Menu
/ cadenaser.com

Cristiano: Zobaczysz, wygramy z Barçą

Portugalczyk w wywiadzie dla <i>Cadeny Ser</i>

Cristiano Ronaldo dzisiaj po północy wziął udział w programie radia Cadena Ser, El Larguero. Portugalczyk rozmawiał z prowadzącym program José Ramónem de la Moreną, ale odpowiadał też na pytania dzieci związanych ze szkołą sportową, którą wspiera program. Oto zapis półgodzinnego wywiadu z gwiazdą Królewskich:

Morena: Cristiano Ronaldo, dobry wieczór. Wszystkie dzieci słuchają tutaj ciebie z tym wyrazem podziwu na twarzach, one marzą o byciu takim piłkarzem, jak ty. Widzisz siebie w nich?
Ja też byłem w takim wieku, również marzyłem o zostaniu piłkarzem, pytałem: "Dlaczego nie?". Miałem przed sobą całe życie jak one, jasno wiedziałem, że muszę się rozwijać i pewnego dnia mogę zostać piłkarzem. "Dlaczego nie?"

Widzisz siebie w ich twarzach?
Tak. Byłem w tym wieku, wiem, co czują, wiem, kim chcą zostać. Dla mnie to trochę powrót do przeszłości. Siedzenie tutaj z nimi przypomina mi moje dzieciństwo i marzenia, jakie wtedy miałem.

Jakie to były marzenia? Miałeś te 7 czy 6 lat, jaki byłeś?
No więc... Byłem normalnym chłopakiem, który bardzo lubił grać z piłkę ze starszymi. Grałem na ulicy i zawsze cieszyłem się kopiąc piłkę. Od rana do wieczora, kończyłem, kiedy mama wołała mnie wieczorem do domu. To były najszczęśliwsze chwile w moim życiu, kiedy byłem w takim wieku, bo wtedy robisz rzeczy nie martwiąc się niczym, mówisz to, co myślisz, nie masz złych intencji... To dodawało mi wielkich chęci, by zostać tym, kim jestem, cieszyłem się tym, to pomogło mi zostać piłkarzem.

Kiedy grałeś ze starszymi, to kopano cię częściej niż teraz?
Tak samo. [śmiech] Tak samo. Byłem mały i robiłem wiele złych rzeczy z piłką, chciałem robić to, co robię dzisiaj. Kopali mnie bardzo, ale wstawałem i grałem dalej. Ale byli starsi ode mnie, a że dużo gadałem, to mnie kopali.

Byłeś malutki? Bardzo malutki?
Bardzo malutki.

Tak? To kiedy tak wyrosłeś?
Byłem bardzo malutki i chudziutki. Zacząłem rosnąć gdzieś w wieku 14-15 lat, wtedy mocno wystrzeliłem do góry. Ale przedtem byłem malutki i chudziutki. Bardzo.

Słabo jadłeś?
Nie, to moje uwarunkowania genetyczne, nie jadłem słabo, może też nie świetnie, normalnie.

Jaki jest sekret twojego sukcesu? Chcieć, pracować, co więcej?
Miałem jasne i określone plany. Myślę, że niezależnie od tego kim jesteś, całe życie musisz się rozwijać, co więcej... Rozwijać się i czuć, że można osiągnąć cel, w tym przypadku zostanie piłkarzem. Ciężko pracujesz, masz wielkie ambicje... Myślę, że wtedy możesz dojść tam, gdzie chcesz. Wszyscy chcemy dostać w życiu szansę, trzeba w nią wierzyć i ją wykorzystać. Po prostu wierzyć. Ja zacząłem dosyć wcześnie, w wieku 12 lat byłem już w Sportingu, wszystko działo się bardzo szybko, dla mojej rodziny...

Kiedy wyjechałeś z rodzinnego domu?
W wieku 12 lat.

Mając 12 lat?
Żyłem na Maderze i wtedy przeprowadziłem się do Lizbony. Tak jakbym dzisiaj z Madrytu przeniósł się... na Majorkę. Tak samo. Zostawiłem rodziców, rodzeństwo i pojechałem do innego miasta. To było bardzo trudne, codziennie płakałem, to były najtrudniejsze chwile w moim życiu, ale uporałem się z tym, ponieważ zawsze wierzyłem, że mogę zostać kimś w życiu. Pomagali mi rodzice, działacze klubu, ale to były bardzo, bardzo, bardzo trudne momenty, najtrudniejsze w moim życiu, ale z chęciami i zawsze z wiarą, że mogę zostać kimś wielkim... To ważne momenty w moim życiu.

