Menu
Klatus

Czary Dončicia zakończyły złą passę

Królewscy wyraźnie wygrali z Unicają

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Wreszcie! Po trzech porażkach z rzędu Real Madryt w końcu wrócił na zwycięską ścieżkę. Królewscy pokonali dziś na własnym parkiecie Unicaję, która w żadnym momencie meczu nie była dla nich godnym rywalem. Znów swoje ogromne możliwości pokazał Luka Dončić, który momentami wyczyniał na boisku istne cuda, a z wysokości trybun podziwiali go Dani Ceballos i Dani Carvajal.

Los Blancos rozkręcali się powoli i początkowo można było odnieść wrażenie, że ich gra jest bardzo statyczna, ale po kilku minutach akcje szybko zaczęli przyspieszać Facundo Campazzo i Fabien Causeur. Co prawda Królewscy przegrywali 5:9, ale szybko objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca meczu. Dobrze w obronie grał Walter Tavares i gracze z Malagi praktycznie nie mieli czego szukać pod koszem, więc próbowali rzutów z dystansu, ale fatalnie pudłowali. Po pierwszej kwarcie Real prowadził 19:12.

Drugie dziesięć minut potwierdziło tylko, że Unicaja jest jedną z najsłabiej atakujących drużyn w Eurolidze. Goście wciąż nie potrafili się wstrzelić, a Real sukcesywnie powiększał swoją przewagę. Dobrze grał Rudy Fernández, który trafiał za trzy, a swój recital rozpoczynał powoli Dončić. Oba zespoły udały się do szatni przy wyniku 40:27.

Prawdziwy show Luki miał miejsce dopiero w trzeciej kwarcie. Wonder Boy grał tak, że oczy mogli otwierać szeroko nawet zagorzali fani NBA. Zbiórki, kapitalne podania i wjazdy pod kosz – młodemu Słoweńcowi wychodziło praktycznie wszystko i kwartę kończył z double-double – 13 punktów i 10 zbiórek, a do tego 6 asyst. Swoje dorzucali też Rudy i Campazzo, a przewaga urosła do 24 punktów.

W ostatniej odsłonie spotkania nie oglądaliśmy już na parkiecie Dončicia, ale równie świetnie spisywali się też inni i jedynie podwyższali prowadzenie. Niemal każda próba za trzy kończyła się trafieniem, a prym wiódł Jaycee Carroll, który niemal co akcję dobijał rywali. Zaowocowało to tym, że Królewscy wygrali ostatecznie przewagą aż 32 punktów i zmazali plamę z meczu z Baskonią, gdy doznali kompromitującej porażki.

Koszykarze Realu nie będą mieli jednak nawet chwili na wytchnienie, ponieważ już w sobotę czeka ich wyjazdowe starcie z Betisem. Dziś można jednak nacieszyć się tym, że udało przełamać się złą serię, Tavares łapie coraz lepszy kontakt z kolegami, a Carroll i Rudy znów zaczęli trafiać z dystansu.

89 – Real Madryt (19+21+22+27): Causeur (5), Rudy (14), Radončić (0), Dončić (13), Mačiulis (7), Reyes (7), Campazzo (8), Carroll (17), Tavares (8), Thompkins (5) i Taylor (5).

57 – Unicaja Málaga (12+15+11+19): McCallum (4), Soluade (2), Díaz (10), Salin (3), Díez (6), Milosavljević (10), Shermadini (3), Waczyński (4), Brooks (7), Augustine (1), Suárez (1), Musli (6).

Statystyki | Tabela

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!