REKLAMA
REKLAMA

Mourinho: Zawsze myślę o merytokracji, ale piłka nożna to gra, która trwa 90 minut

José Mourinho pojawił się wczoraj na konferencji po meczu Ligi Mistrzów z Romą. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Realu Madryt z dziennikarzami na Stadio Olimpico.

REKLAMA
REKLAMA
Mourinho: Zawsze myślę o merytokracji, ale piłka nożna to gra, która trwa 90 minut
José Mourinho w meczu z Romą. (fot. Getty Images)

[SER] Real Madryt w Europie to coś, co bardzo trudno wyjaśnić, ale jak wytłumaczy pan mecz, w którym Real Madryt zaprezentował się tak źle w pierwszej połowie, a w drugiej, po zmianach, przeszedł tak wyraźną przemianę? Jaka jest odpowiedzialność trenera, a jaka zawodników za słabą pierwszą połowę i wielki powrót w drugiej?
Za słabą pierwszą połowę odpowiada trener, a za dobrą drugą połowę odpowiadają zawodnicy.

REKLAMA
REKLAMA

[Onda Cero] Nawiązując do tego, co lubisz mówić chłopakom: nie wiem, czy dzisiaj jest dzień, w którym trener powinien wyciągnąć wnioski z tego, co dobrego wydarzyło się w drugiej połowie, żeby ci, którzy wtedy weszli, dostawali w przyszłości więcej minut. Espí, Endrick, Carreras, który zazwyczaj gra, podobnie jak Cucurella… Chodzi o merytokrację, że tak to ujmę.
[zastanawia się] W mojej głowie z zasady zawsze chcę robić dobrze. Zawsze chcę robić dobrze, nigdy nie chcę robić źle. Zawsze myślę o merytokracji, ale piłka nożna to gra, która trwa 90 minut. To gra strategiczna, zwłaszcza gdy grasz na wysokim poziomie. Przeciwnicy też mają znaczenie i też grają. A dzisiejszy przeciwnik nie jest mocny, tylko bardzo mocny. To zespół, przeciwko któremu, powiedziałbym, gra się strasznie. I ja wiedziałem, że skończy im się paliwo. [cmoka] Nie da się przez 90 minut grać w takim tempie jak oni. Przeprowadziłem zmiany, które moim zdaniem powinienem był przeprowadzić, ale muszę też powiedzieć, że w pierwszej połowie nas zmiażdżyli. Zaskoczyli nas szerokim ustawieniem Soulé, które bardzo utrudniało Cucurelli doskok do Wesleya. Tak wiele razy Cucurella był w sytuacji dwóch na jednego, tak wiele razy to było dwóch na jednego. W drugiej połowie, kiedy się przeorganizowaliśmy i na jej początku wydawało mi się, że zespół osiągnął już dobry poziom stabilności, straciliśmy gola, którego nie można stracić. Potem przyszedł trzeci, a następnie moment, żeby, jak mówisz, wpuścić innych ludzi o innych umiejętnościach. Gdyby strzelili nam cztery czy pięć goli, mówilibyście, że jestem szalony. Wygraliśmy 4:3, więc będziecie mówić, że bardzo źle dobrałem zespół na pierwszą połowę. Taka jest piłka. Ale na końcu: Inter i Roma, dwa najmocniejsze zespoły we Włoszech, 6 punktów.