Czy to samodzielne życie od 12. roku życia jakoś naznaczyło cię na przyszłość?
Tak, w pewnej formie tak. To było trochę bolesne. Praktycznie opuściłem ludzi, którzy najbardziej mnie kochali, to znaczy rodzinę, wyjechałem od innego miejsca, do ludzi, którzy mnie nie znali... To był naprawdę bolesny moment. Naprawdę dobrze to pamiętam. Jednak gdybym tego nie przeżył, to dzisiaj nie byłbym tym, kim jestem. Muszę podziękować rodzinie za to, że pozwolili mi spróbować... Rozumiesz, dali mi szansę i pozwolili spełniać marzenie.

No dobrze... Wracasz z Genewy... Messi z tobą wygrał. [cisza, Ronaldo się uśmiecha] No dobrze, wygrała Argentyna. Zabolał cię jakoś ten pojedynek? [uśmiech]
Nie... Spotykałem się z nim grając przeciwko Barcelonie, tym razem w meczu z Argentyną... To nie jest pojedynek osobisty, podsumowania można robić po sezonie, po zakończeniu rozgrywek, ale to było piękne doświadczenie, bardzo podobają mi się takie spotkania, chociaż zawsze mówi się przy tym o takich sprawach, o tym starciu. Mimo wszystko jestem do tego przyzwyczajony. Kto widział wczorajszy mecz, ten widział piękne spotkanie, w którym obie ekipy grały dobrze, Argentyna miała szczęście i dostała rzut karny w 90. minucie i wygrała. Jednak my też mogliśmy wygrać, mieliśmy wiele okazji, ale to był po prostu dobry mecz.

Miałeś okazję porozmawiać z Messim w którejś chwili?
Nie... Normalnie, jak z innymi piłkarzami, na przykład z Di Maríą...

No tak, ale Di María jest z twojej drużyny, ale czy miałeś styczność z Messim?
Nie, to były po prostu incydenty w meczu, zawsze dużo ze sobą rozmawiamy, ale o normalnych sprawach. Nic specjalnego.

Ostatnio pojawiła się polemika, że jesteś kopany częściej od Messiego. Co o tym myślisz?
Tak naprawdę jeśli zobaczysz moje nogi, to przekonasz się przez co przechodzę.

Zobaczmy.
Chcesz zobaczyć?

Tak. Zobaczmy.
Lewa czy prawa?

Najpierw lewą.
No to lewa... I tu prawa. Proszę.

Popatrzmy. Naprawdę masz podziurawione te nogi, widać ślady.
To normalne. Jestem do tego przyzwyczajony i chociaż chcę tego unikać, to nie jest to możliwe... Czasami trzeba zaprotestować, rozłożyć ramiona.

Dobrze, ale Mourinho mówi, że ciebie kopią częściej, bo jesteś wyższy, on [Messi] jest mniejszy, jesteś silniejszy, chętniej cię atakują. Może tak być, że widzą go małego, ale nie mogą go dotknąć, a ciebie dosięgają częściej.
Może tak być... Jednak nie chcę wchodzić w tę grę, bo to dyskusja dla ludzi, którzy rozumieją piłkę. Nie mogę stwierdzić, że kopią mnie silniej niż Messiego. Robią co muszą, ale ja wstaję i gram dalej, nie mówię, że faulują mnie częściej. Od tego są piłkarscy eksperci, analizują mecze, wiedzą to lepiej ode mnie, niech mówią.

Cristiano, uważam, że szkodzi ci wizerunek człowieka zarozumiałego, że bardzo się przechwalasz, jesteś cwaniakiem, rozumiesz to słowo, prawda? [hiszpańskie "chulo"]
Teraz już tak.

Nauczyłeś się już? Nie znałeś jego znaczenia wcześniej?
To słowo po portugalsku znaczy coś innego... Wiesz co?

Nie.
Powiem ci potem. Tutaj nie bardzo mogę. [śmiech całej sali] Ale "chulo" po hiszpańsku znaczy coś innego. Cóż, każdy może mieć swoją opinię. Cieszę się, że nie każdy z tych ludzi ma szansę mnie poznać, bo ja też nie otwieram serca dla tych ludzi, którzy nie chcą mnie poznać. Niech sądzą o mnie, co chcą, nic mnie to nie obchodzi. Jestem do przyzwyczajony, czasami mnie to trochę może i boli, niektóre rzeczy, które słyszysz, które o tobie mówią, ale to część mojego życia, kariery, formy bycia. Tak to idzie dalej, walka trwa.

