Menu
El Jarek / Marca

De la Red: Ze mną wszystko w porządku

Hiszpan w ekskluzywnym wywiadzie dla <i>Marki</i>

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

To już pewne, czeka ciebie kolejny rok bez gry. Klub zdecydował o tym dzisiaj z rana. [wywiad był przeprowadzony wczoraj - dop. red]
Tak, taką podjęto decyzję.

O czym rozmawialiście?
Spotkanie trwało mniej więcej godzinę, lekarze argumentowali swoją decyzję. Wierzę w nich, stuprocentowo w każdą ich decyzję i jestem wdzięczny za wszystko, co dla mnie robią.

Jak zachował się Valdano?
Jorge powiedział, że klub jest do mojej dyspozycji. Będą dla mnie, dla każdej mojej potrzeby. Mówino nawet o możliwości pracy w klubie.

Więc co stanowi problem, że nie możesz wrócić do futbolu i musisz mieć nadzieję, że kiedyś decyzja będzie inna?
Nie ma na to nazwy, ja nie potrafię tego nazwać. Obecnie nie ma na to pytanie konkretnej odpowiedzi. To nie jest definitywnie "nie" czy "już nigdy nie zagrasz", ale też nie "jeszcze kiedyś będziesz mógł grać".

Ale testy, które przeszedłeś przez ten cały czas, dały pozytywne i optymistyczne rezultaty...
To prawda, testy genetyczne wyszły świetnie, biopsja wręcz perfekcyjnie... i właśnie tutaj rodzą się wątpliwości.

Więc musisz kontynuować te testy, by spróbować rozwiązać tę zagadkę?
Już nic mi nie zostało, zrobiłem wszystko, co było możliwe. Już nawet konsultowaliśmy wyniki ze specjalistami ze świata, próbowaliśmy wszystkich typów każdego testu. Pewnie niektóre powtórzymy, ale za jakiś czas, musimy trochę poczekać.

Masz nadzieję na powrót do gry?
Czekam na to. [uśmiech]

A jak radzisz sobie z tym, że nikt nie potrafi dać tobie ostatecznej odpowiedzi na to, co się stało?
Tak, jak powinienem, czyli jestem cierpliwy.

Ale z tobą jest wszystko w porządku, twoje nastawienie jest oczywiście fenomenalne. Żyjesz swoim życiem i nie czujesz nic dziwnego?
Ze mną wszystko w porządku. Nie mam żadnych problemów czy dziwnych uczuć. Wszystko jest normalne, naprawdę.

Wróćmy do spotkania na Bernabéu, na którym zdecydowano, że w kolejnym sezonie nie zagrasz. Myślałeś już o tym w jaki sposób możesz pomóc w tym momencie Realowi?
[Tutaj wtrąca się żona Rubéna] Tanía: Więc ja mogę wam powiedzieć, weźcie go do siebie, proszę. [śmiech]
Rubén: Nie, nie ustaliliśmy konkretnej daty powrotu do tego tematu, do podjęcia decyzji. Teraz skupiam się tylko na rodzinie, chodzę na plażę, tyle.

Ale chciałbyś przejąć odpowiedzialność za którąś z części klubu? Myślałeś już o tym?
Nie, muszę się poważne zastanowić, nie da się o tym zadecydować w jeden dzień. Potrzeba spokoju. Co więcej, muszę porozmawiać z Tanią. Obecnie pilnuję w domu dziecka. Ale, tak poważnie, to nie mogę tylko siedzieć w domu. Nie mogę być bezrobotny.

Wierzysz w możliwość poprowadzenia jakiejś drużyny ze szkółki?
Wierzę w powrót do gry.

Czujesz się bardziej otoczony opieką przez obecnych sterników klubu? Mam wrażanie, że w jeden miesiąc obecni działacze poświecili tobie więcej uwagi niż starzy przez ostatnie osiem miesięcy.
Z Mijatoviciem rozmawiałem trzy czy cztery razy, głównie na finiszu rozgrywek. Jedynym, który nie zachował się wobec mnie w porządku, był Calderón, ale zostawmy to...

