Charakterystyczna fryzura, nieustający uśmiech, szybkość i łatwość zdobywania bramek sprawiły, że Yan Diomandé stał się nowym ulubieńcem kibiców Realu Madryt. Młody Iworyjczyk daje im kolejne powody do optymizmu tuż przed jednym z najważniejszych spotkań sezonu. Vinícius nie będzie mógł wystąpić przeciwko Barcelonie z powodu zawieszenia, a Diomandé robi wszystko, by w niedzielę znaleźć się w jedenastce José Mourinho.
Jego ostatni występ w Lidze Mistrzów, przeciwko byłemu klubowi, tylko umocnił jego pozycję. Diomandé pojawił się na boisku z ławki rezerwowych i ponownie odegrał ważną rolę. Najpierw zaliczył asystę przy trafieniu Kyliana Mbappé, a następnie sam wpisał się na listę strzelców. Po podaniu Brahima Díaza bez zastanowienia uderzył z pierwszej piłki i posłał ją prosto w okienko bramki. Było to jedno z najpiękniejszych trafień wieczoru na Santiago Bernabéu. „Łatwo powiedzieć, trudniej strzelić”, przyznał później z uśmiechem w rozmowie z Movistar+.
Jak wylicza Opta, Diomandé dokonał przy okazji czegoś, czego nie udało się wcześniej żadnemu rezerwowemu Realu Madryt w tak młodym wieku. Mając 19 lat i 341 dni, został najmłodszym zawodnikiem Królewskich, który po wejściu z ławki zdobył bramkę i zanotował asystę w jednym meczu Ligi Mistrzów. Poprzedni rekord należał do Gutiego, który we wrześniu 1999 roku dokonał tego przeciwko Molde, mając 22 lata i 325 dni. Iworyjczyk jest również czwartym najmłodszym piłkarzem w historii całych rozgrywek, któremu udało się połączyć gola i asystę w jednym spotkaniu.
Co najważniejsze dla Mourinho, nie był to pojedynczy przebłysk talentu. Diomandé ma za sobą cztery kolejne mecze, w których bezpośrednio przyczyniał się do zdobywania bramek przez Real Madryt. Jego znakomita seria rozpoczęła się 10 października przeciwko Villarrealowi. Wówczas popisał się mocnym strzałem prawą nogą tuż przy słupku, a zdobyta przez niego bramka zapewniła Królewskim zwycięstwo 1:0.
Następnie przyszedł mecz z Romą w Lidze Mistrzów. Choć Real przegrał 3:4, Iworyjczyk ponownie zaznaczył swoją obecność, asystując przy trafieniu Mbappé. Współpraca obu zawodników zaczyna wyglądać coraz lepiej, co może okazać się szczególnie istotne w kolejnych tygodniach.
W starciu z Sevillą Diomandé otrzymał miejsce w podstawowym składzie i w pełni wykorzystał swoją szansę. Najpierw asystował przy golu Ardy Gülera, później wywalczył rzut karny wykorzystany przez Mbappé, a na koniec sam popisał się efektownym uderzeniem w okienko, ustalając wynik na 4:1. Cztery dni później przeciwko Lipskowi znów miał udział przy dwóch bramkach, potwierdzając, że jego forma nie jest dziełem przypadku.
Eksplozja formy 19-latka następuje w najlepszym możliwym momencie dla Mourinho. Zawieszenie Viníciusa pozbawia Portugalczyka jednego z najważniejszych piłkarzy ofensywnych na spotkanie z Barceloną. Brazylijczyk również nie przeżywa najlepszych chwil pod względem sportowym, dlatego trener Królewskich i tak miał powody, by zastanawiać się nad innymi rozwiązaniami w ataku.
Diomandé daje mu bardzo konkretną alternatywę. Szybkość, umiejętność wygrywania pojedynków i skuteczność pod bramką rywali sprawiają, że coraz trudniej wyobrazić sobie pominięcie Iworyjczyka przy ustalaniu składu. Po czterech kolejnych spotkaniach, w których miał bezpośredni wpływ na ofensywę zespołu, trudno znaleźć lepszy moment, by powierzyć mu większą odpowiedzialność.
Niedzielny Klasyk na Camp Nou może być dla Diomandé najważniejszym sprawdzianem od chwili przybycia do Madrytu. Jeszcze niedawno był postrzegany przede wszystkim jako wielki talent na przyszłość. Teraz ma szansę udowodnić, że już dziś może być jednym z głównych atutów Realu Madryt w walce o zwycięstwo nad Barceloną Hansiego Flicka.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.