REKLAMA
REKLAMA

Mourinho w potrzasku El Clásico

Felieton redaktora Rafała Steca
REKLAMA
REKLAMA

- Kiedy nasłuchuję, jak na publicystycznym ogniu Hiszpanie przypalają niezłego skądinąd trenera José Mourinho, odruchowo sprawdzam, czy jego historia w Madrycie nie przebiegała tak: przejmuje Real w świetnej kondycji, drużynę niemal doskonałą stopniowo demontuje, wygląda na to, że zaraz zostawi po sobie porozrzucane bez ładu i składu cząstki elementarne - pisze na swoim blogu redaktor Rafał Stec.

- A przecież działo się i dzieje trochę inaczej.

- Za kadencji Mourinho jego piłkarze uzyskali w Lidze Mistrzów następujące wyniki: 3:0, 6:2, 2:0, 4:0, 3:0, 1:0, 1:0, 4:0, 3:0, 1:1, 4:0, 4:0, 2:2, 2:0, 1:0, 2:0. 14 zwycięstw, 2 remisy, 43-5 w bramkach. Kosmos. Przegrali tylko - nie wymieniłem tego półfinałowego dwumeczu - z Barceloną.

- Jesienią wypracowali w tych rozgrywkach najlepszy dorobek grupowy w ich historii. Okazalszy nawet od barcelońskiego.

- W poprzednim sezonie zostali wicemistrzami Hiszpanii, z gigantyczną 21-punktową przewagą nad trzecią w lidze hiszpańskiej Valencią. Ulegli tylko Barcelonie.

- W bieżącym sezonie w krajowej lidze prowadzą. Wyprzedzają - wyraźnie - nawet Barcelonę, mają ogromną szansę na tytuł. Bukmacherzy widzą w nich faworytów. Faworytów ligi należącej do ścisłej europejskiej czołówki.

- Poprzednią edycję krajowego pucharu wygrali. Po 18 latach posuchy. W finale pobili Barcelonę. Przez tę edycję pucharu też frunęli, dopóki nie zderzyli się z Barceloną. I najprawdopodobniej odpadną.

- Żeby uświadomić sobie, jaką moc ma Real Madryt, możemy jeszcze wspomnieć, że notorycznie okłada przeciwników festiwalem goli. Strzela je częściej niż jakakolwiek pierwszoligowa drużyna w Europie, wyjąwszy amatorskie UE Santa Coloma z Andorry. Strzela je oczywiście częściej niż Barcelona. I częściej niż strzelał kiedykolwiek wcześniej w całej historii klubu.

- Z dostępnych nam danych musimy wyciągnąć wniosek, że Mourinho zbudował na Santiago Bernabéu drużynę na miarę klubowego wicemistrza świata. Jego machina rozgniata wszystko, co stanie jej na drodze i nie wiruje w kolorach katalońskich.

- Nie zwalnia Real nawet po dołujących klęskach w El Clásico. W minionym sezonie pozycję drugiego po bogu miał prawo przypisywać sobie zespół Aleksa Fergusona, któremu udało się wyminąć Barcelonę przed finałem Champions League, więc rozegrał w elicie jeden mecz więcej. Ale teraz, po sensacyjnych międzynarodowych klęskach obu klubów z Manchesteru, madryccy piłkarze godnych przeciwników - godnych i, niestety, niezwyciężonych - znajdują tylko w Katalonii.

- A teraz przypomnijmy sobie, co Mourinho na Santiago Bernabéu zastał. (...)

Dokończenie felietonu przeczytać można tutaj.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (27)

REKLAMA