REKLAMA
REKLAMA

Mbappé: Kiedy mówię, że jestem najlepszy, robię to dlatego, że naprawdę tak uważam, ale też dlatego, że mnie to motywuje

Kylian Mbappé udzielił obszernego wywiadu magazynowi Onze Mondial po otrzymaniu nagrody Onze d'Or dla najlepszego piłkarza sezonu 2025/26. Francuz opowiedział między innymi o swojej karierze, podejściu do futbolu, presji związanej z byciem gwiazdą, relacjach z rodzicami i młodszym bratem Ethanem, a także o tym, dlaczego uważa się za najlepszego piłkarza świata. Przedstawiamy pełne tłumaczenie tej rozmowy.

REKLAMA
REKLAMA
Mbappé: Kiedy mówię, że jestem najlepszy, robię to dlatego, że naprawdę tak uważam, ale też dlatego, że mnie to motywuje
Kylian Mbappé. (fot. Getty Images)

Kylian, zostałeś laureatem Onze d'Or. Miliony kibiców głosowały na ciebie na naszej stronie internetowej. Jakie to uczucie, kiedy kibice uznają cię za najlepszego piłkarza świata?
To bardzo miłe. Przede wszystkim trzeba podziękować wszystkim, którzy na mnie zagłosowali. Takie uznanie naprawdę cieszy. To zawsze bardzo przyjemne uczucie, ponieważ jest nagrodą za pracę wykonaną przez cały rok. Oczywiście daje też mnóstwo motywacji, żeby dalej pracować i starać się być jeszcze lepszym.

REKLAMA
REKLAMA

Czy fakt, że o zwycięstwie decydują właśnie kibice, nadaje tej nagrodzie szczególny smak?
Oczywiście, bo kibice odgrywają dziś bardzo ważną rolę w futbolu. Myślę, że gramy również po to, żeby dostarczać im rozrywki. Świadomość, że udało ci się zapewnić im więcej emocji niż innym zawodnikom, zawsze daje satysfakcję.

Widziałeś nazwiska piłkarzy, którzy zdobywali Onze d'Or, takich jak Maradona, Zidane czy Cristiano Ronaldo. Co czujesz, kiedy widzisz swoje nazwisko obok nich?
To wielcy piłkarze. Zawodnicy, którzy zapisali się w historii swoich epok i pozostawiali po sobie ślad wszędzie, gdzie grali. Oczywiście dołączenie do takiego grona, do piłkarzy tej klasy, zawsze jest wielką przyjemnością.

Twoja mama opowiadała nam, że jako dziecko czytałeś Onze Mondial. Jakie wspomnienia zachowałeś z tamtych numerów, również tych poświęconych zdobywcom Onze d'Or?
Zawsze byłem marzycielem i zawsze kochałem piłkę. Poza tym w tamtych czasach nie mieliśmy tylu mediów społecznościowych i całej reszty. To właśnie w takich magazynach mogliśmy znaleźć wywiady z piłkarzami, plakaty i podobne rzeczy. Czytanie tego wszystkiego było dla mnie czymś naprawdę fajnym. A kiedy po latach sam stajesz się tym gościem, którego inni słuchają, to trochę dziwne uczucie. Widzisz, jak szybko płynie czas. Ale oczywiście bardzo mnie to cieszy.

