REKLAMA
REKLAMA

Jak Racing urwał się ze stryczka i wrócił do żywych oraz La Ligi?

To nie będzie krótki tekst, bo i długa była droga Racingu Santander do powrotu do La Ligi. Klub przez ostatnie kilkanaście lat walczył z różnymi przeciwnościami, które miałem okazję śledzić, ale jeden z założycieli Primera División nadal istnieje i właśnie rozgrywa w niej swój 45. sezon w historii.

REKLAMA
REKLAMA
Jak Racing urwał się ze stryczka i wrócił do żywych oraz La Ligi?
Piłkarze Racingu Santander protestują przed meczem z Realem Sociedad w 2014 roku. Był to kluczowy moment w historii klubu, który przed obecnym sezonem wrócił do La Ligi. (fot. Getty Images)

Jest 30 stycznia 2014 roku. W Santander ma się odbyć mecz miejscowego Racingu z Realem Sociedad w ramach ćwierćfinału Pucharu Króla. Jednak gospodarze wychodzą na boisko i odmawiają gry. Ustawiają się w kole środkowym, obejmują ramionami, a kapitan Mario Fernández przekazuje sędziemu Gilowi Manzano, że jego drużyna dzisiaj nie zagra.

REKLAMA
REKLAMA
X
@memo_schutzhttps://x.com/memo_schutz/status/1185597278632833024

Po załadowaniu tej treści Twoje dane mogą trafić na serwery zewnętrznej firmy.

Co się stanie po załadowaniu?

X otrzyma Twój adres IP i informacje o przeglądarce, może też zapisać własne pliki cookie i przetwarzać dane poza Europejskim Obszarem Gospodarczym. Stałą zgodę wycofasz w ustawieniach.

Więcej o prywatności

Sytuacja finansowa Racingu była wówczas dramatyczna. Zawodnicy ówczesnego trzecioligowca przez wiele miesięcy nie otrzymywali wypłat, a w ośrodku treningowym nie było ogrzewania oraz ciepłej wody. Niekiedy wody nie było w ogóle. Zawodnicy musieli myć się w lodowatej albo wracać do domu brudni. Władze klubu, na czele z prezesem Ángelem Lavínem (ostatecznie skazany na karę 2 lat i 9 miesięcy więzienia oraz grzywnę za przestępstwa niegospodarności), które doprowadziły do tej sytuacji, nie zamierzały ustępować ze stanowiska.

Dlatego piłkarze i sztab trenerski postanowili zorganizować protest, który odbił się bardzo szerokim echem w światowych mediach. Nawet New York Times opublikował na swoich łamach specjalny reportaż o sytuacji klubu z Kantabrii. Jak do niej doszło?

Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku wobec kryzysu w Hiszpanii na jaw zaczęły też wychodzić nieciekawe sytuacje finansowe hiszpańskich klubów. Lekarstwem miało być pozyskanie zagranicznych inwestorów. Racing w 2011 roku wpadł w ręce indyjskiego biznesmena Ahsana Alego Syeda, który przedstawiał się jako miliarder z własnym odrzutowcem i nieograniczonymi zasobami finansowymi. Chciał z robić z byłego klubu Ebiego Smolarka trzecią siłę ligi hiszpańskiej, ale finalnie okazał się oszustem, który uciekł z Hiszpanii, gdy tylko na jaw zaczęły wychodzić prawdziwe fakty o nim.

REKLAMA
REKLAMA

Cały majątek Syeda okazał się piramidą finansową opartą na wyłudzaniu tzw. opłat wstępnych od biznesmenów z całego świata (m.in. z Australii i Nowej Zelandii) szukających kredytów. Po latach ukrywania się Syed został objęty międzynarodowym nakazem aresztowania przez Interpol, a ostatecznie zatrzymano we wrześniu 2024 roku w Wielkiej Brytanii. Następnie został poddany ekstradycji do Szwajcarii. W lipcu 2025 roku sąd w Zurychu skazał go na 6,5 roku pozbawienia wolności za oszustwa na kwotę około 60 milionów dolarów, ale biznesmen złożył apelację, opuścił więzienie i konsekwentnie nie przyznaje się do winy.

X
@SoyPabloPuentehttps://x.com/SoyPabloPuente/status/2047201302644691282

Po załadowaniu tej treści Twoje dane mogą trafić na serwery zewnętrznej firmy.

Co się stanie po załadowaniu?

X otrzyma Twój adres IP i informacje o przeglądarce, może też zapisać własne pliki cookie i przetwarzać dane poza Europejskim Obszarem Gospodarczym. Stałą zgodę wycofasz w ustawieniach.

Więcej o prywatności

Wróćmy jednak do skutków jego rządzenia Racingiem. Podczas jego kilkumiesięcznego prowadzenia klubu, jego dług zwiększył się z około 15 milionów euro do 33 milionów euro. W kolejnych miesiącach brak płynności finansowej oraz działania powiązanego z nim nowego prezesa Angela Lavína sprawiły, że dług rósł lawinowo i pod koniec 2011 oraz na początku 2012 roku wynosił już prawie 50 milionów euro. W efekcie tego klub w ciągu dwóch lat zaliczył dwa spadki i przed sezonem 2013/14 był w trzeciej lidze oraz na skraju upadku.

