„Co z tym Bale'em?” – wszyscy zadają sobie to pytanie po tym, co wczoraj na konferencji prasowej powiedział Zinédine Zidane. Po informacji o ostatnim urazie Walijczyka niektórzy skreślili go w kontekście gry w piłkę do końca tego roku, a nagle Francuz poinformował wczoraj, że spodziewa się go na treningu z grupą już w następnym tygodniu.
„Po badaniach przeprowadzonych na naszym piłkarzu zdiagnozowano naderwanie włókien środkowego mięśnia przywodziciela. Uraz pod obserwacją”, poinformował klub tydzień temu w raporcie medycznym. Tymczasem wczoraj trener zakomunikował, że spodziewa się Walijczyka z powrotem na murawie nawet za 3-4 dni: „Znowu powiem ci jednak to samo i to jest prawda: moim zdaniem to niewielki problem, na 3-4 dni. Uważam, że wróci lepszy niż kiedykolwiek i że teraz ma problem na kilka dni. Wierzymy, że w przyszłym tygodniu będzie w pełni wyleczony i gotowy na resztę sezonu”.
Hiszpanie są zaskoczeni tymi słowami, bo przy naderwaniu mięśnia w udzie 2-tygodniowa regeneracja byłaby naprawdę rekordowa. Do tego dochodzi fakt, że to trzeci uraz Walijczyka od wrześniowego meczu z Borussią, co wymaga samo z siebie większej ostrożności. Nawet selekcjoner Chris Coleman komentował, że trzeba będzie poczekać z ocenami czy Bale w ogóle będzie jeszcze w stanie zagrać w piłkę w 2017 roku.
Nikt do końca nie wie, jak podejść do słów Zidane'a, ale jeśli Francuz nie pomylił się i nie kłamie, to Walijczyk po meczu z APOEL-em powinien pojawić się na murawie w Valdebebas. Słowa czy komunikaty, ostateczną prawdę wyznaczą wiadomości z treningów w najbliższym tygodniu.
Co z tym Bale'em?
Sprzeczne informacje od klubu i Zidane'a
REKLAMA
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się