Menu
Klatus / Leszczu

RealMadryt.pl w Madrycie: Lepszego finiszu nie będzie

O spotkaniu Juvenilu A z Napoli

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Długo zastanawialiśmy się czy wybrać się na to spotkanie. Powodów na „nie” było wiele. Bo nie dostaliśmy akredytacji, ponieważ całą trybunę prasową zajęły hiszpańskie media. Bo droga do Valdebebas jest długa i kręta. Bo chłopcy, którzy mieli zagrać w tym meczu są o kilka lat młodsi od nas. Bo mecz kończył się około godziny 20, a przecież trzeba było wrócić jeszcze do centrum i obejrzeć z hiszpańskimi madridistas partidazo przeciwko Schalke. Pojechaliśmy na Estadio Alfredo Di Stéfano, obejrzeliśmy, nie żałujemy, bo lepszego finału meczu wymarzyć sobie nie można.

Zacznijmy od początku. Cała przygoda zaczęła się w biurach Santiago Bernabéu, gdzie udaliśmy się, by odebrać bilety na mecz z Atlético i akredytacje na jutrzejszy pojedynek koszykarzy w Eurolidze. Przepiękna Marta powiedziała nam: „Niestety, chłopcy, ale po bilety na Atleti musicie przyjść jutro, a w sprawie akredytacji udać się do pokoju obok”. W związku z tym, że ciężko było oderwać wzrok od tej brunetki, pomyśleliśmy, że warto zapytać ją jeszcze o spotkanie Juvenilu A z Napoli i gdzie możemy kupić na nie bilety. Marta powiedziała, że możemy się rozgościć i chwilę poczekać, a ona wykona jeden telefon i wszystko będzie jasne. Po kilku minutach Hiszpanka wróciła do nas z dwoma kopertami w ręku. W jednej z nich były bilety na Derby Madrytu, a w drugiej na pojedynek z Napoli, które dostaliśmy gratis, w związku z tym, że jesteśmy fajnymi chłopakami należymy do polskiego stowarzyszenia kibiców Realu Madryt. Miłe zaskoczenie.



Sam mecz dostarczył wielu niespodziewanych emocji. Zarówno na boisku, jak i na trybunach. Nie chcemy zbytnio rozpisywać się o przebiegu spotkania, bo możecie o nim przeczytać na łamach naszego portalu, ale ciężko przejść obojętnie wobec niektórych wydarzeń. Często czytaliśmy w hiszpańskiej prasie o fantastycznych występach Enzo Zidane’a, o tym, że jest nadzieją madryckiej cantery, a styl jego gry niewiele różni się od tego, co prezentował jego ojciec. Z reguły traktowaliśmy te informacje z przymrużeniem oka, ale po objerzeniu na własne oczy poczynań „10” Juvenilu, musimy napisać, że dziennikarze z Półwyspu Iberyjskiego w żadnym stopniu nie wyolbrzymiali poczynań Enzo. To po prostu crack. Crack czystej wody. Praktycznie wszystkie zagrania młodego Zizou wywoływały ekstazę na trybunach. Gdy Francuz schodził z boiska, wiele osób wstało z miejsc i zgotowało mu standing ovation, a Estadio Alfredo Di Stéfano skandowało jego imię. Kapitalny mecz, z mnóstwem fajerwerków i pierwsza starta piłki w okolicach 55 minuty. Co za gość!



Naszą uwagę przykuli też Marcos Llorente, który dyrygował grą drugiej linii niczym Xabi Alonso i lewy obrońca Mario, który co chwila podłączał się do akcji ofensywnych swojego zespołu, a także był najpewniejszym punktem madryckiej defensywy. Największe rozczarowanie? Zdecydowanie Juanjo Narváez. Kolumbijski napastnik był niewidoczny, nieskuteczny i nieefektywny, łagodnie pisząc. Mecz miał też polski akcent. Gola dla Napoli zdobył nasz rodak Igor Łasicki, który wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego i głową umieścił piłkę w bramce. Oczywiście wcześniej do siatki trafił Javi Muńoz, a asystował mu fenomenalny Enzo.

Najwięcej emocji wzbudziły jednak ostatnie minuty. Sędzia techniczny pokazał tablicę z numerem „4” i przez chwilę zastanawialiśmy się, czy oglądać jeszcze doliczone minuty, czy może kierować się już ku wyjściu. Na szczęście białe serce zabiło mocniej i stwierdziliśmy, że musimy wspierać tych chłopaczków do samego końca. Było warto. Królewscy zaczęli nacierać, trener Napoli zaczął machać rękami w myśl cytatu „Panie Turek, kończ Pan ten mecz!”. Ale nie skończył, a w ostatnich sekundach Aleix Febas oddał strzał życia, który wpadł w samo okienko bramki strzeżonej przez Umberto Scalese. Na trybunach zapanował istny szał, wszyscy zaczęli skakać z radości, krzycząc „Así, así, así gana el Madrid!”, piłkarze Realu na fali entuzjazmu zaczęli biegać po całym boisku, a wszyscy chłopcy z Włoch momentalnie padli na murawę, bo nie mogli uwierzyć w to, co przed chwilą się wydarzyło. I trudno im się dziwić, nie na co dzień marzeń pozbawia cię ostatnia akcja meczu, a nawet nie akcja, a po prostu uderzenie rozpaczy z pokaźniej odległości.



Co działo się na ławkach rezerwowych? Wśród madrytczyków od pierwszej do ostatniej minuty panował i spokój i opanowanie. Luis Miguel Ramis chyba nawet na chwilę nie podniósł się z ławki, w przeciwieństwie do trenera Napoli, który zachowywał się jak typowy Włoch – gestykulował, protestował, krzyczał, podskakiwał, istne show.

A jak reagowały trybuny? Co ciekawe i całkiem sympatyczne, na trybunach zasiadło mnóstwo piłkarzy Królewskich z o wiele młodszych kategorii wiekowych, oczywiście wszyscy byli ubrani w klubowe dresy. A co jeszcze ciekawsze, to właśnie oni dopingowali swoich starszych kolegów najgłośniej. Intonowali i jednogłośnie śpiewali przyśpiewki, który często dobiegały do naszych uszu za pośrednictwem Ultras Sur. Skakali, klaskali, robili nawet „Poznań”. Coś niesamowitego.



Po meczu młodzików, czym prędzej udaliśmy się do centrum, gdyż byliśmy umówieni na wspólne oglądanie spotkania przeciwko Schalke z Rafałem Lebiedzińskim, który od trzech lat mieszka w Madrycie, a co tydzień możecie czytać jego felietony na łamach portalu weszło.com. Długo dyskutowaliśmy o sytuacji w Realu Madryt i ogólnie o futbolu, podziwiając oczywiście wczorajszą grę Królewskich i piękne gole strzelane przez BBC. Na pewno będziemy wspominać to spotkanie z uśmiechem na ustach i nie wystosujemy do Rafała żadnego listu otwartego. ;)

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!