REKLAMA
REKLAMA

„Mourinho zmienił sposób przygotowania fizycznego i regeneracji piłkarzy”

Real Madryt rozpoczął sezon ze znacznie mniejszą liczbą kontuzji niż w poprzednich latach. Jorge Picón, były dziennikarz Relevo, a obecnie niezależny dziennikarz publikujący między innymi na YouTubie, wyjaśnia, jakie zmiany wprowadził José Mourinho. Z jego informacji wynika, że szczególne znaczenie mają indywidualizacja treningów siłowych, nowy sposób organizacji regeneracji oraz ściślejsza współpraca poszczególnych działów klubu.

REKLAMA
REKLAMA
„Mourinho zmienił sposób przygotowania fizycznego i regeneracji piłkarzy”
Jude Bellingham. (fot. Getty Images)

Problemy zdrowotne piłkarzy były jednym z największych zmartwień Realu Madryt w ostatnich sezonach. Od początku obecnych rozgrywek sytuacja wygląda jednak znacznie lepiej. Choć nie obyło się bez urazów i przeciążeń, większość zawodników pozostaje do dyspozycji José Mourinho. Dłuższe nieobecności dotyczą przede wszystkim piłkarzy, którzy kontuzji doznali jeszcze przed rozpoczęciem sezonu. Do gry wrócił już Éder Militão, natomiast Rodrygo Goes, Ferland Mendy i Raúl Asencio nadal przechodzą rehabilitacje. Jorge Picón postanowił sprawdzić, co zmieniło się w codziennej pracy zespołu. Dziennikarz rozmawiał z osobami z klubu oraz specjalistami zajmującymi się przygotowaniem fizycznym. Na swoim kanale na YouTubie przedstawił najważniejsze wnioski.

REKLAMA
REKLAMA

– Jeszcze sezon czy dwa sezony temu łapaliśmy się za głowy i próbowaliśmy zrozumieć, dlaczego piłkarze Realu Madryt doznają tak wielu kontuzji, szczególnie mięśniowych. Teraz rozpoczął się nowy sezon, przyszedł Mourinho, zmieniono pewne rzeczy i na razie ten plan przynosi efekty. Oczywiście pojawiały się drobne problemy zdrowotne, niektórzy zawodnicy opuścili spotkania, ale liczba kontuzji wyraźnie spadła. Najważniejsze jest to, że nie mamy do czynienia z kolejnymi poważnymi urazami.

– Trzeba jednak pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, kontuzje, szczególnie mięśniowe, mają wiele przyczyn. Mówili mi o tym specjaliści zarówno z klubu, jak i spoza niego. Nie można powiedzieć, że zmiana jednego elementu sprawiła, że zawodnicy przestali doznawać urazów. Trzeba próbować różnych rozwiązań, dostosowywać je i obserwować efekty. Na razie wygląda na to, że wprowadzone zmiany działają. Po drugie, w klubie zdają sobie sprawę, że w pewnym momencie sezonu prawdopodobnie przyjdzie okres z większą liczbą kontuzji. Przybywa meczów, treningów i obciążeń, więc jest to coś, z czym trzeba się liczyć.

– Przejdźmy jednak do tego, czego dowiedziałem się od osób pracujących w Realu Madryt. Wskazują one na kilka powodów poprawy sytuacji, ale trzeba zacząć od José Mourinho. Z tego, co mi przekazano, trener nadał przygotowaniu fizycznemu oraz regeneracji po meczach bardzo duże znaczenie. Nie wiem dokładnie, jak podchodzili do tego Ancelotti, Xabi Alonso czy Arbeloa, ale Mourinho wiedział, z jakimi problemami klub zmagał się w ostatnich sezonach, i postanowił wprowadzić zmiany. Ludzie z klubu podkreślają przede wszystkim bardzo dobrą koordynację między Mourinho, jego sztabem szkoleniowym, fizjoterapeutami, specjalistami od rehabilitacji i powrotu do gry, lekarzami oraz trenerami przygotowania fizycznego. Mourinho spędza wiele godzin w Valdebebas i przywiązuje ogromną wagę do tego, jak zawodnicy regenerują się po spotkaniach i jak przygotowują się pod względem fizycznym. Co istotne, nie chodzi wyłącznie o najbliższy mecz, lecz o cały sezon.

REKLAMA
REKLAMA

– Jedną z najważniejszych zmian jest sposób prowadzenia treningów siłowych. Z tego, co mi przekazano, praca na siłowni jest teraz znacznie bardziej zindywidualizowana. Wcześniej zawodnicy wykonywali podobne ćwiczenia, a następnie dostosowywali obciążenia do własnych możliwości. Teraz wszystko jest ustalane z wyprzedzeniem. Każdy piłkarz ma dokładnie określone ćwiczenia oraz ciężary, z jakimi powinien pracować. Zmieniła się również organizacja samych treningów siłowych. Wcześniej rozkładano je na mniejsze części w ciągu tygodnia. Zawodnicy często wykonywali krótkie ćwiczenia na siłowni przed wyjściem na murawę. Teraz zasadnicza część tej pracy koncentruje się na jednym lub dwóch dniach w tygodniu. Kiedy piłkarz wchodzi na siłownię, wie dokładnie, ile czasu tam spędzi, jakie ćwiczenia wykona i z jakim obciążeniem będzie pracował. Wszystko jest przygotowane indywidualnie.

