REKLAMA
REKLAMA

Íñigo Pérez: To frustrujące, kiedy nie osiągasz czegoś, na co zasłużyłeś

Íñigo Pérez wziął udział w konferencji prasowej po przegranym 0:1 meczu z Realem Madryt na Bernabéu. Przedstawiamy zapis tego spotkania trenera Villarrealu z dziennikarzami.

REKLAMA
REKLAMA
Íñigo Pérez: To frustrujące, kiedy nie osiągasz czegoś, na co zasłużyłeś
Íñigo Pérez podczas meczu z Realem Madryt, (fot. Getty Images)

[Javi Mata, dziennikarz z Villarreal] Można powiedzieć, że do ostatnich 10 minut zrobiliście wszystko perfekcyjnie, ale zabrakło wam tego „punchu”, żeby doprowadzić do remisu, prawda?
Tak, myślę, że w tym końcowym momencie zawsze dzieje się to samo, u nas i u wszystkich, kiedy widzisz, że robisz rzeczy dobrze, że gol jest blisko, ale też czas się kończy, pojawia się większa nerwowość niż ta, która wynika z samego meczu. To normalne, patrząc na przebieg spotkania i na to, czym jest futbol. Gra, możliwość robienia rzeczy dobrze, rozmywa się i schodzi na drugi plan. To trudne. Muszę słuchać zawodników, bo z ich perspektywy to jest jeszcze trudniejsze, tam na dole czujesz, że czasem tracisz kontrolę, z czwartym arbitrem, z tym wszystkim. To skomplikowane. Ale tak, zgadzam się: zabrakło wykończenia, dosłownie, i skuteczności, żeby rozegrać absolutnie perfekcyjny.

REKLAMA
REKLAMA

[Dziennikarz nie przedstawił się] Wyszliście inaczej, z Foythem ustawionym głębiej, w innych meczach ustawialiście pomocnika wyżej, dziś bardziej z tyłu. To zadziałało, zneutralizowaliście Real, trudno było im wam zrobić krzywdę. Wyjaśnij nam trochę ten pomysł.
Ustawienie Juana na pozycji szóstki jest dowodem na to, że chcieliśmy wzmocnić środek pola. Wiedzieliśmy, że w tych okolicznościach, może nie we wszystkich, ale w tym na pewno, jeśli nie kontrolujesz środka pola, ani w ataku, ani w obronie, oni zaczynają biegać, czuć się wolni, komfortowi, i wtedy trener niewiele może zrobić, żeby zatrzymać kontrę Realu Madryt. Z piłką Juan daje nam mnóstwo połączeń, opcji podań. Trójka grająca w środku ma fizyczność i technikę, żeby to robić. Myślę, że czuliśmy się komfortowo, choć momentami mogliśmy zrobić jeszcze więcej szkody większym posiadaniem, rozrzucaniem ich. Widziałem Real Madryt bardzo zaangażowany, trudno było wychodzić spod ich pressingu. Jestem zadowolony z pracy trzech środkowych pomocników.

[Cadena SER] Nie wiem, czy zaskoczył pana Real czymś, czego się pan spodziewał przed meczem. Vinicius nie wyszedł w pierwszym składzie. Czy coś w ustawieniu rywala pana zaskoczyło?
Kiedy wracamy po tylu tygodniach przerwy, jeszcze przed poznaniem składu zawsze spodziewasz się takich zmian, bo przez kilka tygodni sam je sobie wyobrażasz. Zawodnicy wracają stopniowo, jedni grali dużo, inni mało, a podróże są bardzo długie. Bierzesz pod uwagę wszystkie takie okoliczności i wiesz, że rywal robi to samo. Więc ten scenariusz, który się wydarzył, mogliśmy przewidzieć.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio MARCA] Od wyrzucenia Viníciusa widzieliśmy mnóstwo zamieszania na ławkach, szczególnie na ławce Realu Madryt. Sędzia co chwilę podchodził, żeby wszystko uspokajać. Czy czujesz, że ta przerwa i to zamieszanie na ławkach wam zaszkodziły?
Mówiłem w pierwszym pytaniu, że nerwowość i wysokie napięcie w meczu takim jak ten, w którym dwie drużyny chcą narzucić swoją grę bez żadnych zahamowań, z odkrytymi kartami, to coś normalnego. Wynik jest skromny, czas ucieka, bronisz wyniku u siebie, a my chcemy wygrać. Nie dziwi mnie to, co się stało, to owoc futbolu i trzeba temu przyznać pewną naturalność, mimo że są ludzie, których zadaniem jest tworzenie tego typu napięć.

