Zdaniem dziennika AS występ Urugwajczyka przeciwko Sevilli był pokazem możliwości, jakie daje drużynie jego obecność na prawej obronie. Jeszcze niedawno była to pozycja, na której sam zawodnik nie chciał występować. Dzisiaj coraz trudniej dyskutować z tym, że ma wszystkie predyspozycje, by zostać najlepszym prawym obrońcą na świecie.
Przeciwko Sevilli Valverde zaprezentował niemal kompletny repertuar umiejętności. Był solidny w defensywie, uczestniczył w rozegraniu i regularnie włączał się do ataków. Zanotował sześć odzyskanych piłek, wygrał pięć pojedynków – najwięcej spośród wszystkich zawodników Realu Madryt – i wykonał trzy skuteczne wślizgi. Do tego dołożył dwa wybicia oraz zablokowany strzał, który miał szczególne znaczenie. W 60. minucie zatrzymał bowiem zmierzające do bramki uderzenie z woleja Félixa Correii, zapobiegając zdobyciu przez Sevillę gola kontaktowego. Całość uzupełnił 90-procentową skutecznością podań.
Co istotne, był to pierwszy mecz w tym sezonie, który Valverde rozpoczął na prawej obronie. Wcześniej pojawiał się tam w spotkaniach z Romą i Villarrealem, ale w obu przypadkach były to korekty taktyczne przeprowadzone w drugich połowach. Tym razem Mourinho od początku postawił na Urugwajczyka, pozostawiając na ławce dwóch nominalnych prawych obrońców, Denzela Dumfriesa i Trenta Alexandra-Arnolda.
– Miałem poczucie, że za Endrickiem, który jest lewonożny, schodzi do środka i praktycznie staje się drugim napastnikiem, bardzo przydałby mi się prawy obrońca umiejący grać wysoko, mający siłę do kolejnych podłączeń i odpowiednią jakość. Fede spisał się znakomicie – tłumaczył po meczu Mourinho.
Decyzja została podjęta w porozumieniu z zawodnikiem i przyniosła znakomity efekt. Pozostaje jednak pytanie, jak często szkoleniowiec będzie korzystał z takiego rozwiązania. Valverde nie ukrywał przecież wcześniej, że nie chce grać na prawej obronie. Jego słowa o tym, że „nie urodził się po to, by być bocznym obrońcą”, odbiły się szerokim echem. Urugwajczyk uważa, że zapracował sobie na miejsce w środku pola i właśnie tam czuje się najlepiej.
Mourinho nie zamierza jednak ograniczać możliwości jednego ze swoich najbardziej wszechstronnych piłkarzy.
– Powiedziałem ostatnio pół żartem, pół serio, że gdybym miał czterech Fede Valverdów, jeden grałby na prawej obronie, drugi w środku pola, trzeci na prawym skrzydle, a czwarty jako dziesiątka. Bo właśnie taki jest Fede Valverde. To jeden z najbardziej wszechstronnych zawodników na świecie. Może grać wszędzie i na każdej pozycji prezentować niezwykle wysoki poziom – stwierdził Portugalczyk.
Trener Królewskich podkreślił również, że nie musi specjalnie przekonywać swojego kapitana do wykonywania określonych zadań.
– Nie muszę go do niczego przekonywać. Nie muszę tego robić i on też nie musi być przekonany. Jest kapitanem Realu Madryt i jeśli będzie musiał zagrać na bramce, to założy rękawice i stanie między słupkami – zaznaczył Mourinho.
Według Asa właśnie w tych słowach kryje się sedno całej sytuacji. Stanowczy sprzeciw Valverde wobec gry na prawej obronie, który można było obserwować jeszcze w poprzednim sezonie, praktycznie zniknął. Nie oznacza to, że Urugwajczyk nagle uznał tę pozycję za swoją ulubioną. W klubie można jednak odczuć, że jest obecnie znacznie bardziej otwarty na występy zarówno w defensywie, jak i na prawym skrzydle. Innymi słowy, zaczyna akceptować fakt, że jego przyszłość może być związana bardziej z prawą stroną boiska niż ze środkiem pola.
Wszystko to nabiera szczególnego znaczenia przed zbliżającym się Klasykiem. W spotkaniu z Lipskiem na prawej obronie spodziewany jest występ Dumfriesa lub Trenta, przy czym większe szanse na miejsce w wyjściowej jedenastce ma Holender. Przeciwko Barcelonie dylemat Mourinho będzie jednak znacznie większy.
Jak informuje AS, obecnie najbardziej prawdopodobny scenariusz zakłada, że zarówno Valverde, jak i Arda Güler rozpoczną Klasyk od pierwszej minuty. Obaj mieliby często wymieniać się pozycjami między środkiem pola a prawą stroną boiska. Podobne rozwiązanie było już stosowane w niektórych spotkaniach, ale tym razem Urugwajczyk miałby spędzać na skrzydle większą część meczu.
Wszystko wskazuje więc na to, że Mourinho zamierza stopniowo przesuwać Valverde bliżej prawej linii bocznej, niezależnie od tego, czy będzie występował jako obrońca, czy skrzydłowy. Urugwajczyk udowadnia, że potrafi tam robić różnicę. A choć jeszcze niedawno nie był zachwycony taką perspektywą, coś zaczyna się zmieniać. Valverde przekonał już wszystkich do swoich umiejętności na prawej stronie. Teraz, jak zauważa AS, powoli przekonuje również samego siebie.
Komentarze (24)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.