REKLAMA
REKLAMA

„Wygląda na to, że dla Tebasa ważniejsze jest szanowanie Mao Zedonga niż Florentino Péreza”

Edu Pidal, prowadzący program Radioestadio Noche w Onda Cero, skomentował zamieszanie wokół Kyliana Mbappé i reakcji Chin na jego słowa. Dziennikarz zwrócił szczególną uwagę na zachowanie Javiera Tebasa, przypominając jego niedawne wypowiedzi pod adresem Realu Madryt.

REKLAMA
REKLAMA
„Wygląda na to, że dla Tebasa ważniejsze jest szanowanie Mao Zedonga niż Florentino Péreza”
Javier Tebas. (fot. Getty Images)

– Z samego rana opowiem wam, jak Mbappé wywołał kryzys w relacjach z Chinami tylko dlatego, że śmiał się z samego siebie. Zapytano go o memy, które krążą na jego temat i o to, który najbardziej go bawi. Podczas swobodnego wywiadu, wśród śmiechów, zupełnie niewinnie odpowiedział, że często używa ze znajomymi mema, na którym jego twarz nałożono na wizerunek chińskiego dyktatora. I tyle. Bez żadnych dodatkowych odniesień. Nie trzeba też być szczególnie bystrym, żeby po kilku sekundach szukania w internecie zorientować się, o kogo chodzi. Mbappé, choć nie wymienił go z nazwiska, miał na myśli wizerunek Mao Zedonga, który zmarł 50 lat temu.

– Ta wzmianka wywołała natychmiastową reakcję w Chinach i po raz kolejny pokazała, jak przewrażliwione są tamtejsze władze na punkcie wszelkich odniesień do swoich przywódców politycznych. Państwowa telewizja ogłosiła wstrzymanie transmisji meczów La Ligi w Chinach oraz wycofanie reklam i materiałów wideo z udziałem francuskiego piłkarza. Kilka marek poinformowało również o zakończeniu współpracy komercyjnej z Mbappé, wyrażając sprzeciw wobec zachowań, które ranią uczucia narodu chińskiego.

REKLAMA
REKLAMA

– Szybko zareagował Javier Tebas, prezes La Ligi, który potępił wypowiedź piłkarza, przeprosił, pilnie spotkał się z ambasadorem Chin w Hiszpanii i próbował ratować miliony euro płynące z Państwa Środka, będącego strategicznym rynkiem dla naszego futbolu. Przeprosił również sam Mbappé, publikując w mediach społecznościowych oświadczenie w kilku językach.

– Krótko mówiąc, wszyscy przeprosili za nazwanie dyktatora dyktatorem. Nagle wszyscy stają się tacy wrażliwi, kiedy w grę wchodzą pieniądze. Bo przecież mówimy o tym samym Tebasie, który zaledwie kilka dni temu porównał politykę komunikacyjną Realu Madryt do tej stosowanej w nazistowskich Niemczech. I nie myślcie sobie, że za to przeprosił. Wygląda na to, że zdaniem Tebasa w piłkarskim biznesie ważniejsze jest okazywanie szacunku Mao Zedongowi niż Florentino Pérezowi.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (5)

REKLAMA