Atlético i Real spotykają się ponownie po finale Ligi Mistrzów. Rywalizacja pozostaje taka sama. To sąsiedzi broniący swoich interesów na boisku, ale także poza nim. W biurach stosunki obecnie nie są najlepsze. Chłód w relacjach może ustąpi na obiedzie działaczy, ale potem każdy ruszy w swoją stronę.
Brak jakiegokolwiek dialogu najlepiej było widać wiosną, gdy Real interesował się José Maríą Giménezem. Rozmowy weszły w decydujący punkt przed finałem Ligi Mistrzów w Mediolanie, ale nagle Atleti kompletnie się odłączyło i nie podjęło już żadnych rozmów. Podobnie było w przeszłości w przypadku Sergio Agüero. Nie chodzi nawet o pakty o nieagresji czy dżentelmeńską postawę. Atlético po prostu nie chce sprzedawać zawodników do Realu i pokazało to ponownie przy Urugwajczyku, kiedy początkowo drzwi były otwarte, ale nagle zatrzaśnięto je z hukiem na klucz w wysokości klauzuli, czyli 65 milionów euro.
Głównym problemem w biurach są przede wszystkim inne wizje na prowadzenie obu klubów. Rojiblancos trzymają się blisko La Ligi czy Federacja, a Królewscy nie tyle mają złe stosunki z tymi instytucjami, co w ogóle ich w tym momencie nie utrzymują. Ostatnio podstawowym punktem zapalnym były prawa telewizyjne do meczów ligi hiszpańskiej, gdzie madryckie kluby stanęły po przeciwnych stronach sporu o kolektywną i indywidualną sprzedaż.
Nie najlepsze stosunki z sąsiadami
Kilka punktów spornych z Atlético
REKLAMA
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się