Zgodnie z oczekiwaniami kluby, które podpisały umowę dotyczącą praw telewizyjnych z Canal+, nie są zadowolone z terminarza pierwszych kolejek La Liga. Przypomnijmy, że LFP zdecydowało się wspierać Mediapro, które ma kontrakty z 11 klubami i grać na stratę Canal+ (9 klubów) [warto dodać, że nie chodzi o Polski C+; chodzi o kontrakty telewizyjne samych klubów, a nie transmisje w innych krajach; jednak jeśli wojna będzie trwała, to możemy stracić na tym także w Polsce poprzez na przykład ustawienie meczów Realu i Barcelony o tej samej godzinie]. Dzisiaj głos w tej sprawie zabrał Enrique Cerezo, prezes Atleti, które uznawane jest za lidera "buntowników" chcących zmienić wiele rzeczy w hiszpańskiej piłce. - Jeśli LFP stworzyła taki terminarz, to nikomu on nie służy, niech go anulują. Gra o 23 w niedzielę to kończenie meczu w poniedziałek. To na pewno nie jest korzystne ani dla klubów, ani piłkarzy, mediów czy kibiców. Nie rozumiem jak można robić coś takiego. A jedynymi poszkodowanymi klubami są te, które nie są w dobrych stosunkach z Mediapro. Jeśli rząd musi, to niech rozwiąże tę sprawę. Wydaje się, że ludzie z LFP zrobili to specjalnie na szkodę innych, nie tylko Atlético. Niech powiedzą nam w twarz, jakie są ich interesy - stwierdził sternik Rojiblancos.
- W Chinach i Azji nikt nie ogląda meczów o 12, ustawiają takie spotkania tylko dla własnych interesów. A poniedziałek to dla wszystkich klubów najbardziej znienawidzony dzień, a nagle my gramy w ten dzień w trzech pierwszych kolejkach.
- Strajk? W klubach podejmiemy środki, które trzeba podjąć. Jedni są traktowani inaczej niż inni. Na pewno nie byłoby problemu, gdybyśmy walczyli w tej sprawie wszyscy razem. Ale Real czy Barça mają swoje życie. Na pewno ten, kto ułożył ten terminarz, musi odejść.
Cerezo: Strajk? Podejmiemy odpowiednie środki
Wojna "telewizyjna" trwa
REKLAMA
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się