Menu
/ as.com

Calderón: Van der Vaart o krok

Prezes udzielił obszernego wywiadu przed wyjazdem do Irdning

Zaczniemy od planu A. Część pańskiego zarządu nie była zbytnio zadowolona z możliwości sprowadzenia Cristiano. Ponadto kibice zaczynają już mieć dość tego tematu. Jak wygląda cała ta sytuacja?
Zobacz, to nie Real Madryt wykreował ten problem. Największy wpływ na to wszystko mieli ci, którzy swego czasu twierdzili, że wszystko już zamknięte i to tylko kwestia czasu. My nigdy czegoś takiego nie mówiliśmy. Real Madryt jest tylko widzem w tej komedii. To Manchester i zawodnik są w trakcie rozwiązywania tego problemu. Real Madryt tylko czeka... I na dzień dzisiejszy nie może zrobić nic więcej.

Ale zawsze powtarzaliście, że chcielibyście pozyskać Cristiano.
Bo to chyba oczywiste, że chcielibyśmy go pozyskać, mając na uwadze jego wielkie umiejętności. Jednak jest pewien problem z kontraktem, który musi rozwiązać zawodnik i Manchester. Nie my.

A na czym opieracie swoją nadzieję na to, że Cristiano uda się przekonać Manchester do transferu?
Nie potrafię powiedzieć. To sprawa zawodnika, który publicznie wyjawił, że jego marzeniem jest gra w Realu Madryt. Słowa te odebraliśmy z dumą i satysfakcją, ale transfer ten nie zależy tylko i wyłącznie od Cristiano. To Manchester musi to wszystko załatwić. Zobaczymy, jak się stanie. Najważniejsze jest to, że już teraz jesteśmy zadowoleni ze swojego składu.

Sprowadzenie Cristiano byłoby spektakularnym wzmocnieniem?
Oczywiście, że tak. Jednak już teraz mamy zjednoczony, wyrównany i jedyny w swoim rodzaju zespół. Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni Real Madryt miał taką prawdziwą drużynę. Niewiele klubów na świecie może liczyć na taką jedność.

Wielu ludzi uważa, że przesadą jest wydawanie 90 milionów euro na jednego zawodnika.
Na temat cen za zawodników najlepiej wypowiedział się miesiąc temu Platini. To, ile płacisz, nie jest najważniejsze. Liczy się to, co otrzymujesz i ile zarabiasz. Oczywiście rozmawiamy na temat bardzo dużej sumy, która i tak może się okazać niewystarczająca. Jednak najważniejsze jest to, jakie są twoje cele i jakie korzyści da ci to, co zamierzasz kupić. Dlatego sama cena nic mi nie mówi.

Ma pan doświadczenie w tego typu sprawach. Gdy Florentino Pérez sprowadził za 75 milionów Zidane'a, był pan jednym z dyrektorów.
Cóż, tak. Teraz nikt nie podważa transferu Zidane'a, a przecież kosztował nas naprawdę duże pieniądze. Sam Ramos, gdy rozegrał zaledwie 20 spotkań w La Liga, przeszedł do nas za prawie 30 milionów. Kto teraz o tym pamięta? Nikt. Mamy bardzo dobrą sytuację ekonomiczną, dlatego bez żadnego ryzyka możemy się podjąć takiej operacji.

Obawia się pan, że jeśli Cristiano ostatecznie nie przyjdzie, to będzie pan ze wszystkich stron atakowany?
Nie. Przypominam, że całą tę atmosferę wywołał sam zawodnik, a nie Real Madryt.

Niech pan nie żartuje. Na każdym kroku podkreślał pan, jak ważnym przedsięwzięciem jest sprowadzenie Cristiano.
To nic nie znaczy. To chyba logiczne, że chcielibyśmy go sprowadzić. Tak samo było w przypadku Chelsea, która chciała Robinho i Casillasa, czy Manchesteru, który chciał Sergio Ramosa. Zapewniam, że klub, który reprezentuję, patrzy na to wszystko ze spokojem.

