[Oficer prasowy] Jak zawsze trener rozpocznie od oceny meczu, a następnie przyjdzie czas na pytania.
To trudne spotkanie do oceny. Trudne przede wszystkim dlatego, że na jego przebieg ogromny wpływ miał gol na 1:0. Trafiliśmy na bardzo mocny Real Madryt, który od początku prezentował się bardzo dobrze, ale uważam, że ta bramka jeszcze bardziej dodała mu pewności siebie. Na koniec kiedy dochodzi do tak kontrowersyjnej sytuacji przy 0:1, tracimy gola na 0:2, gdzie nie jesteśmy wystarczająco agresywni, by przerwać kontratak, ułatwiamy zadanie rywalowi, a przy 0:3 strzelają ci takiego gola, jakiego strzela Diomande. W takiej sytuacji mecz staje się bardzo trudny. Mimo wszystko bardzo spodobała mi się reakcja zespołu po przerwie. Po straconych bramkach nadal rywalizowaliśmy, nadal wierzyliśmy w to, co robimy. Jak już powiedziałem, trudno jednoznacznie ocenić ten mecz, bo było w nim bardzo dużo emocji i skrajnych momentów, a moim zdaniem wszystko zostało naznaczone przez bramkę na 0:1.
[SER] Chciałbym zapytać o te dwie sytuacje. Widziałem, że po meczu rozmawiał pan z Munuerą Montero. Co pan sądzi o rzucie karnym podyktowanym dla Mbappé i o sytuacji z Tchouaménim, po której karnego nie było?
To przyjemność móc porozmawiać z sędzią w taki sposób, jak zrobiłem to z Munuerą po zakończeniu meczu. Moim zdaniem, po obejrzeniu powtórek, słusznie wycofano rzut karny przyznany wcześniej nam. To była sytuacja, w której zawodnik próbował zagrać piłkę, a ta trafiła go w rękę. Uważam, że była to dobra decyzja arbitra. Zwraca jednak moją uwagę fakt, że przy rzucie karnym na 0:1 tego typu sytuacja nie została poddana analizie. Sędzia przedstawił mi swoje wyjaśnienie i dla niego był to oczywiście rzut karny. Myślę jednak, że kiedy obejrzy tę sytuację spokojnie w domu i ponownie się spotkamy, być może będzie miał już inną opinię na temat tego, co się wydarzyło i co zobaczył. Właśnie po to istnieje VAR. To, co mnie irytuje, to fakt, że samo dotknięcie zawodnika nie jest przewinieniem, nie jest rzutem karnym, nie jest absolutnie niczym. W piłce nożnej istnieje kontakt. Nie było przytrzymania, nie było popchnięcia, nie było niczego takiego. Myślę, że większość z was widziała już tę sytuację i każdy człowiek związany z futbolem prawdopodobnie podzieli opinię, którą teraz wyrażam. Sędzia główny gwiżdże to, co widzi. Dziwi mnie jednak bardzo, że osoby siedzące przy monitorach nie wezwały go do powtórnego obejrzenia tej akcji, tak jak zrobiły to przy sytuacji korzystnej dla nas. Tam zostało to dobrze odgiwzdane, bo właśnie do tego służy VAR.
[Radio Marca] Czy wiadomo już coś więcej o stanie Álvaro Mantilli? I czy wprowadzenie po przerwie Iñigo Sainza-Mazy w tę strefę boiska mogło być związane z ewentualną absencją Álvaro?
To jedna z możliwości. Mam nadzieję, że diagnoza okaże się jak najmniej poważna, ale sytuacja nie wygląda dobrze. To zdecydowanie najgorsza wiadomość, jaką wynosimy z dzisiejszego meczu. Kontuzja Mantilli jest dla nas ogromnym problemem, bo to bardzo ważny zawodnik. Jak powiedziałem, mam nadzieję i życzę sobie, by skończyło się na czymś możliwie najmniej poważnym.
[Cadena COPE Cantabria] Docenia pan fakt, że sędzia po meczu rozmawia z panem i wyjaśnia swoje decyzje, ale czy nie ma pan wrażenia, że zostaje sam w protestach przeciwko tego typu sytuacjom? W Pampelunie było penaltito, dziś kolejne. Klub wydaje się nie protestować publicznie. Czy nie ma pan poczucia, że zostaje z tym sam? To sytuacje, które nam szkodzą i punkty, które już nie wrócą.
Uważam, że klub robi to, co powinien robić, tyle że wewnętrznie. Nawet jeśli nie mówi publicznie o swoich działaniach, może przecież rozmawiać z Komitetem Technicznym Arbitrów prywatnie i nikt nie musi o tym wiedzieć. Klub wykonuje swoją pracę, a samo narzekanie niewiele daje. Faktem jest jednak, że za nami dziesięć kolejek i bardzo wiele sytuacji, które zostały rozstrzygnięte na naszą niekorzyść. Wiemy też, że nie jesteśmy klubem z samego szczytu i takie rzeczy mogą się zdarzać. Ale moim zdaniem zaczyna być ich zbyt wiele. Zbyt wiele sytuacji, które mógł było obejrzeć VAR. Mamy bardzo potężne narzędzie, jakim jest VAR, ale moim zdaniem korzysta się z niego w niewłaściwy sposób. Został stworzony do korygowania oczywistych błędów. Gdyby tę sytuację obejrzało 100 osób, jestem przekonany, że 98 stwierdziłoby, że nie było tam rzutu karnego. Podobnie było przy wielu sytuacjach z poprzednich meczów. To były bardzo oczywiste boiskowe zdarzenia, bo futbol jest sportem kontaktowym. Nie chcę przez to powiedzieć, że ktokolwiek działa przeciwko Racingowi. Oglądam też inne mecze i widzę podobne sytuacje. Obecnie bardzo duży nacisk kładzie się na podtrzymywanie decyzji podjętych przez sędziego głównego na boisku, co samo w sobie jest dobre. Futbol zmierza w kierunku większej płynności gry i większej liczby minut efektywnej gry. To wszystko jest w porządku. Ale jeśli dochodzi do oczywistego błędu i jasnej sytuacji, w której nie powinno być rzutu karnego, trzeba to skorygować. W przeciwnym razie popełnia się podwójny błąd. Takie jest moje zdanie.