A kiedy śpiewają "Ten Portugalczyk..." [dalsza część: "... skurw.... jest!"] ... Jak to przyjmujesz?
Ja słucham tylko "Ten Portugalczyk, jaki on jest dobry!". Słucham tylko tego. Innych przyśpiewek nie słucham. Robię tak [gest zatykania uszu].

Tak. Ale czy to cię motywuje? Bo niektórych takie rzeczy dotykają.
Nie, nie potrzebuję gwizdów czy wyzwisk, żeby grać dobrze, zawsze wychodzę na boisko z chęcią pomocy swojej drużynie, w tym przypadku Realowi, chcę dawać z siebie wszystko, co najlepsze, gole, asysty, zdobywać wolne, rożne. Chcę grać jak najlepiej. Ja muszę skupiać się na swojej grze, by pomagać mojej drużynie.

Chciałbyś, żeby traktowali cię inaczej?
Nie! Nie.

Nie.
Nie. Nie obchodzi mnie to.

A kiedy wychodzisz na ulicę to zasłaniasz się jakimiś czapkami...?
Mówiłeś o tych, którzy śpiewają "Ten Portugalczyk skur..."....

Tak.
To oni na ulicy pierwsi przybiegają z krzykiem: "O, o, Cristiano, zdjęcie". Rozumiesz?

Tak.
Sądzę, że to efekt całego stadionu. Jakiś procent osób to robi i reszta podchwytuje, wiesz o co chodzi... Reszcie się to podoba i podchwytują to. Dlatego nie sądzę, że to wszyscy, to mała grupa, która kieruje resztą i tak to wygląda.

Jak myślisz, dlaczego to śpiewają? By cię sprowokować?
Naprawdę, naprawdę, naprawdę wiele razy o tym myślałem i nie doszedłem do żadnego wniosku, nie rozumiem dlaczego. Nie rozumiem. Że jestem dobrym piłkarzem, że jestem przystojny, brzydki... Nie wiem. Może zazdroszczą mi, nie wiem. Nie wiem jak mam ci odpowiedzieć. Nie wiem dlaczego.

Uważasz się za dobrego człowieka?
Bardzo dobrego człowieka. [uśmiech]

Naprawdę?
Tak. Nie jestem ani fałszywy, ani nie jestem hipokrytą. Mówię rzeczy innym ludziom prosto w twarz. Może się to podobać, może nie. Takie jest życie. Jestem osobą poprawną, chcę taką być, staram się. Jeśli ktoś jest wobec mnie dobry, to ja też traktuję go dobrze.

Twój syn cię zmienił? Posiadanie potomstwa coś zmieniło?
Bardzo, bardzo. To jedna z najlepszych rzeczy, jakie mi się przytrafiły w życiu. Prawda jest taka, że na początku jest trochę... może nie nienormalnie, ale dziwnie...

Wszystko się odwraca...
Tak. Ale potem patrzysz na to inaczej i naprawdę jestem szczęśliwy. Spełniło się moje marzenie.

Twój syn jest do ciebie podobny?
Fff... Moje siostry mówią, że nie. Bliscy ludzie mówią różnie, jedni, że tak, inni, że nie. Bardzo różnie. Jednak to nic nie znaczy. Jest przystojny i tyle. [śmiech]

Patrzysz na jego przyszłość i myślisz: "będzie miał łatwo, bo jest moim synem" czy "będzie miał ciężko, bo jest moim synem"?
Będzie na nim ciążyła wielka presja. Jednak to część życia. Jest synem słynnej osoby, która gra w Realu Madryt. Będzie musiał się przyzwyczaić. Będzie ciężko, ale będzie musiał z tym żyć.

Wszyscy zastanawiają się czy jesteś zmęczony. Specjaliści twierdzą, że musisz odczuwać zmęczenie, bo grałeś praktycznie we wszystkich spotkaniach. Nie odczuwasz tego zmęczenia?
Dzisiaj nie. Czuję się dobrze, czuję się lepiej niż na początku Ligi. Czuję się o wiele lepiej niż miesiąc czy dwa temu. Czuję się naprawdę fenomenalnie, perfekcyjnie. Chcę, żeby było to widać na boisku. Czuję się świetnie.