Sam Schuster przyznał, że klub miał obsesję na punkcie tego transferu. A może to jest tak, że pan chce udowodnić wszystkim, że też potrafi sprowadzić galáctico?
Ten, kto uważa, że mam pod tym względem jakiekolwiek kompleksy, to mnie nie zna. Tak naprawdę to jestem dumny z tego, że udało się nam stworzyć prawdziwy zespół. W ciągu dwóch lat sprowadziliśmy 21 zawodników o wielkich umiejętnościach, którzy udowodnili, że dzięki jedności można osiągnąć każdy cel. To jest właśnie kluczowe w naszym sukcesie. Sneijder, Pepe, Heinze czy Robben to cracki i ważne postacie. A może jest inaczej? Nie mam żadnej obsesji.

Cristiano wrócił wczoraj do Lizbony i w przyszłym tygodniu ma się udać do Manchesteru. Tam znów będzie musiał wykonać kolejny krok...
Możliwe. Jednak prawda jest taka, że trzeba czekać na rozwój wydarzeń. Temat ten miał tak wiele zwrotów, że w pełni rozumiem zniecierpliwienie ludzi. Mówi się, że wszystko wyjaśni się w przyszłym tygodniu. Jeśli po tej rozmowie Manchester zdecyduje się go sprzedać, to Real Madryt będzie gotowy.

Zawodnicy mają już dość tematu Cristiano.
Jeszcze dzisiaj zobaczę się z nimi w Irdning i ich uspokoję.

Czy sytuacja ekonomiczna klubu może stanowić przeszkodę w spełnieniu pańskiego marzenia?
Nigdy. Nie chcemy z drugiej strony udawać bogaczy, którzy mogą na wszystko wydawać wielkie pieniądze. Jednak akurat tę operację przeprowadzilibyśmy bez najmniejszego ryzyka, gdyż nasza sytuacja ekonomiczna jest bardzo dobra.

Jeśli przejdzie Cristiano, to Robinho będzie musiał odejść?
Oczywiście, że nie. Sztab techniczny uznał, że ta dwójka może grać razem, a Real Madryt nie musi sprzedawać, aby móc kupować. Aby pozyskać Cristiano, nie musimy nikogo sprzedawać. A tym bardziej Robinho. To nie jest tak...

Z sondaży wynika, że ludzie nie popierają wydawania takiej sumy na Cristiano Ronaldo.
Sondaże nie popierały również transferu Zidane'a! W listopadzie mówiło się, że nie trzeba było wydawać tak wielkiej sumy. Za te 12.000 milionów peset można było kupić czterech zawodników, po 3.000 milionów za jednego. Tego typu polemiki przeżyliśmy już za czasów Zizou, dlatego wiemy, jak to jest. Każdy z osobna ma swoją własną opinię, dlatego bardzo trudno jest zadowolić wszystkich. Spotykam ludzi, którzy są przeciwko mi, ale również takich, którzy mnie popierają.

Wśród których jest pański przyjaciel, Joseph Blatter, który zaskoczył cały świat, nazywając sytuację Cristiano niewolnictwem.
Zobacz, jeśli dany zawodnik chce odejść z wielkiego klubu, to na pewno nie z powodu pieniędzy. Właśnie to chciał przez to powiedzieć Blatter i w pełni go pod tym względem popieram. Odchodzi, ponieważ nie podoba mu się na przykład otoczenie, projekt sportowy, życie rodzinne, trener, jego decyzje... W tego typu przypadkach lepiej jest zawodnika po prostu puścić. Osobiście nie chciałbym mieć w Madrycie zawodnika, który jest niezadowolony. Jednak mamy szczęście, że wszyscy nasi piłkarze są zadowoleni.