REKLAMA
REKLAMA

[El País] Chciałbym, żebyś skomentował ogólnie dzisiejszy dzień Viníciusa. Najpierw zawieszenie na cztery mecze, a później jego dzisiejszy występ tutaj w Rzymie. Widzieliśmy, że był zdenerwowany po akcji, która doprowadziła do drugiego gola Romy. Chciałbym, żebyś odniósł się do obu tych kwestii.
To ty jesteś dziennikarzem, ale pozwolisz, że zadam ci pytanie? [uśmiech] Uważasz, że to normalne, żeby zawodnik hiszpańskiego zespołu, który ma rozegrać mecz ważny również dla hiszpańskiego futbolu… Uważasz, że to normalne, żeby dwie godziny przed meczem zawodnik dowiadywał się, że dostał cztery mecze zawieszenia? Nie, nie musisz mi odpowiadać. Ale właśnie takie pytanie zadaję. Uważasz, że to normalne? Nie mogli zrobić tego teraz?! Nie mogli zrobić tego jutro rano? Musimy jechać autokarem i dopiero niemal pod samym stadionem dowiadujemy się, że Vinícius dostał cztery mecze? Wiesz... To zaczyna się zmieniać w coś… Po portugalsku jest takie powiedzenie, nie wiem, czy istnieje też po hiszpańsku: kot jest schowany, ale wystaje mu ogon. Z wystającym ogonem. Po portugalsku często się tak mówi. A mnie się wydaje, że teraz kot już się nie chowa. Teraz kot chodzi już swobodnie. Robi się już rzeczy bez żadnego wstydu. Kot już się nie chowa, już chodzi swobodnie. Dwie godziny przed meczem zawodnik musi się dowiedzieć, że dostał cztery mecze zawieszenia. Hiszpański zespół, który zdobył trzy punkty dla hiszpańskiego futbolu, do rankingu, dla prestiżu hiszpańskiego futbolu, a ty chcesz zabić zawodnika dwie godziny przed meczem? Nie, nie wydaje mi się to normalne. Ale w tej chwili już wydaje mi się normalne, bo w tej chwili kot już się nie chowa. I jakie było pytanie?
Prosiłem o analizę jego występu.
Ach, dzień Viníciusa. W pierwszej połowie to moja wina. Albo zasługa Gasperiniego. On zrobił to bardzo dobrze. Ustawił tam szeroko Soulé przy Cucurelli, a Vinícius był przeciwko Wesleyowi. To bardzo trudne, bo Wesley jest fantastycznym zawodnikiem. Zmiażdżyli nas po tej stronie sytuacjami dwóch na jednego. Czasem wychodził też Mancini i robili trzech na jednego. Zmiażdżyli nas w tym sektorze. Vini miał ciężko. W drugiej połowie dałem mu swobodę gry po drugiej stronie. Oczywiście Diomandé wykonywał innego rodzaju pracę w defensywie. Przy Diomandé Wesley przestał istnieć w ofensywie. A Vini stracił piłkę, której nie może stracić, ale stało się. Ja też popełniam błędy i takie jest piłkarskie życie. Szkoda, że teraz, kiedy Vini rósł i znów był Vinim w tym sensie, że odzyskiwał radość… Szkoda, że będzie poza grą.

REKLAMA
REKLAMA

[dziennikarz z Włoch] Czy zwycięstwo odniesione w taki sposób, przy udziale rezerwowych, może z psychologicznego punktu widzenia odmienić wasz sezon, dać drużynie nowy początek?
Nie, nie, liga to liga, a Liga Mistrzów to Liga Mistrzów. Jak mówiłem wcześniej: 6 punktów. Sześć punktów, połowa drogi za nami. W zeszłym roku w Benfice po czterech meczach mieliśmy 4 punkty i awansowaliśmy. Jeszcze nic się nie skończyło, ale mamy już 6 punktów i to jest dla nas ważne. Jest ważne. Zostało sześć meczów, a my mamy już 6 punktów. Graliśmy już z dwoma włoskimi zespołami z najwyższej półki. To dla nas bardzo dobre.

[ABC] Kontynuując temat występu Viníciusa: kiedy zmieniłeś go w 58. minucie i szedł w kierunku ławki, w transmisji telewizyjnej było widać, że pytał sam siebie, dlaczego go zmieniłeś: „Dlaczego zdejmuje mnie?”.
To normalne, normalne.
Dlaczego go zmieniłeś?
To normalne, że on pyta. To normalne, że nie jest zadowolony. Nie podoba mi się to, ale gdyby zrobił to, co robi tak wielu, czyli potem rzucił butelką czy kopnął butelkę… Oczywiście są to rzeczy, które mi się nie podobają, ale frustracja zawodnika jest normalna. Najważniejsze, że po meczu był bardzo, bardzo szczęśliwy ze zwycięstwa swojej drużyny. To jest dla mnie najważniejsze.

REKLAMA
REKLAMA

[OkDiario] Kontynuując temat Viníciusa: powiedziałeś, że to nienormalne, żeby zawodnik dowiadywał się o zawieszeniu dwie godziny przed meczem, niemal pod stadionem. Chciałem zapytać, jak oceniłeś jego stan, czy z nim rozmawiałeś, czy sztab szkoleniowy coś mu powiedział i w jakim stanie psychicznym wychodził na boisko?
Zawodnik oczywiście próbuje odciąć się od uczuć i emocji. Z innych powodów, ale ja też musiałem to zrobić, żeby zagrać tutaj przeciwko swoim ludziom, na swoim stadionie, z ludźmi, których kocham. Ja też musiałem się od tego odciąć. Zawodnik również musi mieć taką zdolność i wydaje mi się, że poradził sobie z tym dosyć dobrze. Trudności, które miał w pierwszej połowie, były zasługą Gasperiniego, który bardzo dobrze to rozegrał, żeby utrudnić nam życie po tej stronie. To nie wina Viníciusa, tylko zasługa Gasperiniego, który jest trenerem o bardzo dużych umiejętnościach.