REKLAMA
REKLAMA

Masz za sobą ponad dziesięć lat kariery i mnóstwo wywiadów, więc niezwykle trudno wymyślić pytania, które byłyby naprawdę ciekawe i inne od wszystkich. Gdybyś sam był dziennikarzem, o co zapytałbyś Kyliana Mbappé?
Łatwiej mi o tym mówić, ponieważ mam doświadczenie i spojrzenie piłkarza. Myślę, że gdybym był dziennikarzem, skupiałbym się przede wszystkim na pytaniach dotyczących samej gry. Jeśli chcesz naprawdę zainteresować zawodnika, musisz rozmawiać z nim o futbolu. O grze, taktyce, odczuciach na boisku, o tym, co czuł w konkretnych sytuacjach, co analizował i dlaczego w danym momencie zdecydował się na takie, a nie inne zagranie. Trzeba naprawdę zagłębić się w istotę futbolu i tego zawodu. Myślę, że to najlepszy sposób, żeby zainteresować piłkarza i sprawić, by bardziej się otworzył. Wielu zawodników chciałoby czasami wyjaśnić, dlaczego podjęli określoną decyzję, skąd wzięła się konkretna akcja albo co działo się w pewnym momencie meczu. Tyle że często nikt ich o to nie pyta albo bieżące wydarzenia sprawiają, że takie tematy schodzą na dalszy plan. Dlatego z perspektywy mojego doświadczenia mogę powiedzieć jedno: jeśli chcesz zainteresować piłkarza, rozmawiaj z nim o grze i wydarzeniach boiskowych. Bo niezależnie od tego, o jakim zawodniku mówimy, wszyscy jesteśmy tutaj dlatego, że kochamy futbol.

REKLAMA
REKLAMA

To jakie pytanie zadałbyś Kylianowi Mbappé?
Jaki jest twój kolejny priorytet jako piłkarza, jeśli chodzi o rozwijanie umiejętności i kształtowanie zawodnika, którym chcesz być?

No właśnie, jaki?
(Śmiech) Myślę, że chciałbym… Jestem teraz na takim etapie, na którym dzięki doświadczeniu zdobytemu przez te wszystkie lata chcę naprawdę rozumieć futbol. Rozumieć kluczowe momenty meczu, sezonu czy pojedynczej akcji. Chcę mieć większą kontrolę nad tym, co robię. Pozostawiać mniej miejsca na niewiadome. Oczywiście nadal trzeba zachować przestrzeń na kreatywność i instynkt, ponieważ to część mojej gry. Myślę, że właśnie te cechy zawsze pchały mnie do przodu i nigdy nie mogę ich zatracić. Chodzi jednak o to, żeby lepiej panować nad poszczególnymi momentami, rozumieć przebieg spotkania, wiedzieć, czego wymaga gra w danej chwili i jak mecz może się dalej potoczyć. Myślę, że przychodzi to wraz z doświadczeniem, kolejnymi rozegranymi spotkaniami, popełnianymi błędami i udanymi zagraniami. Wszystko to gromadzisz w swojej pamięci i im więcej takich doświadczeń zbierzesz, tym większą masz wiedzę.

Przechodząc do bardziej osobistych spraw, na pewno zdarza ci się zadawać sobie różne pytania, kiedy leżysz sam w łóżku. Możesz podać przykłady rzeczy, nad którymi się zastanawiasz? Jak wyglądają twoje chwile zwątpienia i samotności?
Myślę, że to bardzo ważne. Nie da się utrzymywać na najwyższym poziomie przez tyle lat, jeśli nie myślisz, nie analizujesz i nie masz wątpliwości. Uważam, że wątpliwości są niezwykle istotne, ponieważ pozwalają ci przekraczać własne granice i nie spoczywać na laurach. Nieustannie zastanawiam się nad tym, co mogę zrobić, co już zrobiłem i co robię obecnie. To bardzo ważne, bo dzięki temu możesz rozwijać swoje mocne strony, poprawiać to, co wychodzi ci gorze, i zmieniać sposób, w jaki podchodzisz do różnych rzeczy. To wszystko są przemyślenia, które pojawiają się, kiedy jesteś sam ze sobą. Czasami staram się też o nich rozmawiać i dzielić się nimi z ludźmi, którzy mnie rozumieją i potrafią mi pomóc.

