Dani Carvajal, który 13 października podpisał kontrakt z Getafe obowiązujący do końca sezonu, od razu otrzymał szansę od José Bordalása. Obecność 34-latka w podstawowym składzie wywołała entuzjazm na trybunach Coliseum, jednak jego pierwsze minuty w nowych barwach nie należały do udanych. Rayo od początku wykorzystywało szybkość swoich ofensywnych zawodników, a defensywa gospodarzy miała duże problemy z powstrzymywaniem rywali.
Już w 11. minucie goście objęli prowadzenie. Po odbiorze piłki Florian Lejeune uruchomił prostopadłym podaniem Jorge de Frutosa, a ten dograł do Álvaro Garcíi. Carvajal nie zdążył przeciąć podania i zawodnik Rayo bez większych problemów skierował piłkę do siatki. W 28. minucie sytuacja Getafe skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy Djené obejrzał drugą żółtą kartkę za faul na Álvaro Garcíi. Carvajal również pośrednio przyczynił się do tej sytuacji, ponieważ kapitan gospodarzy musiał opuścić swoją pozycję, by zabezpieczyć strefę, za którą odpowiadał były zawodnik Realu Madryt.
Mimo gry w przewadze Rayo nie potrafiło rozstrzygnąć spotkania. Sergio Camello zmarnował znakomitą okazję na podwyższenie prowadzenia, a jeszcze przed przerwą Enes Ünal był bliski wyrównania, jednak po interwencji Augusto Batalli piłka trafiła w słupek. W drugiej połowie Getafe zdołało doprowadzić do remisu po trafieniu Martína Satriano, który wykorzystał dośrodkowanie Francho.
Znacznie lepiej po zmianie stron prezentował się również Carvajal. Według Asa Hiszpan wyraźnie poprawił swoją grę i w drugiej połowie zasłużył na pozytywną ocenę. Ostatecznie jego debiut zakończył się podziałem punktów, który nie zadowala żadnej z drużyn. Zarówno Getafe, jak i Rayo pozostają bowiem zaledwie dwa punkty nad strefą spadkową.
Po spotkaniu Carvajal nie ukrywał radości z powrotu na boisko. – Jestem zachwycony i bardzo szczęśliwy, że mogłem rozegrać pierwsze minuty w Getafe. Nie weszliśmy w mecz tak, jak powinniśmy. Straciliśmy gola i szybko zostaliśmy w dziesiątkę, ale można wyciągnąć z tego pozytywne wnioski. Potrafiliśmy podnieść się mimo przeciwności i zdobyć bramkę. Ten punkt jest czymś pozytywnym. Jeśli nie możesz wygrać, to przynajmniej nie przegraj – stwierdził 34-latek.
– Przez prawie pięć miesięcy nie grałem w żadnym meczu, a tutaj od razu przyszło mi mierzyć się z Álvaro Garcíą, a później jeszcze grać w osłabieniu. Pod koniec łapały mnie skurcze, więc poprosiłem o zmianę. Mimo wszystko cieszę się, że znów mogłem wyjść na boisko i czerpać radość z gry. Teraz muszę odzyskać rytm dzięki treningom i kolejnym meczom. Jestem bardzo szczęśliwy – dodał były kapitan Realu Madryt.
Carvajal odniósł się również do napiętego terminarza Getafe. – Teraz będziemy rozgrywać mecze co trzy dni. W czwartek podejmiemy u siebie Lugano. Trener będzie musiał korzystać ze wszystkich zawodników, ale będziemy gotowi. Do przerwy na reprezentacje czeka nas pięć spotkań bez wytchnienia i musimy zdobyć jak najwięcej punktów – podkreślił.
Dla Carvajala był to powrót do oficjalnej rywalizacji po blisko pięciu miesiącach przerwy. Latem zakończył wieloletnią przygodę z Realem Madryt, z którym zdobył między innymi sześć Pucharów Europy. Po kilku miesiącach pozostawania bez klubu zdecydował się kontynuować karierę w Getafe, gdzie ma pomóc zespołowi w walce o utrzymanie w La Lidze.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.