Informacje o próbie odzyskania od sześciu angielskich klubów pieniędzy wydanych na Superligę wywołały reakcję FASFE, hiszpańskiej federacji organizacji kibicowskich i członków klubów. Jak przypomina Kike Marín z El Confidencial, według wcześniejszych doniesień The Athletic łączne koszty przygotowania i promocji rozgrywek mogły sięgnąć nawet 80 milionów euro. Real Madryt uważa, że w ich pokryciu powinny uczestniczyć również Arsenal, Chelsea, Liverpool, Manchester City, Manchester United i Tottenham, które wycofały się z projektu w kwietniu 2021 roku.
„Ta niewiarygodnie wysoka kwota, której domagają się od klubów początkowo uczestniczących w tym przedsięwzięciu wbrew wyraźnej woli ich kibiców, daje nam wyobrażenie o ogromnych kosztach funkcjonowania nieudanego pomysłu działaczy oderwanych od rzeczywistości futbolu i jego społeczności”, przekazali przedstawiciele FASFE w rozmowie z El Confidencial. Organizacja zastanawia się przede wszystkim, kto wyłożył pieniądze na przygotowanie rozgrywek, które ostatecznie nigdy nie wystartowały i kto poniesie straty, jeśli próba odzyskania części wydatków zakończy się niepowodzeniem.
FASFE podejrzewa, że największa część kosztów mogła zostać pokryta ze środków Realu Madryt i Barcelony. „Obawiamy się, że zdecydowaną większość tego ogromnego rachunku zapłacono z pieniędzy Realu Madryt i Barcelony, a właściwie ich socios, ponieważ oba kluby należą do swoich członków. Przypomnijmy, że nigdy nie zapytano ich o udział w tym megalomańskim przedsięwzięciu, które miało jeszcze bardziej oddalić futbol od kibiców”, podkreślają przedstawiciele federacji. Są to jednak przypuszczenia organizacji, ponieważ szczegółowe rozliczenie wydatków związanych z Superligą nie zostało podane do publicznej wiadomości.
Przedstawiciele FASFE domagają się więc odpowiedzi na trzy podstawowe pytania: „Ile kosztowała ta przygoda? Na co wydano tak ogromne pieniądze? Kto za to zapłacił lub przynajmniej wyłożył te środki?”. Federacja przypomina, że wraz ze zrzeszonymi w niej członkami Realu Madryt i Barcelony sprzeciwiała się Superlidze od momentu ogłoszenia projektu. Teraz oczekuje pełnej przejrzystości finansowej oraz wyjaśnień ze strony władz obu klubów. „Uważamy, że nadszedł czas, aby działacze odpowiedzialni za opracowanie tego ponurego projektu, który, jak wszystko wskazuje, został dodatkowo sfinansowany z pieniędzy członków Realu Madryt i Barcelony, ponieśli odpowiedzialność przed swoimi zgromadzeniami”, dodaje organizacja.
Kwestia rozliczeń pozostaje otwarta mimo zakończenia wieloletniego sporu wokół Superligi. Barcelona oficjalnie wycofała się z projektu 7 lutego 2026 roku, a cztery dni później Real Madryt, UEFA i European Football Clubs ogłosiły osiągnięcie wstępnego porozumienia, które ma doprowadzić również do rozwiązania sporów prawnych. Ewentualne roszczenia wobec angielskich klubów wynikają jednak z umów podpisanych z European Super League Company, spółką powołaną do zarządzania rozgrywkami. Jak podkreślało The Athletic, należności przysługiwałyby właśnie tej spółce, a nie bezpośrednio Realowi Madryt. Nie jest też jasne, czy podpisane w 2021 roku dokumenty rzeczywiście zobowiązują kluby do pokrywania kosztów po wycofaniu się z przedsięwzięcia.
Kike Marín zwraca również uwagę na niedawne zatrudnienie Bernda Reicharta, byłego dyrektora generalnego A22 Sports Management, firmy odpowiedzialnej za rozwój i promocję Superligi. Niemiec ma kierować obszarem biznesowym Realu Madryt. Dziennikarz interpretuje jego zatrudnienie jako swego rodzaju wynagrodzenie za pracę wykonaną przy projekcie Florentino Péreza. Nie przedstawia jednak dowodów na związek tej decyzji z finansowaniem Superligi. Dla FASFE najważniejsze pozostaje ustalenie, ile pieniędzy rzeczywiście wydano na niezrealizowane rozgrywki i jaka część tych kosztów obciążyła budżety klubów.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.