Wówczas wydarzyło się to, o czym pisałem w akapicie o meczu z Realem Sociedad. Racing za odmówienie rozegrania spotkania został ukarany przez federację walkowerem, ale jego cel został osiągnięty. Po obaleniu szkodliwego zarządu klub nadal był na skraju upadku, a za jego ratowanie wzięli się kibice i legendy. Pomogli stworzyć zarząd składający się z ludźmi powiązanymi z regionem Kantabrii, którym zależało na dobru Racingu.

REKLAMA
REKLAMA

Aby spłacić najpilniejsze długi i uniknąć karnej degradacji, klub zorganizował masową emisję tanich akcji skierowaną do kibiców. Fani z całego świata, zjednoczeni w social mediach pod hasłem #OportunidadRRC, kupowali udziały. Doceniono ich rok później na przykład na trzeciej koszulce klubu, gdzie znalazły się imiona i nazwiska udziałowców. Lokalne stowarzyszenia kibiców także organizowały zbiórki pieniędzy i sprzedawały klubowe gadżety, by wspomóc Verdiblancos. Długi całkowicie udało się spłacić dopiero w 2023 roku.

Od 2015 roku Racing stopniowo zaczął poprawiać swoją pozycję w hiszpańskim futbolu, ale nie od razu Santander zbudowano. Od 2015 do 2019 roku klub próbował awansować do drugiej ligi i kiedy wreszcie mu się to udało, został w niej tylko na jedną kampanię. Dwa kolejne sezony w Segunda B i powrót do drugiej ligi w 2022 roku.

W grudniu tamtego roku wydawało się, że Racing ponownie spadnie, ale wówczas zatrudniono trenera José Alberto Lópeza. Byłto kluczowy moment najnowszej historii klubu. Może drugi po słynnym proteście. JAL nie tylko wywalczył utrzymanie, ale i rozpoczął powolne wspinanie się z Verdiblancos w górę tabeli. Po pozostaniu w lidze zaczął wprowadzać swój styl oparty na ofensywnym podejściu do futbolu. Jak sam mówi, „jest fanem rocka nad rolla” i chce, by jego drużyna go grała. Nie interesuje go, ile bramek starci, ale ważne, by zespół zdobył jedną więcej niż rywale.

REKLAMA
REKLAMA

Bardzo dobrze działanie tej metody pokazują statystyki Racingu z zeszłego sezonu Segunda División. Zespół zdobył aż 90 goli w 42 spotkaniach (średnia 2,14 na mecz), ale też w tym samym czasie stracił aż 61 bramek (1,42 na mecz). Trzeba przyznać, że bardzo osobliwie wyglądał bilans bramkowy 90:61 przy nazwie zespołu, który wywalczył awans do La Ligi z pierwszego miejsca w lidze.

Racing stopniowo szedł w górę w Segunda División. Sezon 2022/23 to miejsce dwunaste, 2023/24 finisz na siódmej pozycji, a 2024/25 miejsce piąte i odpadnięcie w barażach. Wreszcie w zeszłej kampanii przyszedł awans. Kibice na El Sardinero śpiewali często: Una ilusión nos persigue, la Primera División. Rzeczywiście ta nadzieja o której mowa w przyśpiewce zaprowadziła ich z powrotem do elity.

Była to nagroda za ciężką pracę, ale i cierpliwość zarządu. Podczas okresu pracy trenera JAL nie zawsze było kolorowo i wielu kibiców, w tym ja, domagało się w kilku kryzysowych momentach jego zwolnienia. Na przykład w ostatniej kolejce sezonu 2023/24 Racing wypadł ze strefy baraży po porażce spadkowiczem. Z kolei w kampanii 2024/25 prowadził w tabeli z kilkunastoma punktami przewagi zimą, a ostatecznie nie wywalczył awansu. Zarząd ostatecznie zaufał procesowi oraz szkoleniowcowi i dziś o losach José Alberto Lópeza pisze się książki, które można kupić w klubowym sklepie.

REKLAMA
REKLAMA
X
@SoyPabloPuentehttps://x.com/SoyPabloPuente/status/2058483194882650392

Po załadowaniu tej treści Twoje dane mogą trafić na serwery zewnętrznej firmy.

Co się stanie po załadowaniu?

X otrzyma Twój adres IP i informacje o przeglądarce, może też zapisać własne pliki cookie i przetwarzać dane poza Europejskim Obszarem Gospodarczym. Stałą zgodę wycofasz w ustawieniach.

Więcej o prywatności

Początek obecnej kampanii to też jazda bez trzymanki w Racingu. Zespół traci masę goli, przegrał do tej pory wszystkie wyjazdowe spotkania (np. 2:7 z Barceloną i 0:5 z Celtą), ale jednocześnie pozostaje niepokonany na swoim stadionie. Na El Sardinero drużyna przy głośnym wsparciu oddanych kibiców wygrała w tym sezonie trzy mecze, a dwa zremisowała. W niedzielne popołudnie podejmie Real Madryt w nadziei, że podtrzyma swoją serię. Z José Alberto, który ma już 170 spotkań na ławce Racingu i jest trzeci w klubowym rankingu trenerów z największą liczbą meczów. Do lidera José Maríi Magureguiego (371) traci jednak jeszcze dużo.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA