotkania z Betisem. Taki jest futbol.

Jedną z waszych głównych zalet jest to, że przeciwnicy z trudem stwarzają sobie okazje pod bramką. Na Butarque w pierwszej połowie Real nie oddał praktycznie żadnego strzału. Dziś wcale nie wyglądało to lepiej.
Taki jest nasz cel. By coś ugrać w lidze, musimy się jak najrzadziej mylić, mądrze bronić. Nie oznacza to jednak, że ograniczamy się tylko do defensywy. Wierzymy w naszą filozofię gry i podążamy cały czas tą samą ścieżką.

Czy ten historyczny awans do półfinału jest momentem, z którego najbardziej się pan cieszy odkąd objął Leganés?
Nie, przeżywam z tą drużyną piąty fantastyczny sezon. Cieszę się tą pracą tak samo, jak wówczas gdy klub grał jeszcze w Segunda B. Trzeba przystosowywać się do wszystkich rozgrywek, mieć ambicję i nie zapominać, kim jesteś. W ten sposób rośniemy w siłę.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!