Oglądasz mecze Barçy?
Nie oglądam.

Nie? Dlaczego?
Znaczy, jeśli jestem w domu i akurat grają, to trochę oglądam. Ale też nie jest tak, że: "O której gra Barcelona? O ósmej?". Nie szaleję na tym punkcie.

Nie jesteś tą osobą, która chce oglądać wszystkie mecze i wiedzieć wszystko o piłce?
Nie. Nie oglądam zbyt wiele futbolu. Naprawdę, nie za wiele. Wolę oglądać inne dyscypliny sportu, jak koszykówkę, ping-pong... Jestem bardziej fanem sportu niż samej piłki.

Ale tylko sport czy jakieś kino, książki?
Wszystko, lubię robić wszystko. Lubię wychodzić z domu...

Ale nie robisz tego za często...?
Tego nie wiecie. Wychodzę wystarczająco często.

Co robisz w domu? Czytasz, oglądasz telewizję, filmy...?
Tak, to wszystko, lubię się też trochę pouczyć angielskiego, by nie tracić kontaktu z językiem, rozumiesz, nauczyć się czegoś więcej.

Ale mówisz perfekcyjnie po angielsku.
Nie mówię perfekcyjnie po portugalsku, tym bardziej po angielsku. Trzeba ćwiczyć, mówić...

Mówisz po angielsku, hiszpańsku, portugalsku...
Mówię... Rozumiem, ale mówię, no mówię...

Rozumiecie go?
[dzieci] TAK!

One cię rozumieją.
Komunikuję się dobrze, ale mam z pewnymi sprawami problemy, ale dlatego się uczę. Jestem człowiekiem, który lubi się uczyć. Kiedy skończyłem 23 lata, to właśnie bardziej zainteresowałem się nauką, by móc uczyć mojego syna.

Widzisz siebie odrabiającego z nim pracę domową?
Tak, dlaczego nie? Bardzo chętnie będę to robił, taki po prostu jestem.

Zmieniałeś już pieluchy?
Tak, oczywiście, chociaż nie za bardzo mi się to podoba.

Mogę sobie wyobrazić.
[śmiech] Ale tak, zmieniałem.

A lubisz czytać?
Czytanie... Niedużo, ale czytam. Książki... Biorę się za książki, ale kiedy mi się jakaś nudzi, to po prostu ją odkładam. Zaczynam następną. Nie jestem wielkim czytelnikiem, ale trochę czytam.

A interesują cię wydarzenia na świecie? Co dzieje się wokół?
Tak, tak naprawdę zawsze, kiedy wracam po treningu do domu, mam okazję oglądać wiadomości koło godziny 14, w Portugalii lecą o 13. Zaczynam jeść i trochę mnie ciekawi co dzieje się na świecie. Żyjemy na tym świecie i trzeba wiedzieć jak się mają różne sprawy. Tak, lubię to robić, lubię wiedzieć, co się dzieje.

Co najbardziej cię martwi ostatnio na świecie?
Teraz sprawa Egiptu, wcześniej problemy Grecji, dzieją się różne rzeczy, co tam jeszcze...?

Dostajesz dużo telefonów z prośbą o pomoc?
Tak, tak.

Co z nimi robisz?
Nie możemy pomóc wszystkim. To, co możemy zrobić, próbujemy robić poprzez różne instytucje, staram się, wiele razy pomagałem. Jednak nie da się pomóc wszystkim, bo mam też swoje życie. Jednak często pomagamy, Real również, firma Jorge Mendesa - Gestifute, chcemy każdemu trochę pomóc.

Wielu przyjaciół prosi cię o pieniądze?
Prawdziwi przyjaciele nie. Ogólnie ludzie tak, otrzymujemy wiele listów, ludzie myślą, że jesteśmy od Świętego Mikołaja, ale jak mówiłem, nie możemy pomóc wszystkim.

To wyjątkowa noc, mamy tu obok siebie dzieci, które będą zadawać Cristiano pytania. Przedstawcie się, powiedzcie ile macie lat i zadajcie swoje pytanie. Zaczynaj! Jak masz na imię? Ile masz lat?
Iván, 7 lat. Dlaczego Mourinho i Valdano nie żyją w zgodzie?
Łatwe pytanie, mylisz się, żyją w zgodzie. Od zawsze byli przyjaciółmi. [uśmiech]

Nazywam się Álvaro, mam 8 lat. Kto jest według ciebie najlepszym piłkarzem na świecie?
Obecnie za takiego uważany jest Messi, wygrał trofeum dla najlepszego.