[Dziennikarz nie przedstawił się] Íñigo, nie wiem, czy miałeś okazję zobaczyć statystyki, ale to ciekawe: w statystykach meczu wygraliście wszystkie.
Gdyby tabela była układana według statystyk, bylibyśmy do tej pory na pewno w pierwszej dwójce lub trójce. Rozumiem, co mówisz, i za kilka godzin na pewno spojrzymy na takie parametry, a one potwierdzą świetny mecz zawodników. Ale w ferworze walki, nomen omen, wciąż żywym, trudno mi wyciągnąć tę pozytywną stronę. Mam jednak świadomość, jak dobry mecz zagraliśmy jako zespół przeciwko tak trudnemu rywalowi i na stadionie, na którym zawsze, gdy patrzysz z zewnątrz, widzisz trudności, jakie ma rywal.

REKLAMA
REKLAMA

[ESPN] Czasem najlepsza jest pytanie, na które nie znasz odpowiedzi, więc pytam, bo nie wiem. Chciałem, żebyś wyjaśnił nam strukturę, ustawienie, które miałeś, zwłaszcza w pierwszej połowie. Z zewnątrz widzisz jedenastkę, a skoro powiedziałeś, że Foyth grał jako szóstka, to myślisz: pięciu z tyłu. Ale potem Foyth wychodzi ze środka obrony, mocno podąża za Bellinghamem, wchodzi głęboko w środek pola, dwaj boczni obrońcy nie zawsze są szeroko, czasem każdy wchodzi do środka, wyglądało, jakby był jeden z przodu, a nagle jest trzech. Możesz mi wyjaśnić, bo ja nie rozumiem, jaka była struktura lub idea?
Słuchaj, zróbmy tak. Wyjaśniłeś to doskonale, ale ponieważ mamy miesiąc z tyloma meczami, ja już myślę o tym, co przed nami. Potem, kiedy wyjdziemy, pogadamy o futbolu, ale nie dam żadnych wskazówek ani pomysłów drużynom, z którymi zagramy praktycznie za dwa dni. Bo ja oglądam konferencje prasowe rywali właśnie po to, by sprawdzić, czy jest jakiś niuans taktyczny, który mógłbym wykorzystać, a ten, kto tu mówi, to ten, który potem myśli i planuje. Więc pogadamy później, jeśli nie masz nic przeciwko.

[HSM Deportes] Kontynuując temat gry, co było głównym punktem, na którym się skupiłeś i o którym wiedziałeś, że tam możesz skrzywdzić Real? To był środek pola, próbowanie wyjścia spod pressingu, ale co było głównym czynnikiem, dzięki któremu drużyna mogła konkurować?
Myślę, że to łatwe do odgadnięcia. Kiedyś słyszałem, jak ktoś powiedział, kiedy przyjechał tu zagrać z Realem w Lidze Mistrzów, że widzisz akcję, która kończy się golem, a 5 sekund wcześniej nie byłbyś w stanie przewidzieć, że tak się skończy. Myślę, że przejścia Realu Madryt w tym sezonie, z ich trenerem, który był też specjalistą w czasach, gdy tu grał, ja to odczuwałem jako zawodnik, są takie, jak zawsze: za każdym razem, gdy tu tracisz piłkę, jesteś karany. To punkt numer jeden, wiedząc, że grając z Realem Madryt na Bernabéu, nie możesz skupić się tylko na jednym aspekcie do kontrolowania. Jest wiele czynników indywidualnych, zespołowych i atmosfery. To jest jeden z nich, były też inne, ale myślę, że to ten, który wszyscy widzimy, siedząc przed telewizorem, jako ich mocną stronę.

