[Real Madrid Televisión] Po trzech zwycięstwach w pierwszych trzech meczach Ligi Mistrzów czeka was wyjazdowe spotkanie z AEK-iem, który w tym sezonie wygrał u siebie wszystkie mecze. Jak drużyna podchodzi do tego spotkania?
Musimy wyjść na poważnie. Jesteśmy blisko zapewnienia sobie awansu do play-offów, ale daleko od bezpośredniego awansu do 1/8 finału i potrzebujemy punktów. Musimy rozegrać poważny mecz przeciwko drużynie, która jest mocna przede wszystkim na swoim stadionie. Jeśli się nie mylę, Real Madryt wygrał w Atenach tylko jeden z ośmiu europejskich meczów. Wygrał tam tylko raz na osiem i myślę, że to o czymś świadczy. Tyle. Musimy zagrać na maksa, podejść do tego poważnie i spróbować utrzymać nasz poziom gry, ponieważ potrzebujemy punktów. Nie możemy ułatwiać rywalom zadania.
[nie przedstawił się] Dzisiaj świat futbolu dowiedział się o tragicznej śmierci Jesúsa de Miguela. Podczas treningu uczciliście go minutą ciszy. Czy chciałby pan powiedzieć kilka słów również tutaj, na konferencji prasowej?
To słowa, które wypowiadamy wszyscy. Myślę, że to bardzo wstrząsające wydarzenie dla wszystkich, więc wyobraźcie sobie, czym jest dla świata futbolu, dla ludzi takich jak my, którzy każdego dnia jesteśmy na boisku i uczestniczym w rywalizacji. To coś ciężkiego i smutnego. Oczywiście wszystkie nasze słowa i myśli kierujemy do rodziny i przyjaciół zmarłego zawodnika. Myślę też, że to musi być bardzo, bardzo trudny moment dla drugiego piłkarza, który uczestniczył w tej sytuacji. To smutne dla wszystkich.
[El Desmarque] Chciałbym wrócić do meczu w Rzymie sprzed trzech tygodni. Pomijając epicką remontadę i wielkie zwycięstwo, jakie odczucia pozostały po nim w szatni? Z zewnątrz wygląda to tak, jakby był to punkt zwrotny, po którym przyszła lepsza gra i lepsze wyniki. Czy pan też ma takie poczucie, że to był punkt zwrotny?
Nie. Myślę, że pod względem emocjonalnym oczywiście ma to znaczenie. Przegrywasz mecz, który wydaje się już przegrany, a potem odwracasz wynik i zwyciężasz. Oczywiście na poziomie emocjonalnym zawsze może to pozostawić coś pozytywnego. Nie sądzę jednak, żeby był to punkt zwrotny pod względem gry, ponieważ bardziej wierzę w proces niż w konkretny moment. Coraz lepiej się poznajemy. Na każdym treningu mamy możliwość poprawy, w każdym meczu również mamy możliwość poprawy. Odkrywamy siebie nawzajem. Każde wspólne doświadczenie sprawia, że wiemy o sobie więcej: ja o zawodnikach, a zawodnicy o mnie i o swoich kolegach. To właśnie nagromadzenie pracy i doświadczeń sprawia, że drużyny stają się lepsze. Ja nie wierzę za bardzo w punkty zwrotne.
[OkDiario] Podczas pierwszego pobytu w Realu dochodził pan do trzech półfinałów Ligi Mistrzów i był bardzo blisko zdobycia Pucharu Europy z tak znakomitymi piłkarzami jak Cristiano, Benzema czy Casillas. Czy ta drużyna, którą oglądamy teraz i która wygrała sześć meczów z rzędu, może osiągnąć poziom tamtej albo być nawet trochę lepsza?