Jorge, mam 9 lat. Barça to najlepsza drużyna jaką w życiu widziałeś?
Barça? Najlepsza drużyna? Prawda jest taka, że to jedna z najlepszych ekip na świecie. Pokazują, że bardzo trudno ich pokonać. Są w czubie najlepszych na świecie.

Sergio, 10 lat. Którą ligę wolisz bardziej: angielską czy hiszpańską?
Fff... Lubię obydwie, bardzo. Grałem wiele lat w Anglii i naprawdę bardzo mi się tam podobało. Jednak liga hiszpańska nie zostaje w tyle. Myślę, że są podobne w wielu względach, obecnie to dwie najbardziej konkurencyjne ligi na świecie.

Nazywam się Álvaro, mam 9 lat. Odważyłbyś zapytać się Florentino czy przedłuży kontrakt z Pepe?
[śmiech] Jeśli byłbym prezesem, przedłużyłbym kontrakt z Pepe jutro z samego rana. Jeśli będę miał okazję widzieć się z prezesem, zapytam: "Prezesie, dlaczego nie przedłużacie umowy z Pepe?". Ale to sprawy ważnych ludzi, większe od nas.

Pablo, lat 11. Jakie są twoje relacje z Casillasem? Czy było źle w ostatnich miesiącach?
Wszystko było kłamstwem. Ja zawsze, zawsze, zawsze miałem dobre relacje z Ikerem, ze wszystkimi piłkarzami Realu. Dziękuję, dobranoc.

Víctor, mam 11 lat. Co chcesz robić, kiedy skończysz karierę?
Fff... Nie wiem. Wciąż nad tym myślę. Chciałbym robić wiele rzeczy, ale przede mną jeszcze 7-8 lat kariery, potem pomyślimy. Jest wiele rzeczy, również poza futbolem.
Morena: Może radio? Nie chciałbyś?
Radio? Mmm, nie bardzo.
M: Nie? [śmiech na sali]
Nie mam takiego profilu jak ty.
Wszyscy mi to mówią, rozumiem. Kolejny.

Raúl, lat 12. Chciałbym zapytać co byś robił, gdybyś nie został piłkarzem?
Więc... Jeśli nie byłbym piłkarzem, to chciałbym kontynuować naukę, ponieważ przez piłkę nie mogłem tak bardzo poświęcać się nauce.
M: Byłeś dobrym uczniem?
Nie byłem zły, byłem sumienny, rozumiesz, chociaż może nie tak jak dzieci w okularach, rozumiesz [śmiech na sali]. Chciałem kontynuować naukę, by mieć z czegoś dyplom, ale zacząłem trenować z pierwszą drużyną Sportingu w wieku 16 lat, jak możesz sobie wyobrazić, trenowałem rano i po południu, a uczyłem się wieczorami, ale bardzo trudno było to połączyć, więc chciałbym kontynuować naukę, szkołę, by zdobyć dyplom.
M: Co chciałbyś studiować?
Marketing, na przykład, to mi się podoba. Może zostałbym profesorem wychowania fizycznego. Coś w tym stylu.
Lekarz nie? Prawnik?
Raczej nie, potrzeba na nie wiele lat studiów, reszta jest krótsza. [uśmiech]

Dobrze, kontynuujmy.
Abel, lat 10. Kto jest twoim najlepszym przyjacielem w drużynie?
Trudne pytanie... Żyję dobrze praktycznie ze wszystkimi, zapytaj resztę, powiedzą to samo o mnie. Jednak najbliżej jestem z Pepe, Marcelo i Kaką.
M: Oni mówią po portugalsku...
Dokładnie. Ale mam świetne relacje ze wszystkimi. Z Karimem, z Diarrą, z Sergio, z Ikerem... Naprawdę mamy fantastyczną grupę. Świetną, bo prawie wszyscy jesteśmy w podobnym wieku.
M: Ale czy z tymi przyjaciółmi mówiącymi po portugalsku nie stworzyliście pewnego rodzaju klanu? Tu Portugalczycy, tu Hiszpanie...
Nie, nie. Tak to może wyglądać na zewnątrz, ale w środku nie. Wszyscy żyjemy świetnie, robimy razem różne rzeczy, ale to normalne, że na przykład Hiszpanie najlepiej czują się ze sobą, z powodu języka, żartów czy kultury. Ale my też z nimi żartujemy, śmiejemy się, a oni z nami. Jednak te najbardziej osobiste sprawy omawiam z chłopakami, którzy mówią w moim języku, z tą trójką, którą wymieniłem. Ale naprawdę, wszyscy żyją ze sobą świetnie.

