W ostatnich latach stan murawy na Santiago Bernabéu był jednym z największych problemów związanych z funkcjonowaniem stadionu. Wielokrotne wymiany nawierzchni i poszukiwanie odpowiednich rozwiązań w końcu przyniosły jednak oczekiwane rezultaty. W klubie są obecnie bardzo zadowoleni z jej stanu i uważają, że udało się znaleźć sposób na rozwiązanie problemów, które przez długi czas spędzały sen z powiek osobom odpowiedzialnym za utrzymanie boiska. Mimo to w najbliższych tygodniach murawa ponownie zostanie wymieniona.
Plan działania jest już ustalony. Real Madryt rozegra ostatnie domowe spotkanie przed wydarzeniem z RB Lipsk w Lidze Mistrzów, a już 21 października rozpoczną się przygotowania stadionu do meczu NFL pomiędzy Atlanta Falcons a Cincinnati Bengals. Podobnie jak w ubiegłym roku konieczne będzie między innymi poszerzenie boiska, namalowanie linii oznaczających jardy oraz przygotowanie stref punktowych charakterystycznych dla futbolu amerykańskiego.
Samo spotkanie będzie ogromnym obciążeniem dla nawierzchni. Waga zawodników, gwałtowne zmiany kierunku biegu, mocne oparcia stóp i nieustanny kontakt z podłożem sprawiają, że trudno oczekiwać, aby trawa przetrwała takie wydarzenie bez poważnych uszkodzeń. „Kiedy zawodnicy ważący ponad 100 kilogramów przez cały mecz zderzają się ze sobą na murawie, normalne jest, że później znajduje się ona w bardzo złym stanie”, ostrzegano w klubie już w ubiegłym roku.
Operacja zostanie dokładnie zaplanowana, aby maksymalnie skrócić czas potrzebny na przywrócenie boiska do odpowiedniego stanu. Po zakończeniu meczu NFL uszkodzona murawa zostanie usunięta i zastąpiona nową. Sprzyja temu kalendarz, ponieważ po wydarzeniu rozpocznie się przerwa na mecze reprezentacji, która pozwoli przeprowadzić wszystkie prace bez presji związanej z koniecznością szybkiego przygotowania stadionu na kolejne spotkanie ligowe. Celem jest zakończenie wymiany przed zaplanowanym na 22 listopada meczem z Celtą Vigo. Będzie to również spotkanie, w którym Vinícius wróci do gry po odbyciu kary czterech meczów zawieszenia.
Cała sytuacja wiąże się również z pewnym paradoksem dotyczącym terminarza La Ligi. Real Madryt bardzo krytycznie odnosi się do wyznaczenia wyjazdowego spotkania z Valencią na sobotę 7 listopada. W klubie uważają, że drużyna zostanie zmuszona do rozegrania wymagającego meczu zaledwie 72 godziny po występie w Atenach w Lidze Mistrzów. „Terminarz to najpotężniejsza broń Tebasa, który raz za razem wykorzystuje ją przeciwko Realowi Madryt”, przekonuje Real Madrid TV.
Co ciekawe, niezadowolenia władz klubu nie podzielają sami piłkarze. Według MARKI zawodnicy są wręcz zachwyceni terminem spotkania z Valencią, ponieważ dzięki rozegraniu go w sobotę będą mieli wolną niedzielę i będą mogli wybrać się na Santiago Bernabéu, aby na żywo obejrzeć starcie Atlanta Falcons z Cincinnati Bengals. Gdyby mecz ligowy odbył się w niedzielę 8 listopada, czego domagał się Real Madryt, udział w tym wydarzeniu byłby niemożliwy.
W szatni Królewskich nie brakuje miłośników futbolu amerykańskiego, dlatego choć władze klubu mają powody do narzekania na decyzje La Ligi, sami zawodnicy z pewnością nie zamierzają protestować przeciwko wyznaczonemu terminowi.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj sięSocio RealMadryt.pl
Zanim odpowiesz, sprawdź wcześniejsze komentarze
Jako Socio możesz przeglądać publiczną historię komentarzy użytkowników i lepiej wiedzieć, z kim oraz o czym dyskutujesz.