Menu
tyranitar / własne

Adiós Kaká

Co łączy Mourinho, Kakę, jajka i omlety?

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Kaká w Madrycie to temat trudny, a jego odejście może być oceniane na wiele sposobów. Oto jak widzi je fan Realu Madryt i fan Brazylijczyka, użytkownik naszej strony, Tyranitar.

Adiós Kaká

Uważam, że na samym wstępie należy ujawnić tym, którzy mnie nie znają, że jestem zwolennikiem Ricardo, więc jeśli ktoś liczy na prawdziwą „miazgę” w tym tekście to raczej się zawiedzie, co nie oznacza że sam bohater tekstu nie uniknie sprawiedliwego werdyktu na samym końcu mojego wywodu. Będzie tu trochę prywaty, ale raczej w ilościach znośnych. Również postanowiłem, skoro to pewne podsumowanie pobytu Ricardo w Madrycie, wybrać po 3 najlepsze i 3 najgorsze momenty/okresy Kaki w Madrycie. Jeśli nadal chcecie zapoznać się z treścią, to gorąco zapraszam i życzę miłej lektury. Ewentualne uwagi czy pytania możecie kierować bezpośrednio do mnie na Twitterze - @tyranitar789.

„Sam wiem że zbyt późno jest By zaczynać wszystko znów..”
Przenieśmy się na chwilę do maja 2009. Pamiętacie duszną atmosferę niepewności i smutku? Ciągłe poleganie na lewej nodze Arjena Robbena, wiecznie wracający do formy Sneijder, potrójna korona FC Barcelony, styczniowy skandal związany z Ramónem Calderónem, upokarzające 2-6 na Bernabéu. Sytuacja wydawała się dramatyczna. Jedyną nadzieją zdawały się być wybory prezydenckie, w wyniku których nowym starym prezesem został Florentino Pérez. Obietnice złożone wyborcom zostały spełnione, a do Madrytu zawitało kilku naprawdę wybitnych graczy, na czele z Cristiano Ronaldo i Kaką. Kosztowali majątek, ale niewiele było osób, które były przekonane, że te inwestycje się nie spłacą – no bo jak to? Rzeczywistość, jak to zwykle bywa, okazała się bardziej złożona i złośliwa, niż byśmy chcieli. Zanim nastąpiło gwałtowne przebudzenie, w okresie od czerwca do października zdawało się że złapaliśmy Pana Boga za nogi. Dwie Złote Piłki – jedna zdobyła dopiero co małą złotą piłkę podczas Pucharu Konfederacji 2009, a druga prawdziwy tytan pracy, finalista tamtorocznej Ligi Mistrzów. W takim układzie mieli ze sobą nie kolidować, a wspólnie wnieść drużynę na wyższy poziom.

Kontuzje
Jest jeden moment, w którym Kaká pokazał prawdziwy brak profesjonalizmu i szacunku do klubu. Chyba każdy wie o czym myślę. Mistrzostwa Świata 2010 i wyjazd na turniej z niezaleczoną kontuzją. W ostatecznym rozrachunku kosztowała ona sezon 2009/2010 grany na pół gwizdka, a w kolejnym przez pół roku tej gry w ogóle nie było - konsekwencja urazu z pierwszych treningów w USA, już pod wodzą José Mourinho.

Potrafię zrozumieć argumenty i motywację Brazylijczyka, aby wyjazdowi na Mundial podporządkować swoje decyzje, a co więcej wygląda na to, że miał sporo racji w tym żeby tak pragnąć gry w RPA, ponieważ był to (i też prawdopodobnie będzie) jego ostatni reprezentacyjny turniej. Dalej jednak nie usprawiedliwia to, nawet w najmniejszym stopniu, tak nieodpowiedzialnej i, chyba można też zaryzykować takie słowa, decyzji tragicznej dla samej kariery Ricardo. Nie dość, że zafundował sobie długą przerwę od gry, to jeszcze może przypisywać sobie transfer Mesuta Özila, który, oprócz kilku momentów, raczej w miarę spokojnie wygrywał rywalizację z Brazylijczykiem. Jeśli powoli pętla z wymaganiami Madridistas zaciskała się na szyi Ricardo, to on sam, bez żadnego uprzedzenia, wykopnął sobie nagle spod stóp stołek.

Nie był to koniec nieszczęść i zmagania z pubalgią czy inne mniejsze lub większe urazy naznaczyły karierę Ricardo w Madrycie. W ostatecznym rozrachunku na boisku pojawił się na tylko około 33% możliwego czasu w trykocie Królewskich. Przesadą byłoby pisać, że z każdym rokiem Brazylijczyk był wolniejszy, mniej zwrotny czy błyskotliwy, ale z czystym sumieniem można powiedzieć że przez większość okresu madryckiego był daleki od chociażby dobrej formy fizycznej. Było to po prostu widać, nieważne jak bardzo Kaká starał się te braki ukrywać za pomocą sportowej ambicji.

„Już was w swoje szpony dopadł szmal, zdrada płynie z ust...”
Czy jest ktoś, kto może wypuścić „taśmy prawdy”? Ile Brazylijczyk zarobił albo jak wiele kosztował stołeczny klub? Liczby znają sami zainteresowani, ale mam szczerą nadzieję, że ktoś kiedyś wyłoży na stół chociaż przybliżone wartości, żeby ostatecznie uciąć dyskusję i niepotrzebne spekulacje. Podejście, które reprezentuje Blanco (felieton „Kaká, czyli każdy przegrywa”) tyczy się raczej garstki osób, co oznacza że praktycznie każdy zaglądał byłemu już graczowi Realu do portfela.