M: A co powiesz o Adebayorze?
Świetny chłopak, świetny. Znałem go trochę z Anglii, kilka razy grałem na jego Arsenal, dobry z niego chłopak, żartowniś, jest w porządku.
M: Ty też nazywasz go "Manolin"?
Co?
M: Nazywasz go "Manolinem"?
Jego? Adebayora? Dlaczego?
M: Bo Emmanuel, zdrobnienie Manolin...
Aaaa... [śmiech] Nie, wołamy na niego "Manu".
M: Sergio Ramos stwierdził, że "Manolin".
[śmiech] Pewnie to był żart.

M: A co z Benzemą? Czy przyjście Adebayora jakoś na niego wpłynęło?
Benzema ma się fenomenalnie. Dobry chłopak, świetny piłkarz, ma się wspaniale. Wczoraj strzelił ważną bramkę. Wszyscy walczymy o swoje.

Nazywam się Alejandro, mam 10 lat. Kogo wybrałbyś z trójki Rooney, Llorente i Kun?
[uśmiech] Fff, macie wyuczone pytania, co? Ale mam wybrać jednego? Jako piłkarza, człowieka?
A: Kogo byś kupił?
[śmiech całej sali] Aaaa, no tak, sądzę, że mamy świetnych piłkarzy w Realu Madryt i nie potrzebujemy na razie nikogo. Jednak cała trójka jest fenomenalna. Znam dobrze Rooneya, grałem z nim, dla mnie to wielki piłkarz. Jednak tak samo jest z Kunem czy Llorente.

Juan, mam 10 lat. Jeśli Florentino poprosiłby cię o poradę, to kogo poleciłbyś mu kupić?
Mają wybrane pytania, co?
M: Nie wiedzieliśmy się przed programem. Absolutnie.
To to, to tamto...
M: Na pewno nie... Nie rozmawialiśmy wcześniej, prawda?
[dzieci] Nie!
M: Widzisz.
Oj, kłamstwo.
M: Dzieci nie kłamią... [uśmiech]
Piłkarz do kupienia? Adebayor. [poruszenie na sali] Nie, wciąż nie jest wykupiony.
M: Nie, Adebayor jest wypożyczony. On chce go wykupić.

Witam, Lucas, mam 17 lat. Który klub jest bardziej rozpoznawalny, Real Madryt czy Manchester United?
Myślę, że rozpoznawalny... To, co działo się przez ostatni rok i trochę... Myślę, że Real na poziomie kibiców, tam, gdzie jeździmy, jest klubem imponującym, nigdy czegoś takiego nie widziałem. Grałem kilka lat w Manchesterze, ale prawda jest taka, że Real w tym aspekcie wielkości, kibiców, wyjazdów jest imponujący. Jednak w kontekście historii, popularności w Azji, Chinach, Japonii Manchester też jest silny. Nie wiem jak jest z tym w Realu, bo nigdy nie byłem tam z Realem, ale z Manchesterem w Azji działy się wielkie rzeczy. To na pewno dwa największe kluby pod względem kibiców.

M: A co sądzisz o Madrycie jako mieście?
Perfekcyjne. Świetne miasto.
Komfortowe? Wygodne?
Bardzo. Żyłem wiele lat w Manchesterze, po nim wszystko wydaje się... [gest ręką wznoszenia ponad głowę]
M: Manchester jest brzydki, prawda?
Nie powiedziałbym, że brzydki, ale w porównaniu z Hiszpanią, Portugalią... Nie chodzi tylko o budynki. Tutaj ludzie są inni, wspierają cię, dotykają, chcą porozmawiać, taka jest kultura. Czasami nie jest to dobre, ale ludzie nie chcą zrobić ci krzywdy. Anglicy, nie chcę mówić, że są w tym względzie lepiej wychowani, bo Hiszpanie też są wychowani dobrze, ale mają większy dystans. Anglicy są może delikatniejsi, ale oba narody są świetne.
M: Chciałbyś żyć tutaj na stałe?
Dlaczego nie? Zależy od mojego życia, następnych lat. Jestem zadowolony z pobytu w Madrycie. Prawda jest taka, że dzisiaj wybrałbym życie tutaj, bo tutaj jest moja rodzina, im też się tutaj bardzo podoba, ale nie wiadomo, co przyniesie jutro.