Wśród nich jest Robinho, którego bardzo chciała pozyskać Chelsea. Czy Robinho jest szczęśliwy w Madrycie, mając na uwadze to, że jego agent wyjawił, że Brazylijczyk wykorzystywany jest jako moneta przetargowa?
Nie mam żadnego powodu do tego, aby uważać, że Robinho jest niezadowolony. Schuster go podziwia, koledzy z zespołu go lubią, a w poprzednim sezonie rozkochał w sobie całe Bernabéu. Jeśli byłby niezadowolony i chciałby odejść, to nie zatrzymywałbym go na siłę. Ale nie wydaje mi się, aby tak było. Głupotą byłoby sprzedawanie go, gdy sam jest tutaj szczęśliwy.

Wróćmy do Cristiano. Nie uważa pan, że jego transfer mógłby później działać na pańską niekorzyść?
Wytłumacz mi, dlaczego tak uważasz. Niezależnie od tego, czy Cristiano przyjdzie czy nie, to pewne jest to, że już teraz mamy skład, z którym może się równać naprawdę niewiele europejskich klubów. Cristiano byłby wisienką na torcie, ale brak transferu na pewno nie wpłynie na nas negatywnie.

Zdaje pan sobie chyba sprawę z kryzysu ekonomicznego, jaki przeżywa obecnie cały świat. Nie wydaje się panu, że wydawanie 80 czy 90 milionów euro za Cristiano Ronaldo jest w takiej sytuacji nieco niepoprawne?
Real Madryt ma swoje własne dochody. 140 milionów euro mamy z praw do transmisji. Kolejne 136 milionów euro to zarobki ze stadionu. Pozostałe 135 milionów euro to marketing. W ten właśnie sposób mamy 400 milionów euro dochodów, dlatego kryzys nas nie dotyczy. Podsumowując, po odliczeniu strat będziemy mieć 97 milionów euro czystego zysku, co będzie najlepszym wynikiem w historii klubu. Dlatego możemy sobie teraz pozwolić na przeznaczenie tak wielkich pieniędzy na jednego zawodnika.

Przejdźmy do planu B. W tych samych sondażach lepiej od Cristiano wypada Van der Vaart. Holender szykuje się już do transferu.
Zawodnik ten bardzo się podoba Schusterowi i całemu sztabowi technicznemu. Prawda jest taka, że transfer ten jest już o krok od zrealizowania. Mogę jednak zapewnić, że na pewno nie pozyskamy środkowego napastnika. Tego jestem pewny. Mamy w składzie czterech wspaniałych napastników. Raúl i Van Nistelrooy w dalszym ciągu są najlepsi w Europie. Ponadto ten rok będzie należał do Savioli. Za Higuaína oferowano nam nawet 25 milionów euro. Ten 20-letni chłopak jest wspaniały. Jeśli przyszedłby piąty napastnik, to "zabilibyśmy" jednego z tych chłopaków. Nie zrobimy tego.

W sobotę zmierzycie się w Londynie z Hamburgiem. Czy właśnie tam zostanie zamknięty transfer Rafaela?
To będzie bardzo dobra okazja. Jesteśmy już gotowi do tego, aby dojść z Hamburgiem do pełnego porozumienia. Transfer ten nie powinien nam sprawić większych trudności.

Van der Vaart będzie piątym Holendrem. Za Luxemburgo w zespole było za to sześciu Brazylijczyków. Zespół nieco się zmienił.
Nie można uogólniać, ponieważ Robinho i Baptista to dobrzy piłkarze i nie mamy co do nich żadnych zastrzeżeń. Jednak prawda jest taka, że nasi Holendrzy bardzo o siebie dbają, mają rodziny i są przykładnymi profesjonalistami. Z tego, co wiem, to Van der Vaart również jest zdyscyplinowany i nie będzie z nim żadnych problemów.

