Menu
Choob / marca.com

Calderón: Ronaldo to moja zasługa, a Kakę kupiłby każdy prezes

Były sternik znów zabiera głos

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Ramón Calderón, były prezes Realu Madryt, postanowił umniejszyć zasługom Florentino Péreza przy transferach Cristiano Ronaldo i Kaki. "Prezes zademonstrował, że ma taki sam gust i takie preferencje, jak ja. W przypadku Cristiano Ronaldo kontrakt zainicjowałem ja i praktycznie również ja go domknąłem. Ja albo każdy inny prezes też dokonałby transferu Kaki, ponieważ piłkarz po prostu chciał tu przyjść", oświadczył Calderón dla radia COM.

Za kadencji Ramóna Calderóna na liście transferowych życzeń znajdował się także David Villa. Były sternik Królewskich oświadczył, że napastnik nie trafił do stolicy Hiszpanii, ponieważ "cena była zbyt wysoka". "Gdziekolwiek nie będzie, czy zostanie w Valencii czy odejdzie do Barcelony, zapewni wysoki poziom. Strzela wiele goli i jest Hiszpanem", dodał Calderón.

Zapytany o to, dlaczego zwolnił trenera Bernda Schustera w trakcie sezonu, Ramón odpowiedział, że Niemiec był "niewdzięczny". Na temat Florentino Péreza wypowiedział się już bardziej dyplomatycznie, stwierdzając, że "za swojej pierwszej kadencji zawiódł", jednak życzy mu "sukcesów na nowym etapie".

Calderón ujawnił, że nie negocjował transferu Samuela Eto'o: "Nie chciałem kupić Eto'o. Zrobiłbym to, gdyby przystał na to piłkarz albo sama Barcelona. Podczas swojego pierwszego roku urzędowania kontaktowałem się z zawodnikiem Barcelony, lecz gdy zadzwoniłem do Laporty, ten oświadczył, żebym nie wierzył w to, co ludzie mówią i piszą, jakoby Barcelona była gotowa go sprzedać". Prezes zapytany o to, czy chodziło o transfer Andrésa Iniesty, odpowiedział: "Dokładnie tak. Barça i Madryt są rywalami na niwie sportowej, jednak powinny się przyjaźnić i nie uważam, by powinny pojawiać się między nimi jakieś niestabilności".

Na koniec, były prezes bronił się przed zarzutami Marki, która poinformowała, że Calderón miał przeznaczyć na prowizje przy transferach 24 miliony euro. "To nieprawda i ci, którzy to opublikowali, wiedzą o tym. Dyrektor generalny, który negocjował transfery Diarry to ten sam człowiek, który był w zarządzie Florentino podczas pierwszej kadencji i zawsze był bardzo szanowany za swój profesjonalizm".

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!