M: A co z Mourinho?
Co z nim? Jest w perfekcyjnym stanie. Ma się świetnie.
M: Nie jest dotknięty tą całą presją i otoczką ostatnich tygodni?
Jest przyzwyczajony do trenowania na szczycie i presji. Musi być, podobnie my, piłkarze. Dlatego ma się dobrze i dalej tak będzie.
Nie wierzysz, że odejdzie?
Nie, zostanie tutaj z nami.

Yoel, mam 17 lat. Co czułeś po porażce 5:0 z Barceloną? To była najcięższa porażka w twojej karierze? Chcesz się im zrewanżować?
Tak, to była jedna z najtrudniejszych porażek mojej kariery. Porażka 5:0 z każdym rywalem jest trudna do przetrawienia, ale trzeba wyciągnąć dobre rzeczy z tej przegranej. Jestem pewny, że wiele się nauczymy i w przyszłości nie popełnimy podobnych błędów.
M: Czy możesz szczerze powiedzieć, że wiesz jak wygrać z Barceloną?
[śmiech] Trener Mourinho wie.
M: No tak, ale czy ty wiesz?
Mamy pomysły, nie jesteśmy głupi, mamy swoje zdanie na ten temat, ale to trener wie najlepiej jaką obrać strategię, żeby wygrać.

Carlos, mam 15 lat. Nigdy nie strzeliłeś bramki Barcelonie, czy to bardzo cię boli, czy raczej mało cię to obchodzi?
W tym roku strzelę im gola.
M: W finale?
Następny mecz z nimi to finał?
M: Najpierw gracie Ligę. Cztery dni później finał.
No to strzelę w obu meczach.

Agustín, 16 lat. Dlaczego jesteś obrażany na boiskach w Hiszpanii?
Mieliśmy już chyba takie pytanie...
M: Tak, było.
Nie wiem, naprawdę nie wiem, ale też za wiele o tym nie myślę.

M: Jesteś fanem portali społecznościowych? Masz twittera?
Mam, również Facebooka. Ale kontaktuję się przez nie też z bliskimi osobami, na przykład z rodziną. Wiem wtedy co się u nich dzieje, ale nie jestem wielkim fanem tego typu stron. Może trochę.

Álvaro, mam 10 lat. Możecie wygrać z Barçą? W finale.
[śmiech Moreny] O co zapytał?
M: Czy możecie wygrać z Barceloną w finale?
Oczywiście. Wygramy. Zobaczysz. [Cristiano puszcza oczko]
M: Zobaczysz, jak masz na imię?
Álvaro.
Zobaczysz, wygramy, Álvaro. [uśmiech]

M: Dziękujemy, Cristiano, to była wielka przyjemność. Jesteś śpiochem? Lubisz dużo spać?
Nie, normalnie. Normalnie.
M: Więc ile lubisz pospać? Kiedy się kładziesz?
Koło północy, może trochę po.
M: Do której śpisz?
Do 8.30.
M: Śniadania jesz w domu?
Nie, w Valdebebas.
M: Dojeżdżam sam czy ktoś cię wozi?
Sam prowadzę.
M: Lubisz prowadzić...?
No... Jadę 30 minut...
M: A obiad? W miasteczku sportowym czy w restauracji?
W domu.
M: W domu. Gotuje twoja matka czy masz od tego pomoc?
Mam od tego ludzi, moja mama też czasami coś ugotuje. Najlepiej jem w domu.
M: A wieczorem?
Też w domu. Czasami wychodzimy z rodziną czy przyjaciółmi do restauracji, ale głównie jadamy w domu.
M: Cristiano, wielkie dzięki.
Ja ci również dziękuję. Było mi bardzo przyjemnie pobyć tutaj z tymi chłopcami, cieszę się, że mogłem tu być. Też byłem w tym wieku, wiem, co czują, zadawaliście trudne pytania [oczko], ale mam nadzieję, że wam też się podobało. Było mi bardzo przyjemnie.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!