Na razie jest zbyt wcześnie, by uznać transfer Trenta Alexandra-Arnolda do Realu Madryt za porażkę lub błąd, ale coraz trudniej zaprzeczać, że jego pobyt w stolicy Hiszpanii nie układa się zgodnie z planem. Szesnaście miesięcy po opuszczeniu Liverpoolu Anglik znajduje się w sytuacji, której z pewnością nie przewidywał, podejmując decyzję o zmianie klubu.
José Mourinho od początku sezonu stawiał przede wszystkim na Denzla Dumfriesa, sprowadzonego latem z Interu. W ostatnich tygodniach Portugalczyk zdecydował się jednak na kolejną zmianę i przesunął na prawą obronę Federico Valverde. Urugwajczyk świetnie poradził sobie w nowej roli w spotkaniach z Romą i Sevillą, przez co pozycja Alexandra-Arnolda w hierarchii jeszcze bardziej się pogorszyła.
Anglik wystąpił tylko w jednym z pięciu ostatnich meczów Realu Madryt. Co więcej, w tym jedynym spotkaniu został zmieniony już w 52. minucie, a jego miejsce na prawej obronie zajął właśnie Valverde. W środowym starciu z Lipskiem w Lidze Mistrzów Alexander-Arnold ponownie przesiedział całe spotkanie na ławce rezerwowych. Jeśli Mourinho nie zmieni zdania lub nie pojawią się problemy zdrowotne innych zawodników, 28-latek najprawdopodobniej nie odegra większej roli także w niedzielnym Klasyku.
Taki scenariusz szczególnie mocno kontrastuje z ambicjami, jakie Alexander-Arnold przedstawiał jeszcze jako zawodnik Liverpoolu. W październiku 2024 roku mówił w rozmowie ze Sky Sports, że chce zostać najlepszym prawym obrońcą w historii futbolu i wierzy, że może sięgnąć nawet po Złotą Piłkę. Był przekonany, że potrafi na nowo zdefiniować sposób gry na swojej pozycji. Dziś musi natomiast pogodzić się z rolą trzeciego wyboru w Realu Madryt.
Jak przypomina The Athletic, Alexander-Arnold był transferem, który doskonale wpisywał się w politykę Florentino Péreza. Prezes Królewskich od lat wykorzystuje sytuacje kontraktowe uznanych zawodników, sprowadzając ich bez kwoty odstępnego lub za stosunkowo niewielkie pieniądze. W ten sposób do Madrytu trafiali między innymi Toni Kroos, Thibaut Courtois, Antonio Rüdiger, Kylian Mbappé czy ostatnio Ibrahima Konaté.
Pierwsze wrażenie, jakie Anglik zrobił w nowym klubie, było znakomite. Podczas prezentacji zaskoczył wszystkich bardzo dobrą znajomością hiszpańskiego i zapewniał, że podpisanie kontraktu z Realem Madryt jest spełnieniem jego marzeń. Od tego czasu rzeczywistość okazała się jednak znacznie trudniejsza.
Na problemy Alexandra-Arnolda wpłynęło kilka czynników. W pierwszym sezonie trzykrotnie wypadał z gry z powodu urazów mięśniowych, przez co nie potrafił złapać odpowiedniego rytmu ani zbudować porozumienia z nowymi kolegami. Nie pomagała również niestabilna sytuacja całego zespołu. Ani Xabi Alonso, ani Álvaro Arbeloa nie zdołali w poprzednim sezonie zaprowadzić porządku na boisku i w szatni, a Mourinho nadal szuka optymalnego sposobu wykorzystania potencjału kadry.
Nikt na Bernabéu nie kwestionuje umiejętności Alexandra-Arnolda w grze z piłką. Anglik imponuje precyzją podań, przeglądem pola i zdolnością do zagrywania długich piłek za plecy obrońców. Szczególnie dobrze wygląda jego współpraca z Kylianem Mbappé, któremu wielokrotnie potrafił stworzyć okazję do zdobycia bramki. W 41 występach w barwach Realu Madryt prawy obrońca zanotował osiem asyst.
Problemem pozostaje jednak jego gra w defensywie. Wątpliwości, które wcześniej mieli wobec niego selekcjonerzy reprezentacji Anglii, Gareth Southgate i Thomas Tuchel, pojawiły się również w Madrycie. Dobrym przykładem był ubiegłoroczny ćwierćfinał Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. W pierwszym spotkaniu Alexander-Arnold popisał się znakomitym dośrodkowaniem przy golu Mbappé, ale jednocześnie popełnił błąd w ustawieniu, który pozwolił Luisowi Díazowi zdobyć bramkę dla niemieckiego zespołu.
Sygnałem ostrzegawczym dla Anglika było już letnie sprowadzenie Dumfriesa z Interu za 25 milionów euro. Mourinho szybko pokazał, komu ufa bardziej, wystawiając Holendra w podstawowym składzie w pięciu z sześciu pierwszych spotkań sezonu w La Lidze i Lidze Mistrzów.
We wrześniu Portugalczyk spróbował jeszcze wykorzystać Alexandra-Arnolda w środku pola podczas meczu z Interem. Eksperyment nie przyniósł jednak oczekiwanych rezultatów. Włosi zdominowali rywalizację pod względem posiadania piłki i kontroli nad meczem, a część kibiców na Bernabéu wygwizdała Anglika, zanim został zmieniony w 79. minucie.
W ostatnim czasie sytuację dodatkowo skomplikowało przesunięcie Valverde na prawą obronę. Mourinho uznał, że jest to sposób na poprawienie równowagi w zespole. Urugwajczyk należy do najważniejszych piłkarzy Realu Madryt, jest jednym z kapitanów i odgrywa istotną rolę w szatni. W klubie panuje przekonanie, że musi znajdować się na boisku, a obecnie ustawienie go na prawej stronie defensywy wydaje się najlepszym rozwiązaniem.
Osoby z otoczenia Alexandra-Arnolda zapewniają, że zawodnik nadal jest szczęśliwy w Madrycie i koncentruje się na wywalczeniu miejsca w podstawowym składzie. Nie zamierza rezygnować z walki o swoją pozycję i chce przyczynić się do sukcesów drużyny.
Jego kontrakt obowiązuje do czerwca 2031 roku, a wysokie zarobki sprawiają, że ewentualny transfer do innego klubu trudno sobie obecnie wyobrazić. Powrót na Anfield również wydaje się mało prawdopodobny. Kibice Liverpoolu mogą w pewnym stopniu współczuć wychowankowi trudnej sytuacji, ale pamiętają też okoliczności jego odejścia.
Alexander-Arnold na początku października skończył 28 lat i znajduje się w wieku, w którym powinien przeżywać najlepsze lata kariery. Tymczasem we wrześniowych derbach z Atlético, pierwszym poważnym sprawdzianie Realu w tym sezonie, nie rozegrał ani minuty. Wszystko wskazuje na to, że podobny los spotka go w niedzielę na Camp Nou.
Corrigan zwraca uwagę na jeszcze jeden wymowny szczegół. Dzień po Klasyku Mbappé, Vinícius i Jude Bellingham mają uczestniczyć w gali Złotej Piłki, czyli wydarzeniu związanym z nagrodą, o której zdobyciu Alexander-Arnold jeszcze niedawno otwarcie marzył.
Komentarze (17)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.