Menu
Blanco / RealMadryt.pl

Jest życie po Özilu

Przeżyliśmy odejście Redondo czy Raúla – przeżyjemy brak Mesuta

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Marcin Wandzel, były redaktor, a obecnie współpracownik RealMadrid.pl, o kontrowersyjnej rewolucji ostatniego dnia okienka transferowego.

Przejście Mesuta Özila do Arsenal FC (zazwyczaj błędnie nazywanego w Polsce „Arsenalem Londyn”) wywołało u wielu kibiców Realu Madryt taki wstrząs, jakby ulubiony szczeniaczek wpadł pod ciężarówkę. Byłem zdziwiony tym, jak były zawodnik Werderu Brema jest uwielbiany przez madridistas.

Sam co prawda wolałbym, żeby Niemiec został na Santiago Bernabéu, ale muszę przyznać, że czasem działał mi na nerwy, i często miałem wątpliwości, czy to zawodnik, który na pewno powinien grać w pierwszym składzie.

W necie można znaleźć grafikę porównującą dokonania strzeleckie i asysty Andrésa Iniesty oraz Özila z kilku lat. Te wypadają na korzyść Niemca. KLIK

Trzeba przyznać, że były madridista imponował pod tym względem. Problem w tym, że statystyka to nie wszystko. Özil, choć świetny, daje swoim drużynom zazwyczaj po prostu mniej niż Iniesta, który zawsze jest aktywny na boisku i działa niemal na całej jego długości.

No właśnie, fakt, że Özil znikał na wiele minut, że pary wystarczało mu na to, by uczestniczyć w grze góra 60-70 minut, to jego największa wada. Mimozowaty Niemiec irytować mógł także tym, że zamiast zapieprzać jak Ángel di María, obraził się po tym, jak Carlo Ancelotti zdjął go z boiska w meczu z Granadą. Wypowiedź zawodnika (zapewne nakręcanego przez ojca, Mustafę) o tym, że trener mu nie ufał, to żenada. Chłopie, nie jesteś Zidane'em ani Ronaldo, a Real to nie Werder.

Jasne, lepiej, żeby Mesut został w Madrycie, bo to piłkarz nietuzinkowy, który jednym zagraniem może dać zwycięstwo i zachwycić tłumy, ale teŻ – z drugiej strony – przez te trzy lata nie zrobił niczego, co sprawiłoby, żeby madridistas należało teraz ściągać z parapetów i odbierać im żyletki. Przeżyliśmy odejście Redondo czy Raúla – przeżyjemy brak Özila.

Cieszmy się tym, że w jego miejsce przychodzi Gareth Bale. Piłkarz, który gra przez 90 minut, a nie 60, strzela więcej bramek, lepiej wykonuje rzuty wolne, jest bardziej mobilny. Oczywiście Walijczyk nie daje żadnej gwarancji na to, że wyniesie Real na wyższy poziom i przyczyni się do zdobycia Décimy, ale według mnie można z nim wiązać większe nadzieje niż z Özilem. Cieszmy się tym, co jest. Na przykład tym, że Isco trafił do nas, nie do Manchesteru City.

Popatrzmy też na odejście Özila ze strony czysto racjonalnej. Florentino Pérez wydał kasę na transfery, musiał więc też kogoś sprzedać. Pieniądze na zakupy dokonywane przez Królewskich nie rosną na drzewach ani – wbrew temu, co twierdzą niektórzy kibice Barcelony – nie pochodzą z kieszeni hiszpańskiego podatnika. 45 baniek to bardzo dobra cena.

Może kiedyś będziemy żałować sprzedaży Mesuta, może nie. Mnie się ten ruch Péreza wydaje całkiem rozsądny, a na pewno uprawniony.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!