[Onda Cero] Jaki ma pan przekaz dla kibiców? Wokół zespołu było mnóstwo entuzjazmu. Racing pozostawał niepokonany, ale trudno rywalizować jak równy z równym z Realem Madryt, zwłaszcza po takim początku meczu. Kibice są chyba trochę rozczarowani, szczególnie po pierwszej połowie, bo druga trochę poprawiła obraz drużyny.
To normalne, że kibice odczuwają rozczarowanie, podobnie jak my. Jednak szczerze uważam, że drużyna zostawiła dziś na boisku wszystko. Zmierziliśmy się ze świetnym Realem Madryt. Niezależnie od tego rzutu karnego trzeba przyznać, że w pierwszej połowie Real pozostawił nam bardzo niewiele przestrzeni i bardzo niewiele szans. Druga połowa była już mocno naznaczona wynikiem 0:3. Rywale zdjęli nogę z gazu, a my nadal próbowaliśmy walczyć, pokazać charakter i zdobyć bramkę, która mogłaby przywrócić nas do meczu. Mieliśmy kilka okazji, aby to zrobić. Gdyby udało się zdobyć tego gola, sytuacja mogłaby wyglądać inaczej. Nie zdołaliśmy jednak tego osiągnąć. Mimo wszystko zespół naciskał do samego końca. Myślę, że kibice, niezależnie od wyniku, mogli być dumni z tego, że walczyliśmy i oddaliśmy wszystko aż do ostatniego gwizdka. Teraz skupiamy się na kolejnym meczu. W przyszłą sobotę gramy bardzo ważne spotkanie przeciwko drużynie, która nadal nie wygrała meczu. My również nie wygraliśmy jeszcze na wyjeździe, więc będzie to dla nas bardzo istotne starcie.
[Arco FM] Chciałbym zapytać o Pablo Garcíę, który zagrał 45 minut w Pucharze Króla. Po kontuzji Andrésa wydawało się, że może znaleźć miejsce w wyjściowej jedenastce, ale ostatecznie nie zagrał od początku. Czego brakuje mu, by odgrywać większą rolę w zespole?
Tego, że na boisku może grać tylko 11 zawodników, a do wyboru mam 24. Pracuje bardzo dobrze. Jestem z niego zadowolony. Ale gra tylko 11.
[Teiba FM] Mourinho również został zapytany o te kontrowersyjne sytuacje i stwierdził między innymi, że kibice Racingu bardzo mocno protestowali. To była bardzo duża część jego oceny. Co pan sądzi o jego słowach?
Pamiętam, że na jednej z wcześniejszych konferencji prasowych powiedział, iż jeśli kiedyś błąd sędziowski będzie działał na jego korzyść, to sam o tym powie. Słyszałem tę wypowiedź z jego konferencji prasowej. Niewiele więcej mam do dodania.
[Paradosis Futbolera] Biorąc pod uwagę to, co wydarzyło się dziś i wcześniej w Pampelunie, czy uważa pan, że VAR pogorszył poziom hiszpańskiego sędziowania?
Nie. Naprawdę uważam, że nie. To znakomite narzędzie. Uważam też, że mamy bardzo dobrych sędziów. Problem polega na tym, że VAR został wprowadzony po to, by futbol był bardziej sprawiedliwy, a nie po to, by prowadzić do jeszcze większej niesprawiedliwości.
[RAC1] Bardzo elegancko ocenił pan sytuacje, które działały na waszą korzyść i niekorzyść. Nie da się jednak ukryć, że pierwszy rzut karny mocno wpłynął na przebieg spotkania. To sytuacja, która może zburzyć cały plan przygotowany na mecz, prawda? Nieistniejący rzut karny w 9. czy 10. minucie. Jak zespół może się po czymś takim podnieść?
Przez cały tydzień żyliśmy tym spotkaniem i przygotowywaliśmy się do niego z ogromnym entuzjazmem. Oczywiście, że ta sytuacja wpłynęła na wszystko, co wydarzyło się później. Jako drużyna musimy jednak umieć się podnosić po takich momentach i nadal wierzyć w to, co robimy. Uważam, że właśnie tak postąpiliśmy. Problem w tym, że trafiliśmy na znakomity zespół, będący w bardzo dobrej formie, pełen pewności siebie. Dzisiaj ich zawodnicy ofensywni prezentowali wręcz imponującą precyzję w swoich działaniach. Pokazali to wielokrotnie już w pierwszej połowie.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.