Jeśli los nie połączy ich ze sobą w Copa del Rey, to dzisiaj Real Madryt rozegra swój ostatni mecz na Mestalli – stadionie z najdłuższym stażem w Primera División (inauguracja w 1923 roku) i drugim w historii, na którym Królewscy rozegrali najwięcej meczów (tym pierwszym jest oczywiście Santiago Bernabéu), zapowiada AS. Mowa tutaj o w sumie 118 meczach – 104 oficjalnych, 6 towarzyskich, 6 finałach Copa del Rey i wyjątkowo 2 domowych w rozgrywkach europejskich. Mestalla jest dla Realu Madryt niczym doktor Jekyll i pan Hyde – miejsce, w którym mógł się czuć i kochany, i znienawidzony, miejsce, w którym budował swoją legendę (cztery tytuły Copa del Rey) i przegrywał ligi (szczególnie tę z 1983 roku po golu Miguela Tendillo w ostatniej kolejce).
„Za moich czasów wyjazd na Mestallę zawsze mieliśmy zaznaczony w kalendarzu na czerwono”, wspominał niedawno Raúl Albiol. „Mestalla to jeden z tych stadionów, na którym byłem najbardziej zszokowany tym, jak bardzo naciskany jest Real Madryt”, mówił Fernando Morientes. „Mecze Valencii z Realem Madryt na Mestalli to jedne z najpiękniejszych, w których może zagrać piłkarz”, zapewniał Ricardo Arias.
Suche liczby mówią, że w 104 oficjalnych bezpośrednich starciach na Mestalli piłkarze Valencii wygrali 45, piłkarze Realu Madryt 33, a 26 razy padał remis. Gospodarze zdobyli w tym czasie 161 bramek, a przyjezdni z Madrytu 150. Ale to, co przede wszystkim wpłynęło na zbudowanie prawdziwego klasyku, to poza samym czasem również gorąca atmosfera na trybunach, nielimitowany wręcz ferwor walki i regularnie powracające polemiki i kontrowersje (te najgłośniejsze w ostatnich latach dotyczyły incydentu rasistowskiego z Viníciusem w roli głównej).
Są wieczory, które w pamięci valencianistas pozostaną na zawsze – remontada w ostatnich minutach po bramkach Roberta Fernándeza i Fernando Gómeza, przyśpiewka „Sois San Marino” („Jesteście jak San Marino”) po zwycięstwie 6:0 w półfinale Copa del Rey w 1999 roku czy debiut Zinédine'a Zidane'a, który zakończył się wygraną 1:0 po bramce Miguela Angulo i który był też jednocześnie swego rodzaju wystosowaniem komunikatu przez Valencię Rafy Beníteza, co najlepiej podsumował baner na trybunach: „Ni Figo ni Zidane, Albelda el més gran” („Ani Figo, ani Zidane, największy jest Albelda”).
Real Madryt również przeżywał swoje chwile chwały na Mestalli. Dochodziło do nich zarówno w bezpośrednich starciach z Valencią (goleady 5:1 w 2007 roku czy 6:3 w 2011 roku), jak i w finałach Copa del Rey. Wystarczy wspomnieć, że na sześć finałowych podejść w Walencji Królewscy wygrali cztery z nich – 2:1 z Barceloną w 1936 roku, 2:0 z Realem Saragossa w 1993 roku, 1:0 z Barceloną w 2011 roku (po bramce Cristiano Ronaldo w dogrywce i z José Mourinho na ławce trenerskiej) i 2:1 z Barceloną w 2014 roku (po słynnym rajdzie Garetha Bale'a).
Mestalla była też domowym stadionem Realu Madryt w dwóch meczach Pucharu Europy z powodu kar, jakie były nakładane na klub przez UEFA – ze Stalą Mielec we wrześniu 1976 roku (1:0 po bramce Pirriego) i z FC Porto w październiku 1987 roku (2:1 po dublecie Hugo Sáncheza).
Dzisiaj dojdzie do napisania ostatniego rozdziału przez Real Madryt, który swój pierwszy mecz na Mestalli rozegrał 1 maja 1926 roku przy okazji towarzyskiego starcia, które zakończyło się zwycięstwem Valencii 4:3. I los chciał, że akurat tę pierwszą bramkę w historii tych epickich pojedynków na Mestalli zdobył tamtego dnia niejaki Santiago Bernabéu, podsumowuje AS.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.