Arsenal czy Real? Kto zdobędzie potrójną (Liga Mistrzów, mistrzostwo i puchar kraju) koronę - zastanawiano się w Europie. Teraz już wiadomo - nikt. We wtorkowy wieczór wielkie sensacje. Potentaci dostali baty! W półfinale Monaco zagra z Chelsea.
Dzień przed wyjazdem z Madrytu trener Carlos Queiroz zaprosił piłkarzy na projekcję meczu Monaco z Deportivo, zakończonego zadziwiającym wynikiem 8:3. Gwiazdorzy, których nazwiska z nabożną czcią wymieniają kibice na całym świecie, pośmiali się z nieporadności kolegów z ligi hiszpańskiej i pojechali pewni siebie. W samolocie nie byli w stanie dojść do porozumienia. Jedni uważali, że w półfinale Ligi Mistrzów zagrają z Arsenalem, inni upierali się, że z Chelsea. Wszystkich pogodził, uwielbiający żartować Roberto Carlos.
- A ja wam mówię, że naszym rywalem będą londyńczycy - wypalił Brazylijczyk, czym wywołał wybuch śmiechu.
Do śmiechu jemu i kolegom było jeszcze prawie do końca pierwszej połowy. Mistrzowie Hiszpanii długo utrzymywali się przy piłce, bawili się z rywalami w kotka i myszkę. Aż wreszcie ruszyli do przodu. Piłkę wyprowadził Zinedine Zidane i podał do Ronaldo. Brazylijczyk skierował ją w pole karne, przeskoczył nad nią Guti, a Raul strzelił bezbłędnie. Wszystko było, jak być powinno. Koronkowa akcja gwiazd i gol tego, który jest najlepszym strzelcem w historii Ligi Mistrzów (to już 46. bramka Hiszpana).
To wszystko uśpiło Real. Goście zapomnieli, że w drużynie rywali jest dwóch ludzi, którzy mają coś do udowodnienia i to obaj - swoim kolegom. Fernando Morientes musiał opuścić Madryt, aby zrobić miejsce Ronaldo, a także skrócić listę płac. Kibice Realu nadal go uwielbiają. Nie przeszkodziło im to, że w Madrycie strzelił gola swej dawnej drużynie, nagrodzili go za to owacją. Do Monako przywieźli wielki transparent, wychwalający swego ulubieńca. A on... doprowadził ich teraz do płaczu i załatwił swych kolegów. Najpierw przytomnie wycofał piłkę do Ludovica GiulyÅ?ego, który z woleja huknął nie do obrony, bo piłka odbiła się jeszcze od nóg jednego z obrońców Realu i zmyliła Ikera Casillasa. A zaraz po przerwie Morientes dał gospodarzom prowadzenie, przepięknie strzelając głową w górny róg bramki.
Tym drugim był właśnie Giuly, o którym mówi się we Francji, że powinien zastąpić w reprezentacji Zidane'a, że wcale nie jest od niego gorszy. W tym meczu był na pewno lepszy. To on właśnie strzelił najważniejszego gola, który wyrzucił z rozgrywek murowanego faworyta. I to jak strzelił! Po uderzeniu Hugo Ibarry, przyłożył do piłki piętę i całkowicie zaskoczył bramkarza. Przepiękny gol, przepiękny mecz. A wynik zaszokował całą Europę. Czyżby to już koniec wielkiego Realu?
Szok w Lidze Mistrzów
A oto co na temat wczorajszych meczów w Lidze Mistrzów napisał redaktor Michał Zaranek w dzisiejszym "Przeglądzie Sportowym"
REKLAMA
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się