Nie, nie lubię porównywać. Nie lubię porównywać ani piłkarzy, ani drużyn, ani poszczególnych momentów. Mówimy o tym, co działo się wiele lat temu. Naprawdę nie lubię tego robić. Ta drużyna bez wątpienia ma ogromny potencjał. Tamta też go miała. Tamta zdobyła wiele trofeów, ze mną tylko trzy, ale później zdobywała je przez wiele lat. Ta drużyna jeszcze niczego nie wygrała, jest na początku drogi. Zobaczymy więc, co przyniesie przyszłość. Jestem jednak bardzo zadowolony z kadry i z piłkarzy, których mam.
[MARCA] Nie lubi pan porównań, ale o jedno zapytam. Został pan mistrzem Europy z Interem i z Porto. Czym różniłoby się zdobycie tego trofeum z Realem Madryt?
Ach... Czym by się różniło? Byłoby to moje trzecie zwycięstwo, byłoby trzecim z trzecim różnym klubem. Byłoby to zdobycie tego trofeum z największym klubem na świecie. Rozmawiamy jednak o hipotetycznych sytuacjach, a ja wolę te rzeczywiste. A rzeczywistość jest taka, że brakuje nam punktów nawet do zapewnienia sobie awansu. Dopóki nie mam zapewnionego awansu, to nie lubię mówić nawet o 1/8 finału. Musimy zdobywać punkty. Mamy 9, z czego 6 zdobyliśmy przeciwko dwóm bardzo, bardzo trudnym rywalom. Trzeba jednak kontynuować i jutro czeka nas trudny mecz. Skoro jednak odbyliśmy już tę podróż, która wypada w niedogodnym momencie między dwoma ważnymi spotkaniami ligowymi, to skoro już tu jesteśmy, trzeba wygrać.
[COPE] Chciałem zapytać o Fede Valverde, który w zeszłym roku powiedział na konferencji, że nie urodził się po to, by być prawym obrońcą. Moim zdaniem radzi sobie jednak na tej pozycji bardzo dobrze. Grał tam w poprzednim sezonie i gra również w obecnym. Jak będzie wyglądała jego sytuacja od teraz? Będzie występował na zmianę na prawej obronie i w środku pola? Czy to może mu zaszkodzić? Czy może postrzega go pan już jako pełnoprawnego prawego obrońcę?
Nie, postrzegam go jako niezwykle ważnego zawodnika dla drużyny. Fakt, że jest kapitanem Realu Madryt, sprawia, że patrzy na wszystko wokół siebie inaczej. Kiedy jesteś kapitanem, musisz być inny niż wtedy, kiedy nim nie byłeś. To inna odpowiedzialność. Myślę, że ta odpowiedzialność sprawi, że zagra nawet na lewej obronie, jeśli będzie taka potrzeba. Zrobi wszystko, czego będą potrzebować jego drużyna i koledzy. Dla mnie właśnie na tym polega bycie kapitanem i dlatego jestem absolutnie pewny, że Fede nie będzie miał żadnego problemu z grą na dowolnej pozycji. Prawda jest taka, że kadrę zbudowano z myślą o Valverde jako pomocniku oraz o dwóch dobrych prawych obrońcach, różnych od siebie, ale obu dobrych. W tym przedsezonowym planie Fede był pomocnikiem. Oznacza to, że w środku pola nie mamy wielu zawodników, a skoro nie mamy ich wielu, to jestem pewny, że Fede jeszcze jakimś razem wróci do gry w środku pola. Jeśli pytasz, czy jestem bardzo zadowolony z niego na prawej obronie, to tak. Jeśli pytasz, czy z nim na prawej obronie drużyna gra lepiej i znacznie lepiej rozgrywa piłkę po prawej stronie, dzięki kombinacjom między nim a zazwyczaj Ardą, to tak, drużyna gra bardzo dobrze w tym sektorze. Jednak w środku pola mamy Bernardo, Tchouaméniego, Camavingę, Thiago [Pitarcha] i to wszystko. Dzisiaj jest też Sergio Martínez, który w tej chwili jest zawodnikiem [nie dokończył, ale należy zrozumieć, że Castilli]. Dlatego myślę, że Fede będzie grał na prawej obronie, bo wszystkim nam bardzo się tam podoba, ale z pewnością będzie też musiał występować w środku pola.