REKLAMA
REKLAMA

Mamy 2026 rok, a ty rozpocząłeś karierę pod koniec 2015 roku. Gdybyś miał wystawić sobie ocenę za dotychczasową karierę, ile byś sobie dał?
Dziesiątkę! Dziesiątkę, ponieważ karierę przeżywa się intensywnie, zarówno w dobrych, jak i złych momentach. Oczywiście są trofea, które zdobyłeś i takie, których nie udało ci się wygrać. Ludzie przywiązują do tego ogromną wagę. Ale kiedy patrzę na swoją karierę, pierwszą rzeczą, która przychodzi mi do głowy, nie są strzelone gole ani zdobyte tytuły. Najważniejsze jest dla mnie to, że przez te dziesięć czy jedenaście lat ani przez jeden sezon się nie nudziłem. Ani razu nie podszedłem lekceważąco do tego, co przeżywałem, ani nie uznałem tego za coś oczywistego. Zawsze przeżywałem wszystko na całego. Myślę, że było to widać, ponieważ w mojej karierze doświadczałem skrajności. Były momenty ogromnego szczęścia i wielkich sukcesów, ale też bardzo trudne okresy, kiedy znajdowałem się w samym środku różnych zawirowań. Mimo wszystko zawsze przeżywałem swoją karierę niezwykle intensywnie i nigdy nie zaciągałem hamulca ręcznego.

Gdybyś miał opisać swoją osobowość, swoje życie i samego siebie jednym zdaniem? Może to być przysłowie, powiedzenie, fragment ulubionej piosenki albo coś, co często słyszałeś od innych.
Hmm… Myślę, że jestem po prostu człowiekiem, który potrafi się dostosować. Mam ogromną zdolność przystosowywania się do każdego miejsca i każdej sytuacji. Nie powiedziałbym jednak, że jestem kameleonem. Raczej dzieckiem świata. Od najmłodszych lat dużo podróżowałem, poznawałem różne kultury i potrafiłem czerpać z nich to, co było zgodne z moimi wartościami i zasadami. Poza tym mam pogodną naturę, jestem marzycielem i bardziej ekscytuje mnie to, co dopiero nadejdzie, niż to, co już się wydarzyło.

REKLAMA
REKLAMA

Porozmawiajmy trochę o twojej rodzinie. Zacznijmy od twojego brata Ethana, który jest dla ciebie bardzo ważny. Niedawno widziałem taki wpis na Twitterze i chciałbym poznać twoją opinię. Przeczytam ci go: „Gdyby Ethan Mbappé nie nosił tego nazwiska, byłby uznawany za wielki talent, o którym regularnie pisałyby profile zajmujące się skautingiem. W jego przypadku nazwisko działa na niekorzyść, bo chłopak naprawdę ma ogromny potencjał”. Co o tym sądzisz?
Myślę, że to, czego dokonuje Ethan, zasługuje na większe uznanie niż moje osiągnięcia, niezależnie od tego, co sam zrobiłem w karierze. On musi mierzyć się z ciężarem, którego ja nie miałem. Kiedy zaczynałem, z całym szacunkiem i miłością do moich rodziców, gdy wychodziłem na boisko, nikt nie myślał: „O, to syn Wilfrieda i Fayzy”. Nikt nawet nie wiedział, kim są moi rodzice! (Śmiech) Mogłem więc grać tak, jak chciałem, a moje błędy nie miały większych konsekwencji. Później oczywiście zaczęły mieć znaczenie, kiedy stałem się tym, kim jestem. Takie są realia tego zawodu. Ale Ethan nigdy nie miał możliwości popełniania błędów bez konsekwencji. Od samego początku był oceniany, nawet zanim jeszcze wyszedł na boisko. Zawsze ciążyła nad nim jakaś opinia, zanim w ogóle zdążył zrobić cokolwiek, co można byłoby ocenić. Właśnie dlatego uważam, że to, co osiąga, zasługuje na znacznie większe uznanie niż to, co ja robiłem w jego wieku, a nawet teraz. Od razu został zaszufladkowany i ludzie nie poświęcali czasu, żeby naprawdę zastanowić się nad jego grą czy ją przeanalizować. Dlatego jestem bardzo zadowolony z tego, co robi. Pokazuje, że będzie miał własną karierę. A właściwie już ją ma. Obiektywnie uważam, że ma wszystko, żeby zrobić wielką karierę. Teraz, jak każdy zawodnik, musi zachować koncentrację, wiedzieć, co jest najważniejsze, i nauczyć się radzić sobie zarówno z dobrymi, jak i trudnymi momentami. W piłkarskiej karierze takie rzeczy są nieuniknione i nie ma powodu, żeby jego miały ominąć. Trochę już tego doświadczył przez kontuzje, których miał kilka, ale poradził sobie z nimi w najlepszy możliwy sposób. Kariera to jednak długi maraton. Mogę próbować mu trochę doradzać, ale staram się tego nie robić zbyt często. Chcę, żeby przeżywał swoją karierę tak, jak ja przeżywałem własną, czyli bardzo intensywnie. Żeby sam odnosił swoje sukcesy, podejmował wyzwania i popełniał własne błędy.

REKLAMA
REKLAMA

Przejdźmy do kolejnej ważnej osoby w twojej rodzinie, czyli mamy, z którą również współpracujesz zawodowo. Jak oddzielacie relację matki i syna od relacji zawodowej?
Nigdy tego nie rozdzielamy. W relacji zawodowej zawsze istnieją pewne granice. Myślę, że na pewnym etapie każdy może kierować się jakimś własnym interesem. Mama nigdy nie ma takiego interesu. Jej jedynym celem jest szczęście dzieci. Dlatego nigdy nie traktowałem jej jak współpracowniczki. Zawsze widziałem w niej matkę, która stara się zrobić wszystko, żeby jej dzieci były szczęśliwe, robiły to, co kochają i osiągały swoje cele. Oczywiście kiedy musi rozmawiać czy negocjować z innymi ludźmi, zawsze stawia swoje dzieci na pierwszym miejscu, jak każda matka. Ale kiedy twój syn jest kimś takim jak ja, nagle miliony ludzi oceniają wszystko, co robi jego matka. A przecież każdy ma mamę! (Uśmiech)

A tata? Nadal organizuje ci treningi podczas wakacji?
Tak, zawsze, zawsze, zawsze! Z tatą łączy nas prawdziwa pasja do futbolu. Moja mama pasjonuje się swoimi dziećmi. Nie jest wielką fanką piłki, jej pasją są dzieci. My kochamy futbol, więc ona też się nim interesuje, ale to tata zaszczepił w nas tę miłość. On naprawdę kocha piłkę, jest kompletnym fanatykiem futbolu. Do dziś dzielimy się tą pasją i cała nasza relacja jest wokół niej zbudowana. To on przekazał mnie i moim braciom wszystko, co wiemy o piłce. Nawet teraz, kiedy przychodzi do mnie do domu, zawsze oglądamy razem mecze i rozmawiamy o futbolu. A on ogląda absolutnie wszystko. Każdy mecz, jaki tylko może. Jeśli ma okazję gdzieś pojechać… Niezliczoną ilość razy zdarzało mu się spędzać weekend w taki sposób, że w sobotę jechał na mecz do Lille, a w niedzielę oglądał spotkanie w Madrycie. Uwielbia atmosferę stadionów, lubi poznawać futbol również od kulis. Jest prawdziwym fanatykiem.

REKLAMA
REKLAMA

Mam dość proste pytanie. Jesteś szczęśliwym człowiekiem? I czego potrzebowałbyś, żeby być jeszcze szczęśliwszym?
Tak! Oczywiście, że jestem szczęśliwy. Mam takie życie, o jakim zawsze marzyłem. Od zawsze chciałem być piłkarzem. Oczywiście wiąże się to z koniecznością dostosowania się do różnych rzeczy, również takich, których wcześniej nie przewidywałem. Ale spełniłem marzenie o graniu w piłkę i występowaniu co weekend w najlepszych rozgrywkach. Czego potrzebuję, żeby być szczęśliwszym? Niczego więcej. Myślę, że w życiu prywatnym nie jestem człowiekiem, który nieustannie chce mieć więcej. W pracy tak, ale nie w życiu. W życiu trzeba też umieć cieszyć się tym, co się ma. Jestem bardzo zadowolony z tego, co mam i chciałbym po prostu to zachować.

W oczach opinii publicznej jesteś postrzegany jako niemal idealny chłopak, wręcz robot. Jak wytłumaczyć ludziom, że jesteś normalnym człowiekiem i też popełniasz błędy?
Cóż, nie chcę nikogo urazić, ale ci, którzy uważają mnie za idealnego, chyba nie mają telewizora! (Śmiech) Myślę, że wielokrotnie udowadniałem, że potrafię robić głupoty! I nie mam z tym problemu. Uważam, że to też jest w porządku. Nikt tak naprawdę nie poznaje drugiego człowieka przez telewizję. Dlatego tak trudno jest kogoś właściwie ocenić. Czasami pojawiają się analizy, które są kompletnie oderwane od rzeczywistości. Gdybyś poprosił mnie o ocenę aktora, którego znam wyłącznie z filmów, albo prezentera, którego oglądałem tylko w telewizji, mógłbym wyrazić opinię zupełnie sprzeczną z tym, jakimi ludźmi są naprawdę. Dlatego staram się nie oceniać innych, bo sam mam doświadczenie bycia po drugiej stronie ekranu i wiem, jak to wygląda. Ale nie możesz zabronić ludziom posiadania własnej opinii, nawet jeśli czasami jest błędna. Takie jest życie.

REKLAMA
REKLAMA

Jak radzisz sobie z presją milionów ludzi, kiedy sam jesteś tylko jednym człowiekiem?
(Śmiech) Myślę, że trzeba zachować spokój. Zawsze starałem się rozumieć sytuację, w której się znajduję i dlaczego się w niej znalazłem. Uważam, że zrozumienie otoczenia, w którym funkcjonujesz, pozwala pojąć wiele rzeczy i zaoszczędzić mnóstwo czasu. A ja zawsze chciałem oszczędzać czas w swoim życiu. Rozumiem pewne rzeczy dlatego, że sam ich doświadczyłem, a nie dlatego, że jestem sprytniejszy od innych. Po prostu przeżyłem sytuacje, których inni nie przeżyli. Gdyby większość ludzi doświadczyła tego samego co ja, prawdopodobnie myśleliby podobnie i mieliby podobną wiedzę. Miałem po prostu szczęście, że mogłem przeżyć takie rzeczy. To nie czyni mnie bardziej inteligentnym czy mądrzejszym. Jestem tylko człowiekiem, który zdobył doświadczenia niedostępne dla innych.

Kiedy jesteś tak uwielbiany, otrzymujesz tyle miłości, ale czasami przechodzisz też trudniejsze okresy, czy nie jest ciężko znosić takie skrajne reakcje ludzi?
Jest ciężko, jeśli bierzesz to do siebie. A ja, kiedy byłem młodszy, właśnie tak robiłem. Wszystko przeżywasz wtedy znacznie mocniej. Myślisz sobie: „Nie rozumiem, dlaczego ludzie mnie nie lubią, przecież nie robię niczego po to, żeby mnie nie lubili”. Kiedy jesteś młody, nie rozumiesz tego i nie potrafisz nabrać dystansu. Dziś mam 27 lat, potrafię spojrzeć na to z większej odległości i rozumiem, że niektórzy ludzie po prostu nie chcą niczego analizować. Tak już jest. Najważniejsze to pozostawać w zgodzie ze swoimi wartościami, zasadami i przekazem, który chcesz kierować do innych. A po drodze oczywiście popełniasz błędy. Nie da się ich uniknąć. Trzeba też zaakceptować możliwość porażki. To wszystko nauczyło mnie nabierać dystansu, takiego, który pozwala nie wyczerpywać się emocjonalnie, a jednocześnie rozumieć, dlaczego pewne rzeczy się dzieją.