Valencia znajduje się w wielkim kryzysie. Wydaje się, że mogłoby to pomóc w sprowadzeniu Villi.
Zapomnij o tym. Wydaje mi się, że nie ma dla niego miejsca w naszym składzie, chociaż trzeba przyznać, że na Euro zaprezentował się z naprawdę dobrej strony, a jego bramki w znacznej mierze przyczyniły się do końcowego sukcesu. Jednak po prostu nie mamy miejsca na kolejnego goleadora.

Raúl, z którym podpisał pan dożywotni kontrakt, nie ukrywa, że wraz z przyjściem Del Bosque ma większe szanse na powrót do reprezentacji.
To jasne, że nowy sztab techniczny reprezentacji jest nam bardzo bliski, gdyż wszyscy pracowali w Madrycie. Vicente, Grande, Mińano... Byłem jednym z tych dyrektorów, którzy byli za tym, aby nie zwalniać Del Bosque w 2003 roku. To wspaniały trener i bez wątpienia będzie wielkim selekcjonerem. Jednak kluby nie powinny się mieszać w kwestie powołań. To samo mówiłem za Luisa Aragonésa i podtrzymuję to teraz. Musimy uszanować każdą jego decyzję.

Nie uważa pan, że gra dla reprezentacji może wpłynąć na postawę Raúla w Realu Madryt?
Nigdy! Raúl nie ma żadnej daty ważności i będzie grał tak długo, jak tylko będzie chciał. Swoją karierę na pewno zakończy w wielkim stylu. Nie widziałem drugiego takiego sportowca jak on.

Na Igrzyska do Pekinu udali się Gago, Marcelo i Drenthe. Barça natomiast nie chce puścić Messiego...
Trzeba znaleźć jak najlepsze rozwiązanie. Atleti i Barça grają w kwalifikacjach do Ligi Mistrzów, dlatego nad wszystko inne przedkładają swój interes. Grają przecież o udział w rozgrywkach, o prestiż, o pieniądze.

Wielu madridistas żartobliwie mówi, że Laporta powinien zostać.
Jego przyszłość zależy od tego, co wydarzy się na początku sezonu. Udało mu się wygrać La Liga i Ligę Mistrzów w jednym sezonie. Barça nie dokonała tego w całej swojej historii. To, co teraz przeżywa, jest niesprawiedliwe. To dowód na to, że w futbolu pamięć się nie liczy.

Wydaje się pan być naprawdę poruszony.
To dziwne, bo chociaż mówię to wszystko ze szczerego serca, to wielu uważa, że go bronię, ponieważ jego osoba może działać na korzyść Realu Madryt. Jednak naprawdę nie mam nic przeciwko Katalończykom, ani kibicom Barcelony.

Do kolejnych wyborów zostały już tylko dwa lata. Zgłosi pan swoją kandydaturę?
Jeszcze nie wiem. Trzeba poczekać. Na tym stanowisku liczy się tu i teraz. Jeśli zakończy się moja kadencja i socios mnie nie wybiorą, to w pełni zaakceptuję taki wybór. Każdy kolejny tydzień tutaj jest niczym wieczność.

Aby zdobyć sobie zaufanie wszystkich socios, potrzebuje pan teraz Ligi Mistrzów?
Liga Mistrzów jest dla nas naprawdę ważna. Jako prezes i jako kibic mogę zapewnić, że zrobimy wszystko, aby wygrać ją w Rzymie. Jednak wydaje mi się, że błędem byłoby postawienie piłkarzom takiego wymogu.

Rozmawiał pan z Florentino?
Nie. Prawda jest taka, że nie.

Czego panu brakuje, aby czuć się kochanym przez całe madridismo?
Termometr znajduje się tutaj, na Bernabéu. Fale, jakie widziałem na trybunach podczas kilku ostatnich meczów sezonu, były najlepszym dowodem na to, że idziemy dobrą drogą.

Kończymy. Mam nadzieję, że kiedy się pan tutaj stawi po raz kolejny, to po to, aby zaprezentować Cristiano.
Ufff. Oby!

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!