Menu
Luque / marca.com

Intryga Öjca

Musfata Özil w roli głównej

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Oczy Mesuta Özila podczas wtorkowej prezentacji w Arsenalu nie świeciły tak jasno, jak 18 sierpnia 2010 roku, kiedy podpisywał kontrakt z Realem Madryt. Biło z nich raczej uczucie niepokoju, niepewności i zmartwienia. Słowa, którymi witał się z nowym klubem nie odzwierciedlały stanu szczęścia, który powinien towarzyszyć zawodnikowi stawiającemu pierwsze kroki w nowej drużynie. Obrazki z poniedziałkowej prezentacji Garetha Bale’a stanowią doskonały przykład wyrażania szczęścia i nadziei.

Myślom Özila towarzyszyło raczej powątpiewanie czy decyzja, którą podjął była słuszna i czy nie nazbyt pospiesznie opuścił klub swojego życia. Niemiecki crack był w Madrycie niezwykle szczęśliwy. Uwielbiany przez kibiców i darzony wielką sympatią w szatni, przeżywał w Realu najlepsze chwile swojej kariery. „Moje życie w Madrycie jest perfekcyjne” – mówił Niemiec przy okazji wywiadu dla dziennika Marca niecały rok temu. Jednakże dziś jest już zawodnikiem innej drużyny. Opuścił Madryt na rzecz oddalonego od europejskiej elity Arsenalu.

Mówi się, że piłkarze grają tam, gdzie chcą i w zdecydowanej większości przypadków rzeczywiście tak jest. Jednak w tej konkretnej sytuacji pojawiają się wątpliwości. Nikt nie zmusił Niemca do podpisania kontraktu z Arsenalem, ale jego pragnieniem było wciąż grać i zdobywać tytuły w Realu Madryt.

Ambicja ojca
Temat odejścia Özila z klubu pojawił się już w końcówce poprzedniego sezonu. Było to dokładnie 22 maja, kiedy Mesut i jego ojciec spotkali się na Santiago Bernabéu z Florentino Pérezem i José Ángelem Sánchezem. Celem były negocjacje w sprawie nowego, lepszego kontraktu. Özilowie chcieli przedłużenia umowy do 2019 roku i 7 milionów euro netto za sezon. Odpowiedź ze strony Madrytu była jasna: „To nie jest odpowiedni moment”. Ojciec piłkarza opuścił biura stadionu pełen złości i zdenerwowania i natychmiast rozpoczął analizę europejskiego rynku, by wywrzeć na klubie presję. Mówiło się o ofertach z Bayernu, Manchesteru, PSG czy Arsenalu. Czas mijał, a Mustafa Özil nieustannie podgrzewał głowę swojego syna powtarzając mu, że w Madrycie nie jest odpowiednio doceniany i powinien poważnie zastanowić się nad zmianą otoczenia na takie, które zagwarantuje mu warunki finansowe adekwatne do jego umiejętności.

Wraz z rozpoczęciem pretemporady i wciąż atakowany naciskami ojca, Mesut zaczął widzieć duchy, których nie było. Sprowadzenie Isco wydawało mu się swego rodzaju zemstą Florentino Péreza, mającą na celu wywarcie na Niemcu presji. Podczas pierwszych treningów Özil zdał sobie sprawę, że przesuwanie go na prawe skrzydło oznacza równocześnie utracenie roli głównego mózgu drużyny. Wraz z dołączeniem Isco i zbliżającym się transferem Bale’a, wbrew wierze w swoje umiejętności piłkarskie, Niemiec zaczął dostrzegać siebie poza drużyną. Real Madryt liczył na Mesuta Özila jako ważnego piłkarza, jednak w biurach na Bernabéu zaczynało się mówić o zmęczeniu wymaganiami i groźbami ojca zawodnika. Powoli stawało się jasne, że jeśli przyjdzie dobra oferta, klub ją rozważy. Wówczas do bram zapukał Arsenal i zaproponował 45 milionów euro.

Trudna adaptacja
Mustafa Özil przedstawił ofertę Realowi Madryt i nie ukrywał zdziwienia reakcją klubu, który mając na uwadze opinię Ancelottiego wolącego Di Maríę, odpowiedział następująco: „Jeśli chcecie odejść, możecie odejść”. Ojciec piłkarza wziął pieniądze i wybiegł z biura, mimo że zawodnik miał więcej niż poważne wątpliwości, czy na prawdę chce opuścić Real Madryt. Złość, którą Özil okazał po zmianie w Granadzie była raczej spowodowana chwilową „gorączką” spotęgowaną przez nieustanne nagabywania jego ojca, niż rzeczywistymi odczuciami zawodnika. Życzeniem Mesuta, które potwierdził 28 sierpnia, było pozostanie w Madrycie. Mimo to, w poniedziałkowy wieczór jego transfer stał się faktem.

„Özil kochał Real Madryt, ale został omamiony” informowała wczoraj dla dziennika Marca jedna z osób, która towarzyszy Mesutowi, podczas całej kariery. „On jeszcze nie wie co zrobił, dopiero za trzy tygodnie zda sobie sprawę z wielkiego błędu, który popełnił. Chciałbym się mylić, ale jego ojciec tą jedną decyzją może zadecydować o końcu wielkiej kariery syna. W Madrycie mógł stać się legendą, w Arsenalu zaś, w towarzystwie graczy o gorszej jakości i trenując w strugach deszczu, nie jestem tego taki pewny.”

Poniedziałek był dla madridistas dniem co najmniej dziwnym. W Madrycie świętują zaksięgowane 50 milionów, jednocześnie jednak panuje atmosfera żalu i żałoby, którą spowodował smutny koniec jednego z najbardziej utalentowanych graczy. Kibice opłakiwali jego odejście. Mustafa wznosił toast za prowizję z transferu. A Özil… cóż, jeszcze nie zdaje sobie sprawy z tego, co zrobił.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!