[El Mundo] Ostatnie 10 minut w wykonaniu zespołu było niesamowite. Dwóch zawodników drugiego planu, Espí i Endrick, zagrało bardzo dobrze. Czy te ostatnie 10 minut może być punktem zwrotnym dla ciebie i drużyny? Pokazali się piłkarze, którzy nie odgrywali dotąd tak dużej roli w tej pierwszej części sezonu, a do tego w środku pola grali Güler i Bernardo, czyli zawodnicy bardzo różni od tych, których zwykle oglądamy w twoim zespole?
Myślę, że gdybyśmy rozpoczęli mecz z jedenastką, która go kończyła, strzeliliby nam pięć goli. Bo z tymi zawodnikami nie dałoby się wytrzymać naporu zespołu grającego z ogromną intensywnością i bardzo ofensywnie. Byłoby to zupełnie niemożliwe. Są różne momenty. Są różne momenty i jest strategia. Czasami trener jest idiotą, bo źle myśli pod względem strategicznym, a innym razem jest bardzo dobry, bo myśli dobrze. Ja myślałem… Nie będę teraz zgrywał geniusza i mówił, że wszystko przygotowałem tak, żeby z 1:3 zrobiło się 4:3. To nieprawda. Ale naprawdę uważałem, że na ostatnie 20 minut mam zmiany, które mogę przeprowadzić. Na przykład, powiedziałem zawodnikom: bardzo trudno, żeby ktoś taki jak Mancini, który kryje indywidualnie, nie dostał żółtej kartki. A kiedy ją dostanie, to albo zostaje na boisku z żółtą kartką, albo go zmieniają. I to jest jedna kwestia. Spójrzcie: mają pięciu obrońców na boisku i kolejnych pięciu na ławce. Dlaczego? Bo sposób, w jaki grają, czyli krycie każdy swego, prowadzi do wielu trudnych sytuacji, w których zawodnik kogoś popchnie, sfauluje, zrobi coś, za co dostaje się żółtą kartkę. Pod względem fizycznym Hermoso musi się mierzyć z Diomandé, a kiedy Hermoso zaczyna brakować paliwa, wchodzi Endrick. Więc mnie też trochę doceńcie. Dobrze to zrobiłem.

REKLAMA
REKLAMA

[MARCA] Chciałem wrócić do tematu kota i ogona. Czego obawiasz się teraz? Czy to coś w rodzaju wypowiedzenia wojny Realowi Madryt przez Federację?
Co najmniej brak szacunku. Co najmniej brak szacunku. To nie jest coś, co… Spójrz: grasz w Atenach w środę wieczorem, wracasz do Madrytu pewnie o piątej rano, jakoś tak, a potem grasz w sobotę w Walencji, w weekend poprzedzający tydzień reprezentacyjny – to nie ma absolutnie żadnego sensu. A każą nam grać w sobotę w Walencji, gdzie czeka nas niesamowicie trudny mecz. Nie wydaje mi się to niewinne. Nie kupuję tych samych wymówek co zawsze, bo jestem w piłce od 25 lat. Wymówek związanych z telewizją: że to telewizja zdecydowała, że to telewizja wybrała ten mecz na sobotę – już tego nie kupuję. Jestem za stary, żeby to kupować. A ta historia z Viníciusem, który dwie godziny przed meczem dowiaduje się, że dostał cztery mecze zawieszenia… nie zasługuje na komentarz. Madridistas nie są głupi i ja zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby otworzyć ludziom oczy.

[AS] Jeśli spojrzeć na liczby Espíego, ma 8 goli: 3 dla Realu Madryt i 5 dla reprezentacji do lat 21…
Reprezentacja do lat 21 się liczy? [śmiech] Przeciwko San Marino. Pięć goli przeciwko San Marino.
Ale jednak je strzelił, prawda?
Nie, te nie.
W takim razie 3 gole w 40 minut dla Realu Madryt.
To tak.
Jak tłumaczysz piłkarzowi taką sytuację, w której wydaje się niemal skazany na rolę zawodnika wchodzącego z ławki, żeby odmienić mecz? Czy znajdujesz albo rozważasz sposoby, żeby dawać mu więcej czasu, widząc, jak znakomite występy notuje?
On się rozwija, rośnie. Muszę powiedzieć, że kiedy pojawiła się możliwość odejścia Gonzalo – chłopaka, którego bardzo lubiłem, do Fulham, w ramach fantastycznej transakcji dla Realu Madryt – to struktura Realu Madryt przedstawiła mi trzy nazwiska. Jednym z nich był Espí. I ten, kto zaproponował jego nazwisko, wykonał swoją pracę bardzo dobrze. Po tym, jak go obejrzałem, zawsze uważałem, że będzie to chłopak o profilu ważnym dla nas. Napastnikowi nie jest łatwo być w tej samej kadrze co Kylian. Nie jest łatwo, ponieważ Kylian nawet kiedy być może nie gra zbyt dobrze, jest niezwykle ważnym zawodnikiem. Nie jest łatwo rotować kimś takim jak Kylian. Nie ze względu na jego status, tylko ze względu na jakość. Bardzo trudno powiedzieć: „Ok, teraz z Sevillą Kylian nie gra, zagra Espí”. Nie zrobię tego, nie zrobię tego. Ale okazje będą się pojawiać, a kiedy on reaguje tak, jak reagował do tej pory, za każdym razem, to naturalną koleją rzeczy będzie grał coraz więcej i będę po niego coraz częściej sięgał.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (24)

REKLAMA