[SER] Jutro może pan skorzystać z Viníciusa. Wyobrażam sobie, że zagra od początku.
Zagra, zagra.
I może wystąpić razem z Mbappé i Diomandé…
Albo nie, albo nie.
Albo nie. Albo też wszyscy trzej mogą znaleźć się na boisku w trakcie meczu. Chciałem zapytać, czy w takiej sytuacji przywiązuje pan dużą wagę do ich ustawienia? Czyli czy Vinícius zawsze może grać z lewej strony, czy lubi pan tam również Diomandé i będzie pan ich zamieniał? Jaki ma pan pomysł na teraźniejszość i najbliższą przyszłość, jeśli Diomandé, na co się zanosi, umocni swoją pozycję w drużynie Realu?
Ta, ale zapominasz również o Brahimie, Endricku... Mamy tam wielu zawodników, wielu piłkarzy z jakością. Duża liczba zawodników nigdy nie jest dla mnie problemem. Problem jest wtedy, gdy jest ich niewielu i gdy nie ma się opcji. Duży wybór jest dobry. Diomandé może grać na obu bokach. Brahim może grać na obu bokach. Endrick bardziej po prawej stronie, ale również po lewej. Spośród nich wszystkich Vini jest zawodnikiem najbardziej zaadaptowanym do gry na lewym skrzydle. To wiemy.
[Onda Cero] Jakieś półtora miesiąca temu, może prawie dwa, zapytałem pana o Ardę. Ustaliliśmy wtedy, że nie jest jeszcze „top, top, top”, ale jest na poziomie dwóch „top”: „top, top”. Od tamtej rozmowy Arda nie przestaje się rozwijać. Jest dla pana absolutnie niezbędny, niezależnie od tego, gdzie go pan wystawia. Przede wszystkim, można odnieść wrażenie, że drużyna chce go w pierwszym składzie i że to on zmienia rytm meczów. Nadal zostajemy przy „top, top” czy na tym etapie możemy już trochę podnieść ocenę?
Jutro go nie ma. [śmiech; cmoka] Nie zagra.
To zapytam w sobotę.
Zapytaj w sobotę [uśmiech].
[dziennikarz z Grecji; pytanie po hiszpańsku] Witamy w Atenach. Po spotkaniu z Lipskiem powiedział pan, że mecz z AEK-iem w Atenach będzie bardzo trudny. Dlaczego pan to powiedział?
Trochę z powodu wszystkiego. Są mistrzami. W tej serii ośmiu spotkań trafiliśmy na wielu mistrzów. W Grecji tradycyjnie gra się trudno. Sam Real Madryt, który jest królem Europy, rozegrał tutaj, jeśli się nie mylę, osiem meczów i wygrał tylko jeden, w poprzednim sezonie, również z trudem, jeśli chodzi o wynik. Ja od wielu lat tutaj nie grałem, ale byłem tu na dwóch meczach i doskonale odczułem, jak trudno gra się w takiej atmosferze. To drużyna, która również ma bardzo trudny terminarz w Lidze Mistrzów. Trafiła na rywali o bardzo wysokim stopniu trudności i z pewnością myśli to, co myślą wszyscy, czyli „U siebie mamy największą szansę na zdobycie punktów”. I będą o te punkty walczyć. Przy tym biała koszulka ma ogromne znaczenie pod względem motywacji. Myślę, że każdy przeciwnik, który widzi białą koszulkę, bardzo się mobilizuje. Dla nas to zaszczyt, ale tak właśnie wygląda rzeczywistość. Spodziewamy się trudnego meczu i żeby go wygrać, musimy zagrać na maksa. Jeśli tego nie zrobimy, nie wygramy.
[Fox] Jest pan tutaj od trzech miesięcy, mniej więcej…
Prawie czterech.
Prawie czterech miesięcy. Prosił pan o czas dla swojej drużyny. Real Madryt gra coraz lepiej. Ile czasu potrzeba jeszcze, żeby osiągnąć perfekcję?
Trzech lat. [uśmiech] Trzech sezonów.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.