REKLAMA
REKLAMA

A co dzisiaj sprawia ci największą przyjemność poza boiskiem?
Och, mnóstwo rzeczy! Jak każdemu. Myślę, że poza tym fantastycznym zawodem, który wykonujemy i który ja wykonuję, jest jeszcze życie, które staramy się prowadzić w możliwie najbardziej normalny sposób. Chodzi więc o wszystkie zwykłe przyjemności życia. Pod tym względem wcale się nie różnimy od innych ludzi. Różnią się tylko okoliczności, w jakich możemy z tych rzeczy korzystać. Oczywiście moje życie wymaga pewnego dostosowania się do sytuacji, ale staram się czerpać przyjemność z tych samych rzeczy co każdy inny człowiek.

Czy jesteś takim piłkarzem, jakim marzyłeś zostać?
Prawdę mówiąc, to trudne pytanie. Kiedy marzysz jako dziecko, nie wyobrażasz sobie dokładnie, jakim typem piłkarza chcesz zostać. Marzysz o osiąganiu wielkich rzeczy i graniu w wielkich klubach. Kiedy byłem mały, nie wiedziałem, jakim zawodnikiem mogę się stać ani jakim naprawdę chciałbym być. Myślę, że najlepiej wiedział to mój ojciec. On zawsze wiedział, jakim piłkarzem mogę zostać i jakiego zawodnika chciał ze mnie ukształtować. Od najmłodszych lat mnie rozwijał… Nie robił tego jednak jak policjant, nie był surowy. Wszystko wynikało z miłości do futbolu. Po prostu z ogromną przyjemnością kształtował swojego syna na napastnika, który potrafi grać na wszystkich trzech pozycjach w ataku. Dlatego wszystko przychodziło mi naturalnie. Robił to w taki sposób, że nigdy nie odczuwałem tego jako ciężaru. Zawsze była to dla mnie przyjemność, bo jak już powiedziałem, pierwszą rzeczą, która nas połączyła, była właśnie radość z futbolu.

REKLAMA
REKLAMA

Wszyscy młodzi piłkarze marzą o tym, żeby zostać Kylianem Mbappé. Żeby trochę sprowadzić ich na ziemię, powiedz, jakie są złe strony życia Kyliana Mbappé?
(Śmiech) To zabawne, bo kiedy byłem mały, sam chciałem być taki jak zawodnicy, których podziwiałem. A teraz, kiedy jestem piłkarzem, mówię wszystkim dzieciom, że jeśli chcą być mną, to same stawiają sobie ograniczenia. A przecież w marzeniach chodzi właśnie o to, żeby żadnych ograniczeń sobie nie stawiać. Jeśli mogą marzyć o tym, żeby osiągnąć więcej niż ja, niech się nie hamują! A złe strony życia Kyliana Mbappé… Myślę, że sami je widzicie, prawda? (Śmiech) To rzeczy, które są widoczne gołym okiem. Jednocześnie trudno mi o nich mówić, ponieważ zawsze czułem się człowiekiem uprzywilejowanym. W świecie, w którym żyjemy, gdybym miał narzekać na to, że jestem Kylianem Mbappé, byłoby to nie na miejscu.

