– Diomandé? Rozmawiałem z nim kilka razy i podczas tych rozmów mówił mi, że chce zrobić kolejny krok w swojej karierze. Przewiduję mu wspaniałą przyszłość, ponieważ w tym klubie zrobił ogromne postępy. To miejsce, w którym bardzo mocno stawia się na rozwój młodych zawodników. W dzisiejszym futbolu poszukuje się skrzydłowych, którzy potrafią robić różnicę, a on potrafi to zarówno na lewej, jak i na prawej stronie. Świetnie operuje piłką obiema nogami, jest szybki, potrafi wracać do obrony i wygrywać pojedynki. To wszystko sprawia, że jest bardzo wszechstronnym zawodnikiem. Teraz wiele będzie zależało od niego samego i od tego, jak będzie przebiegał jego rozwój w tak wielkim klubie jak Real Madryt. Nie mam wątpliwości, że będzie pracował ze znakomitymi trenerami i piłkarzami.
– Real? Mam nadzieję, że z naszej strony zobaczymy zupełnie inną drużynę, ponieważ w weekend nie byliśmy sobą w żadnym z najważniejszych aspektów gry. Ani z piłką, ani bez niej. Jestem przekonany, że możemy to zmienić. Najważniejsze, żebyśmy wyszli na boisko z zamiarem grania po swojemu, a nie czekali, aż rywal narzuci nam swój styl. Chciałbym, żebyśmy byli odważniejsi i znów stali się zespołem, który chce utrzymywać się przy piłce. Przeciwko Realowi Madryt trzeba szczególnie dbać o jej posiadanie, ponieważ za każdym razem, gdy ją odzyskują, potrafią wyprowadzić niezwykle groźny kontratak. Gol Mbappé doskonale pokazuje, czego potrzebuje Real. Wystarczą dwa podania, żeby któryś z jego napastników stworzył przewagę i znalazł wolną przestrzeń tam, gdzie wydaje się, że jej nie ma. A potem pozostaje już tylko wykończyć akcję. To coś wyjątkowego.
– Trudny moment Mastantuono? Czas. Potrzeba czasu. Wystarczy przypomnieć sobie, ilu piłkarzy z Ameryki Południowej trafiało do największych europejskich klubów i od razu zaczynało odnosić sukcesy. Santiago Solari potrzebował czasu. Gonzalo Higuaín również potrzebował ponad roku, żeby przystosować się do gry w jednym z największych klubów na świecie. Franco nie zadebiutował w River w wieku 16 lat za sprawą magii ani dlatego, że ktoś zrobił mu prezent. To bardzo piękna historia. Zanim dałem mu zadebiutować, rozmawialiśmy o tym zarówno z nim, jak i z władzami River. Najpierw zależało mi na rozmowie z jego rodzicami, żeby dowiedzieć się, jak się czują i czy są przygotowani na to, co może nadejść. Chciałem też poznać jego sytuację kontraktową, ponieważ już po okresie przygotowawczym zamierzałem stopniowo wprowadzać go do zespołu ze względu na jego wiek. Pod względem fizycznym był jednym z najlepszych zawodników. W praktycznie wszystkich parametrach znajdował się każdego dnia w czołowej trójce lub piątce, szczególnie jeśli chodzi o regenerację. Do tego dochodziły jego osobowość i umiejętność radzenia sobie z presją. Wydaje mi się, że Xabi Alonso również zwrócił na to uwagę, kiedy poznał Franco. Jednym z największych atutów tego chłopaka zawsze była jego osobowość. Władze River przyjrzały się jego sytuacji. Sprzedaliśmy wtedy Claudio Echeverriego do Manchesteru City i działacze pomyśleli, żeby podnieść klauzulę odstępnego Franco do tej samej kwoty. Powiedziałem im: „Nie, to błąd, ponieważ Franco jest piłkarzem na miarę Realu Madryt”. Klub wykonał świetną pracę w rozmowach z jego agentem i ustalił klauzulę, która w realiach argentyńskiego futbolu wydawała się wręcz absurdalna. Ostatecznie okazało się, że był to najdroższy transfer wychodzący w historii argentyńskiej piłki. Nie mam żadnych wątpliwości, że Franco ma odpowiednie umiejętności i osobowość, żeby sobie poradzić. Real Madryt na ciebie nie poczeka. Ten klub nie czeka na nikogo. Mam więc nadzieję, że Franco dostanie potrzebny mu czas. Teraz zdecydował się odejść, żeby grać. Każdy kieruje swoją karierą po swojemu, słuchając serca, rozumu i ludzi, którymi się otacza. Nie mam jednak najmniejszych wątpliwości, że Franco jest piłkarzem na miarę Realu Madryt. Zarówno pod względem osobowości, jak i możliwości fizycznych oraz technicznych.