REKLAMA
REKLAMA

[Dziennikarz nie przedstawił się] Cardona mówił niedawno, że po Dortmundzie, Metropolitano i dzisiaj, gdzie sytuacja jest podobna, boli ich wychodzenie z takich meczów z poczuciem, że mieli rywala w garści, a ten im uciekł, i to bardzo wkurza. Szukają zwycięstwa, takiego wyniku, widzą go blisko i nie udaje im się go osiągnąć. Zakładam, że to ich rozpacza, albo jak sobie z tym radzicie?
Tak, to frustrujące. Zawodnicy przyswoili sobie myśl, że mogą przyjeżdżać na takie stadiony i w pewnym stopniu unikać lęku, który się pojawia, bo na tych stadionach, które wymieniłeś, to oczywiste, ale widzą, że można to zrobić i że są blisko wygranej. Więc kiedy się nie udaje, a zasłużyli przynajmniej na coś więcej, to jest frustrujące. Ale musimy kontynuować tę linię, przede wszystkim mentalną i emocjonalną, żeby móc zaplanować taki mecz, żeby oni wierzyli w ten pomysł, a potem żebym mógł im pomóc, by czuli się komfortowo taktycznie.

[El País] W tym procesie zaszczepiania zespołowi twoich pomysłów, jakie masz odczucia po dzisiejszym meczu?
Nie chodzi o proces Íñigo Péreza. Prawda, że to normalne: mówimy o nowym projekcie, początku wdrażania, utrwalania. Myślę, że to coś, co wykracza znacznie dalej. Ktoś przyszedł do klubu, który od dziesięcioleci dowodzi swojego znaczenia i poziomu. To ja muszę się dostosować, mimo że mam własną ideę. Ale po meczu, gdy przegrywasz, nie możesz wyciągnąć nic pozytywnego. Odpowiem jednak tak samo jak na poprzednie pytanie: widziałem zespół, i jeśli mam przyjechać grać na takim stadionie, to obraz, który mi zostaje, jest bardzo pozytywny. Widziałem zawodników zgodnych z tym, co powiedział im trener, z tym, co się dzieje, zwłaszcza na poziomie idei gry, tego, gdzie się poruszamy, jak się zatrzymujemy. Nie jest to idealny dzień, żeby o tym mówić, ale rozumiem, że to nie dotyczy tylko Íñigo, lecz wykracza poza niego.

REKLAMA
REKLAMA

[Radio Intereconomía] W pierwszej połowie widzieliśmy Villarreal, który w pewnych momentach kontrolował mecz. Chciałem zapytać o różnicę w ustawieniu taktycznym w ataku i w obronie. Jeśli się nie mylę, Comesaña i Foyth najbardziej zmieniali pozycje w zależności od tego, czy atakowaliście, czy broniliście. Chciałbym, żebyś to wyjaśnił i powiedział, czego szukałeś tym ustawieniem w pierwszej połowie, oraz czy jesteś zadowolony z pracy zespołu dzisiaj?
Jestem zadowolony, pomijając wynik i to, że zawsze są rzeczy do poprawy. A ustawienie taktyczne, jak mówiłem wcześniej, ma za sobą myśl, jak u wszystkich trenerów. I przykro mi, ale ponieważ czeka nas teraz seria meczów, w których będziemy analizowani, wolę nie mówić zbyt wiele, bo jak zaczynam mówić, to nie przestaję, a nie chcę powiedzieć za dużo.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (7)

REKLAMA