Musi być ciężko być poza drużyną konstruowaną przez Florentino?
Chciałbym być z nimi, przede wszystkim teraz, po przyjściu Kaki, Cristiano... i Arbeloy! [śmiech]

Więc jak? Przyjdzie do Realu twój przyjaciel Alvaro?
Pytajcie Jorge. [Valdano - przyp. red] Dla mnie powiedział, że coś jest na rzeczy, ale transfer nie jest zamknięty.

A może pytałeś jeszcze o Villę lub Alonso?
Nie, nie, pytałem tylko o Alvarito. [śmiech]

Robiłeś coś złożonego w ostatnim czasie? Pozwolono ci robić coś cięższego niż tylko odpoczywać?
Tak, czasami biegam z lekarzem, z Serratosą, który ma wtedy ze sobą specjalny defibrylator. To sporadyczne biegi w celu przeprowadzenia pewnych testów. Poza tym testy wysiłkowe, nic więcej.

I jak się czułeś? Jak było po dłuższym rozbracie z ćwiczeniami fizycznymi? Zauważyłeś coś czy wszystko wyglądało normalnie?
Czułem się dobrze i wszystko było w porządku, nie miałem najmniejszych problemów. Testy przebiegły normalnie.

Kiedy zszedłeś ze sceny, odszedłeś ze świata piłki, poczułeś, że niektórzy ludzie już przy tobie nie byli, czułeś się swobodniej?
Nie, absolutnie, ponieważ moje otoczenie to ludzie, z którymi byłem od zawsze. Oczywiście, że będąc w pierwszej lini masz mniej swobody, ale są przy mnie ludzie, których chcę tutaj widzieć.

Chodziłeś na treningi i mecze? Śledziłeś kroki drużyny?
Byłem na wszysktich meczach na Bernabéu, bo to dla mnie coś normalnego, ponieważ czuję obowiązek wsparcia kolegów, ale przestałem ich odwiedzać na treningach, po co miałbym tam być? Malować obrazy? Nie musiałem być w Valdebebas.

I jak znosisz pokazywanie się publicznie, na przykład na meczach Realu?
Z całym szacunkiem dla wszystkich, to jest męczące. Zachodzisz na stadion, a wszyscy od razu pytają się "co u ciebie? Jak to znosisz?". Mija tydzień i... znowu to samo. To gorsze niż ta niepewność. Tak mógłbym powiedzieć, że już nie zagram, ale wciąż nie mam pewności... Jednak mam świadomość, że to trudna sytuacja, bardzo skomplikowana, bo dotyczy serca, pamiętam śmierć Puerty...

Czujesz się niepewnie oglądając zdjęcia z wypadku Puerty i swojego?
Nie mam po co oglądać już tych zdjęć, swoich także, kiedy padam i leżę nieprzytomny na ziemi.

A co myślałeś patrząc na te zdjęcia po raz pierwszy?
Nie myślałem o tym, co wtedy czułem. Po prostu biegłem i nagle upadłem, i już. Patrzyłem na zdjęcia nie jako ja, z innej perspektywy.

Rozmawiałeś z doktorem Hernández [ten człowiek reanimował De la Reda - przyp. red] po wypadku?
Podziękowałem mu tylko, jak wszystkim lekarzom.

Więc na koniec jedno pytanie, twój syn, Oliver, jaki ma stosunek do futbolówki?
Lubi piłkę, bierze ją w ręce. Czasami sobie pokopie. Bardzo lubi za nią gonić, odbierać. Polubisz piłkę, kochanie? [Rubén zapytał syna, który się ucieszył] Na razie on woli biegać, raczej też rzucać piłką niż ją kopać...

Fot. Marca

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!