W wywiadach mówiłeś już, że uważasz się za najlepszego piłkarza świata. To trochę amerykańskie podejście, które we Francji czy szerzej w Europie bywa nieco gorzej rozumiane…
Nieco? (Przerywa pytanie i wybucha śmiechem)

Rozumiesz reakcje ludzi, zarówno pozytywne, jak i negatywne, kiedy mówisz takie rzeczy?
Tak, rozumiem wszystko. Wcześniej rozmawialiśmy o tym, jak ważne jest rozumienie otoczenia. Doskonale wiem, w jakich realiach funkcjonuję i w jakim kraju żyję. Znam historię swojego kraju, znam jego kulturę, więc zdaję sobie sprawę z tego, jakie reakcje mogą wywoływać takie słowa. Ale prawda jest taka, że zanim coś takiego powiem, wiem, że będę potrafił przyjąć konsekwencje zarówno wtedy, gdy wszystko pójdzie dobrze, jak i wtedy, gdy pójdzie źle. Taki po prostu jestem. Potrafię udźwignąć ten ciężar. Kiedy mówię, że jestem najlepszy, robię to dlatego, że naprawdę tak uważam, ale też dlatego, że mnie to motywuje. Jeśli chcesz dokonywać wielkich rzeczy, nie możesz wychodzić na boisko z przekonaniem, że inni potrafią zrobić coś lepiej od ciebie. W ten sposób sam stawiałbyś sobie ograniczenia i tworzył bariery. Mam taką mentalność, a inni mogą mieć inną. Na tym właśnie polega mentalność, każdy ma własną. Moja jest taka i zawsze staram się przekraczać swoje granice, powtarzając sobie, że jeśli ktoś może czegoś dokonać, to właśnie ja.

REKLAMA
REKLAMA

Czy patrzysz na futbol tak samo jak w dzieciństwie? Jesteś w tym świecie już od dłuższego czasu i rozumiesz, że piłka nożna nie ogranicza się tylko do tego, co dzieje się na boisku…
Nie, oczywiście, że nie! I powiedziałbym nawet: całe szczęście! Całe szczęście, bo gdybym nadal patrzył na futbol tak samo jak wtedy, gdy byłem dzieckiem, byłbym strasznie naiwny. A w świecie piłki nożnej nie można sobie pozwolić na naiwność. Więc nie, absolutnie nie. Ale jedną rzecz zachowałem z dzieciństwa: przyjemność z gry i miłość do futbolu. I tego nie odebrała mi nawet toksyczność piłkarskiego świata. To coś, co daje mi ogromną radość, ponieważ właśnie to chcę za wszelką cenę zachować. Nawet kiedy skończę karierę, chcę nadal czerpać radość z futbolu, chodzić na mecze i świetnie bawić się na stadionie.

Na koniec ostatnie pytanie. Możesz zdradzić nam jakiś sekret Kyliana?
Kylian ma milion sekretów! Ale przecież sekret jest po to, żeby go nie zdradzać, prawda? (Śmiech) O jaki sekret chodzi? Związany z piłką? Coś z piłkarskiej szatni? A może z życia prywatnego?

Taki, który chciałbyś dzisiaj zdradzić.
Ach, przecież to Onze Mondial! To może coś z futbolu… Mam pewien bardzo zły nawyk. Wiem, że nie powinienem tego robić, ale i tak robię: gram bez wkładek w butach. Dlatego apeluję do wszystkich dzieci: nie wyjmujcie wkładek! Zostawiajcie je w butach! Popełniłem ten błąd, kiedy byłem mały i od dzieciństwa gram bez wkładek. A przecież teraz mam najlepsze możliwe buty i nie ma żadnego powodu, żebym nie korzystał z wkładek. Ale to odruch dzieciaka z Bondy, który musi wyjąć wkładkę, nawet z butów wykonanych specjalnie na miarę! (Śmiech)

REKLAMA
REKLAMA

A jak ocenisz ten wywiad w skali od 1 do 10? Jak ci poszło?
Ach… Kiedy jesteś sobą, zawsze zasługujesz na dobrą ocenę. A do tego byłem w dobrym towarzystwie, więc… Nigdy nie należy dawać sobie dziesiątki, bo to byłaby zarozumiałość. Niech będzie dziewiątka! Dziękuję!

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (10)

REKLAMA