– Kolejnym bardzo ważnym elementem jest regeneracja po spotkaniach. Pamiętacie zapewne, że za Ancelottiego stosunkowo często zdarzało się, że zawodnicy otrzymywali wolne po meczu, nawet jeśli następne spotkanie miało się odbyć za trzy czy cztery dni. Mourinho ma inne podejście. Chce, żeby piłkarze przyjeżdżali do Valdebebas i przechodzili regenerację z wykorzystaniem klubowej infrastruktury, pod okiem fizjoterapeutów oraz członków sztabu szkoleniowego, zamiast wykonywać ją samodzielnie w domach ze swoimi specjalistami. Co więcej, część treningów siłowych, o których wcześniej mówiłem, jest organizowana właśnie w dniach po meczach. Oczywiście wszystko zależy od konkretnego zawodnika. Jeśli ktoś rozegrał poprzedniego dnia 90 minut, jego obciążenia będą inne niż w przypadku piłkarza, który przesiedział całe spotkanie na ławce. Dzięki temu można jednocześnie zadbać o regenerację tych, którzy dużo grają, oraz odpowiednio pracować nad siłą pozostałych zawodników.

REKLAMA
REKLAMA

– Zwracano mi również uwagę na duże zaangażowanie samych piłkarzy. W ostatnich sezonach podważano nie tylko ich poziom sportowy, ale często również przygotowanie fizyczne. Teraz, jak słyszę, wszyscy bardzo poważnie podchodzą do tego aspektu. Nikt nie opuszcza zajęć na siłowni. Myślę, że skupienie treningów siłowych na jednym lub dwóch dniach w tygodniu również pomaga. Nawet zawodnicy, którzy nie przepadają za siłownią, mogą w ten sposób bardziej skoncentrować się na wykonywanych ćwiczeniach. Nie chcę przy tym przesadnie podkreślać znaczenia rotacji. Mourinho oczywiście korzysta z różnych zawodników, ale kiedy przyjrzałem się danym i porównałem je z poprzednim sezonem, różnice nie okazały się aż tak duże. Możliwe jednak, że trener lepiej dobiera momenty odpoczynku, częściej korzysta z piłkarzy, którzy dobrze znoszą obciążenia, i chroni tych bardziej narażonych na kontuzje. To również może mieć znaczenie.

– Chciałbym wyróżnić jeszcze jedno nazwisko, o którym w hiszpańskich mediach nie mówi się zbyt wiele. Chodzi o António Diasa, trenera przygotowania fizycznego, którego Mourinho sprowadził do swojego sztabu. Pracowali razem w Fenerbahçe, później w Benfice, a teraz współpracują w Realu Madryt. Z klubu docierają do mnie bardzo pozytywne opinie na jego temat. Podkreśla się jego ogromną wiedzę i profesjonalizm. Piłkarze są bardzo zadowoleni ze sposobu, w jaki organizuje ćwiczenia i przygotowanie fizyczne. Dias ma obecnie duży wpływ na pracę zespołu, a stosowane przez niego metody przynoszą na razie bardzo dobre rezultaty.

REKLAMA
REKLAMA

– Jeśli chodzi o Antonio Pintusa, nie chciałbym przesadnie rozwodzić się nad jego sytuacją. W klubie od dawna istnieje grupa osób, która nie zgadza się z jego metodami pracy. Niektórzy uważają je za przestarzałe, inni kwestionują ich przydatność we współczesnym futbolu. Takie opinie pojawiały się zarówno wśród ludzi z klubu, jak i w otoczeniu zawodników. Trzeba jednak zachować uczciwość. Kiedy dochodziło do wielu kontuzji, Pintus był krytykowany. Teraz, nawet jeśli nie odpowiada już w pełni za przygotowanie fizyczne pierwszej drużyny, sytuacja wygląda bardzo dobrze. Nie można tego pomijać.

– Warto też pamiętać o zmianach w dziale medycznym. Odszedł Felipe Segura, większą rolę ponownie odgrywa Niko Mihić, zmieniały się również obowiązki niektórych specjalistów pracujących już wcześniej w klubie. Wszystko wskazuje na to, że współpraca lekarzy, fizjoterapeutów, trenerów przygotowania fizycznego oraz sztabu Mourinho, w tym António Diasa, przebiega obecnie bardzo dobrze.

– To są, ogólnie rzecz biorąc, najważniejsze powody, które wskazują mi osoby z klubu, kiedy pytam o tak wyraźny spadek liczby kontuzji. Niektóre rozwiązania mogą wydawać się dość podstawowe, ale Mourinho i jego współpracownicy wprowadzili je do codziennej pracy i na razie widać rezultaty. Nie oznacza to oczywiście, że podczas najbliższych meczów z Racingiem czy Valencią nikt nie dozna kontuzji. Na ten moment trudno jednak mieć zastrzeżenia do tego, jak Real Madryt radzi sobie z problemami zdrowotnymi. Można jeszcze dyskutować, czy drużyna osiągnęła już optymalny poziom przygotowania fizycznego. Nie wiem, czy pod względem wytrzymałości i siły piłkarze są już na stu procentach swoich możliwości. Natomiast jeśli chodzi o liczbę kontuzji, sytuacja jest obecnie naprawdę bardzo dobra. Nie analizowałem całej historii, ale być może mamy do czynienia z jednym z najlepszych pod tym względem początków sezonu Realu Madryt w XXI wieku.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (3)

REKLAMA