REKLAMA
REKLAMA

"Jeśli ktoś chce kupić Diego, najpierw musi mnie zabić"

Prezes Werderu nie chce sprzedawać swego cracka
REKLAMA
REKLAMA

"Jeśli ktoś chce kupić Diego, najpierw musi mnie zabić" - taką deklaracje na antenie radia Onda złożył prezes Werderu Brema, Jurgen Born, gdy zapytano go na temat prawdopodobnego odejścia ofensywnego pomocnika z niemieckiej drużyny.

Reprezentant Werderu zapewniał, że "Diego nie jest na sprzedaż. To piłkarz, który ma obowiązujący do 2011 roku kontrakt, w dodatku jest najważniejszym piłkarzem w naszej drużynie". Born chciał stanowczo zerwać wszelkie spekulacje dotyczące brazylijskiego cracka. Później dodał, że Real Madryt nie kontaktował się z nim, by wykazać zainteresowanie tym transferem: "Nikt z Realu Madryt nie dzwonił do mnie, by zapytać o Diego, czy innego piłkarza naszego klubu".

Pomijając wczorajszą demonstrację, prawda jest taka, że zwierzchnik bremeńskiego klubu jest świadomy tego, iż Diego będzie chciał odejść tego lata, a zadaniem Borna będzie wynegocjowanie jak najwyższej kwoty transferu. Ostatnie zachowania Brazylijczyka na boisku, kiedy to doszło do nieporozumień między nim a kolegami z drużyny, pozwala przypuszczać, że piłkarz ten nie będzie mile widziany w Niemczech, więc najlepszym rozwiązaniem dla niego i dla Werderu będzie transfer na dobrych dla obu stron warunkach.

Reprezentanci Juventusu negocjowali w styczniu zakup Diego już w zimowym okienku, jednak sam zawodnik uniemożliwił ten transfer, odrzucając włoską ofertę. Brazylijski rozgrywający stawia sprawę jasno - jego celem jest gra w Realu Madryt i chce, by jego obecny klub traktował ofertę Królewskich jako priorytet.

Na chwile obecną włodarze z Concha Espina nie złożyli żadnej oficjalnej propozycji zakupu Brazylijczyka, a zainteresowanie ograniczało się jedynie do kontaktów ze środowiskiem piłkarza. Kiedy sezon się zakończy, oba kluby zasiądą do negocjacji.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (52)

REKLAMA