– Środek pola Realu? Niezależnie od tego, kto gra, czy jest to Valverde, Tchouaméni, Camavinga czy Bellingham, wszyscy są znakomitymi piłkarzami, którzy prezentują poziom reprezentacyjny. Na kadrę Realu Madryt naprawdę trudno narzekać. Kroos, Casemiro i Modrić stworzyli wspaniały rozdział w historii klubu, pełen sukcesów, ale obecni zawodnicy również mają ogromne możliwości i są gwiazdami swoich reprezentacji. Wszystko zależy później od trenera i tego, jak potrafi ich wykorzystać zgodnie ze swoją wizją gry. Real Madryt ma świetnych piłkarzy i niesamowitą umiejętność błyskawicznego przechodzenia do ataku, ponieważ zawodnicy ofensywni ruszają do przodu z niezwykłą szybkością.
– Te tragedie w pewnym sensie zahartowały mnie i przygotowały do pracy trenera. W trudnych chwilach, takich jak porażka sprzed kilku dni, przypominam sobie, że w życiu są znacznie gorsze rzeczy. Czasami trudno wytłumaczyć to piłkarzowi i uświadomić mu, że świat nie kończy się na jednej przegranej. Futbol pomógł mi iść dalej. Najpierw jako zawodnikowi, a teraz jako trenerowi. Nie jest mi też łatwo żyć z dala od dzieci. Rok temu rozstałem się z rodziną, z którą spędziłem 18 lat. Ale futbol daje mi życie. Dzięki niemu czuję, że jestem sobą. Pozwala mi tłumaczyć różne rzeczy i przekazywać wiedzę. Przegrałem trzy finały i zawsze powtarzam, że można przegrywać na różne sposoby. Są takie porażki, po których masz spokojne sumienie, bo wiesz, że dałeś z siebie wszystko. Wszystkie te doświadczenia pomogły mi dotrzeć do miejsca, w którym jestem dzisiaj, i nauczyły mnie pozytywnego podejścia do trudności.
– Kara dla City? Po tym, co powiem, możesz uznać mnie za hipokrytę, ale nim nie jestem. Nie wiem nawet, co się wydarzyło ani co obecnie się dzieje. Kiedy pojawiają się tego rodzaju wiadomości, nie tracę na nie czasu. Trzymam się od tego z daleka. Ja czerpię radość z futbolu w zupełnie inny sposób. Dla mnie wszystko, co wygraliśmy, zostało wywalczone na boisku i w uczciwy sposób. Mieliśmy niesamowitą tożsamość piłkarską w jednej z najlepszych lig świata. To, co dzieje się za biurkami, zupełnie mnie nie interesuje. Gdybym chciał się tym zajmować, zostałbym działaczem, dyrektorem sportowym albo menedżerem piłkarzy. Nie chcę nawet o tym wiedzieć. Kiedy przychodzę do jakiegoś klubu, nie interesuje mnie, ile zarabia dany zawodnik ani ile zostało mu do końca kontraktu. Nie ustalam przecież składu na mecz na podstawie wysokości pensji czy długości umowy. Mnie interesuje coś zupełnie innego: murawa, piłka nożna, szatnia i zawodnicy. Nie mam pojęcia, co się wydarzyło ani co może się wydarzyć. Ja po prostu inaczej przeżywam futbol. Dlatego nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie, bo nawet nie zagłębiałem się w doniesienia na ten temat.
– Messi? W reprezentacji byłem jednym z jego najbliższych kolegów. Kiedy Leo brał ślub, znalazłem się wśród zaproszonych piłkarzy kadry. Byłem częścią jego najbliższego grona. Nigdy nie lubiłem zawracać mu głowy wiadomościami, bo wyobrażam sobie, że każdego dnia dostaje ich miliony. Po półfinale jednak do niego napisałem, ponieważ poczułem taką potrzebę. Nie chciałem mu przeszkadzać, po prostu chciałem mu pogratulować. Po zwycięstwie nad Anglią, kiedy po raz kolejny, choć tym razem w szczególnie wyjątkowy sposób, pokazali charakter całego zespołu i kapitana... Leo krzyczał wtedy do De Paula: „Daj mi piłkę, daj mi piłkę, daj mi piłkę!”. Ta jego pewność siebie, spojrzenie, determinacja i chęć walki, zwłaszcza w tym wieku, sprawiły, że poczułem potrzebę pogratulowania mu. Chciałem też poprosić go, żeby ten ostatni raz spróbował po prostu cieszyć się chwilą, niezależnie od tego, co wydarzy się później. Kiedy ogłosił zakończenie kariery reprezentacyjnej, a potem nadszedł dzień pożegnania, ogarnęła mnie nostalgia. Tak jak każdego Argentyńczyka. Człowiek zaczynał oglądać filmiki i wspominać wszystkie te chwile, których miliony pojawiały się w mediach społecznościowych. Nie mogłem tam być ze względu na obowiązki zawodowe. Z jednej strony jestem wdzięczny, że nie mogłem się pojawić, bo to oznacza, że mam pracę w wielkim klubie. Ale jako Argentyńczyka i jego byłego kolegę z reprezentacji ogarnęła mnie ogromna nostalgia. Będzie nam go brakowało. Pozostawił po sobie gigantyczne dziedzictwo w świecie sportu i w historii naszego futbolu. Jestem wdzięczny, że mogłem żyć i grać w tych samych czasach co on. Teraz doceniam to jeszcze bardziej.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.