Pewne jest, że brak sukcesów Kaki z roku na rok przekładał się na to, że niektórzy sponsorzy się wycofywali (firma Gillette zakończyła współpracę z Brazylijczykiem dwa miesiące temu), a reszta prawdopodobnie też raczej nerwowo odlicza czas do końca podpisanej dużo wcześniej umowy.

Pomimo tej trudnej sytuacji Brazylijczyk dość często pojawiał się w spotach reklamowych sponsora technicznego Realu Madryt – Adidasa, a ostatnio również brał udział w kampanii skierowanej do mieszkańców kraju kawy w związku ze zbliżającymi się Mistrzostwami Świata 2014.

„Tam przyjaciół kilku mam od lat..”
Hellen Keller napisała kiedyś „Wolę iść przez ciemność z przyjacielem u boku, niż samotnie w blasku światła”. Należałoby dodać, że była głucho-niewidomą pisarką, więc jej cytat nie miał tylko przenośnego znaczenia. Za to jego treść dobrze oddaje to, z czym przychodzi nam mierzyć się każdego dnia; zawsze poszukujemy kogoś, z kim nawiążemy bliższe stosunki. Kaká zawiązał wiele przyjaźni z klubowymi kolegami. Razem z Cristiano tworzyli duet, o którym często pisano „CrisKa” (co warte zaznaczenia, Cristiano w dniu odlotu do Mediolanu odprowadził Brazylijczyka na lotnisko), oprócz portugalskiego cracka Ricardo trzymał również z chociażby Marcelo, Karimem, a ostatnio Casemiro.

„Wczoraj błękitny wiatr...”
Wspomniane wcześniej 3 najlepsze momenty/okresy:
1) Sezon 2011/2012
2) Spotkanie przeciwko Valencii (2011)
3) Mecz z Barceloną (2009)

„Dzisiaj duszny zły sen...”
I 3 najgorsze:
1) Kontuzja podczas presezonu po Mundialu (2010)
2) Przestrzelony karny z Bayernem (2012)
3) Sezon 2012/2013

„Nikt nas nie żegna tu, dziś tak tu pusto już...”
Z czasem Kaká stał się prawdziwą persona non grata. Stąd moje pytanie - czy można winić kibiców za te nieprzychylne reakcje? Poziom nienawiści i jadu wylewany na Brazylijczyka był proporcjonalny do tego, jak wielkie pieniądze na niego przeznaczono i jak duże przelewy zmierzały na jego konto każdego roku kontraktu obowiązującego przez 6 lat. Były proporcjonalne do tego, jak wyraźnym był symbolem odważnego nowego projektu Florentino Péreza („przywróćmy marzenia”), a także jak wspaniały duet miał stworzyć z najdroższym piłkarzem w historii, Cristiano Ronaldo. Były gracz Manchesteru United zwiększył, może nawet dość znacznie, swoją wartość i klasę sportową, gdzie z drugiej strony większość eurocentów przeznaczanych na Kakę często nie znajdowało racjonalnego usprawiedliwienia czy uzasadnienia. Nie zmienia to jednak faktu, że odpowiedź na pytanie zadane na początku akapitu brzmi, że „TAK”, można winić. Z większą czy mniejszą intensywnością pojawiały się obelgi i opinie pisane tylko po to, by okpić i dyskredytować piłkarza nie tylko na poziomie sportowym, ale częściej na poziomie osoby i oceny człowieka. Jest to poziom „poniżej zero”.

„Za ostatni grosz kupię dziś chociaż cień tamtych dni...”
Kaká nie był sukcesem sportowym. W żadnym razie. Gdzie Kace do chociażby Zidane’a czy Figo, a tylko do takich piłkarzy należy Brazylijczyka równać, którzy udźwignęli na swoich barkach odpowiedzialność i ‘wykopali’ 9. Puchar Europy? To nie była porażka, a raczej ‘poracha’. Parafrazując powiedzenie - Prawda jaka jest, każdy widzi.

Nie takiego go sobie wymarzyliśmy i jeśli w jakiś sposób Kaká nie spłacał się czy to z własnego wizerunku lub zwiększonych kontraktów sponsorów głównych, to jestem przekonany, że znajdując się ponownie w czerwcu 2009 Florentino Pérez nie złożyłby podpisu pod umową Brazylijczyka. Prawdopodobnie słusznie.

Wydawało się, że Kaká i Real Madryt to prawdziwy „perfect match” (idealne dopasowanie), a Bernabéu to przeznaczony dom, do którego zaproszenie Brazylijczyk otrzymał już ponad dekadę temu. Jak się okazało Brazylijczyk zawiódł nas wszystkich swoją niemocą i błędnymi decyzjami.

Pamiętacie zabawną anegdotę José Mourinho?

Wbrew temu co mówi Mister, czasem najlepsze jajka nie dają lepszego omletu.

Wszystkie gole Kaki w Realu Madryt:




Śródtytuły zaczerpnięte z utworów: Budka Suflera – Za ostatni grosz; Perfect – Nie płacz Ewka; Piotr Szczepanik – Goniąc kormorany.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!